
Nie sposób streścić tą książkę bo dużo bym jej ujęła. Ale Olga opisuje śmierć nie heroiczną czy przypadkową ale właśnie tą, która spotyka każdego z nas. I najbardziej podobało mi się pierwsze opowiadanie, taki mały wątek o psie. Jak słyszę że umiera jakaś starsza osoba to jakoś przyjmuję to do wiadomości (i może to brzydko zabrzmi) i nie robi to na mnie większego wrażenia, bo w końcu taka jest kolej rzeczy. Ale jakoś strasznie źle znoszę, gdy zdychają psy i gdy nie można im pomóc. I z tej książki chyba najbardziej zapamiętam właśnie Ine, i jej ostanie dni.
Książka nostalgiczna, która w delikatny i subtelny sposób prezentuje problem przemijania i upływu czasu w życiu człowieka.
wtorek, 06 maja 2008
2008/05/08 12:09:14
A ja po około 50 stronach odpuściłąm ją sobie. Inne ksiązki Olgi Tokarczuk ('Prawiek i inne czasy", "Podróż ludzi księgi", "E.E" oraz "Anna In w grobowcach świata") mnie zaczarowały. Ale "Ostatnie historie" wręcz zraziły. Może to przez tę nieco nudnawą refleksyjność, może temat mało ciekawy, nie wiem...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz