
Jest to bardzo przyjemna książka, choć zdecydowanie różni się od „Domu nad rozlewiskiem”. Napisana jest ładniejszym językiem, mniej w niej wulgaryzmów. Bije z niej większa ckliwość i sentymentalizm. Jak zaczynałam ją czytać to trochę byłam zaskoczona, bo nie tego się spodziewałam, ale w trakcie czytania spodobała mi się bardzo. Powieść ta nastraja bardzo optymistycznie. Szkoda tylko, że książki nie były napisane w odwrotnej kolejności ,bo pierwsze wrażenie było mylące jeśli ktoś się spodziewał kontynuacji „Domu nad rozlewiskiem”.
wtorek, 05 sierpnia 2008
2008/08/06 11:07:13
Mi się "Powroty nad rozlewiskiem" podobały dużo bardziej niż "Dom...". Były jakieś takie bardziej..."babcine", przytulne:)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz