Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura zagraniczna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura zagraniczna. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 maja 2015

Treasure Hunters. Łowcy skarbów – James Patterson, Chris Grabenstein


Wydawnictwo: Znak emotikon
Rok wydania: 14 maja 2015
Liczba stron: 450
Źródło: Biblioteczka własna

Recenzja przedpremierowa!


„Przygoda, przygoda, w każdej chwili ...” - któż z nas będąc dzieckiem nie marzył o wielkich przygodach, podróżach. Chłopcy uwielbiają się bawić w piratów, w poszukiwania zaginionych skarbów. A skąd brać najlepsze pomysły na zabawy, oczywiście z książek, a ta potrafi naprawdę pobudzić wyobraźnię.

Bick, Beck, Burza i Tommy to nie są zwykłe dzieciaki, od dziecka mieszkają oni na statku, i razem z rodzicami biorą udział w poszukiwaniu skarbów. Niestety wydarzyło się coś strasznego, ich mama zaginęła na Cyprze, a tata wypadł podczas sztormu za burtę. Od tej pory sami muszą sobie radzić. Pierwszym ich celem jest odnalezienie rodziców, jednak na początek trzeba naprawić statek, a żeby to zrobić, trzeba zdobyć pieniądze. Tym sposobem czwórka rodzeństwa postanawia dokończyć misję, którą rozpoczął ich ojciec. Jednak jak samemu poradzić sobie kiedy wszystko zaczyna się co raz bardziej komplikować, a do tego piraci nie dają im spokoju? No i komu można zaufać, kto jest przyjacielem a kto wrogiem?

Nie sądziłam, że książka będzie tak wciągająca! To jedna wielka Przygoda. Morze, statek i wielkie poszukiwania. A w tym wszystkim niesamowite rodzeństwo. Bick i Beck to bliźnięta, oczywiście to nie ich prawdziwe imiona, tych właściwych używają tylko podczas „burd bliźniaków”, a tych kłótni jest całkiem sporo i tak szybko jak się zaczynają, tak szybko się kończą. Burza to prawdziwy geniusz, pamięta wszystko co zobaczyła, przeczytała czy usłyszała, to prawdziwa chodząca encyklopedia. No i Tommy, najstarszy z rodzeństwa, siedemnastoletni przystojniak, który co chwilę przez dziewczyny wpada w kłopoty. Ale co zrobić, gdy jest się przystojniakiem.

Rodzeństwo choć tak różne, to jest bardzo zgodne i wszystkie decyzje podejmuje wspólnie. Dzięki temu łatwiej jest walczyć o swoje, ale i przeżywać przygody i walczyć z piratami. Całą przygodę opisuje nam Bick, za to Beck wykonuje rewelacyjne ilustracje. I to są dwa duże plusy, za duże poczucie humoru, szybką akcję, i dużo śmiesznych dialogów, bez zbędnych przydługawych opisów. A drugi plus za rysunki – każdy z dodatkowymi śmiesznymi opisami, tak że każdy dokładnie trzeba przestudiować, zanim wróci się do czytania. No rewelacja po prostu! A bohaterowie to trzeci plus, są nie do podrobienia.

„Treasure Hunters. Łowcy skarbów” to świetna książka dla dzieci tych młodszych jak i starszych, bez zbędnych brutalności, za to z walką z piratami i poszukiwaniami. To wielka przygoda, która dostarcza masy wrażeń!!!

Zapraszam do obejrzenia książki i tego co w niej znajdziecie TUTAJ

Wyzwanie: 14/52


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Znak emotikon, za co serdecznie dziękuję !!!


piątek, 27 marca 2015

Smak tulipanów – Antoinette van Heugten


Wydawnictwo: Mira
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 352
Źródło: Biblioteczka własna


Parę lat temu, ten czas zdecydowanie za szybko biegnie, miałam okazję czytać książkę „Dotknąć prawdy” Antoinette van Heugten. Książka ta zrobiła na mnie bardzo duże wrażenie i należy do jednych z tych, których się nie zapomina, dlatego bardzo się ucieszyłam, że pojawiła się kolejna książka autorki.

Huston. Małe spokojne osiedle, piękne domki, to tam mieszka wraz z matką i córeczką, Nora De Jong. Jej życie od czasu zajścia w ciążę jest bardzo uporządkowane, na co dzień pracuje jako lekarz w szpitalu, by popołudniami spędzać czas z córeczką. Dziewczynka jest oczkiem w głowie zarówno matki jak i babci, niestety do czasu.

Pewnego dnia Nora wraca do domu, w którym nic nie jest tak jak powinno. W domu znajduje martwą matkę, morderca strzelił jej prosto w głowę, oraz ogolił jej głowę. Na domiar złego w domu znajduje się jakiś obcy mężczyzna, który również jest martwy, a jej córeczka … no właśnie jej nigdzie nie ma. Pomimo dość szybkiej reakcji policji, niestety nie udaje się odnaleźć porywacza, a śledztwo zostaje umorzone.

Nora nie może się z tym pogodzić, postanawia wrócić do przeszłości matki. I tak wszystkie ślady prowadzą do Amsterdamu, skąd pochodzili jej rodzice i gdzie skrywa się prawda.

Przeszłość nigdy nie daje o sobie zapomnieć, zwłaszcza kiedy żyło się w trudnych czasach. Autorka zabiera nas do czasów II wojny światowej, do obozów koncentracyjnych i eksterminacji holenderskich Żydów. Holendrzy, podobnie jak i ludzie w innych państwach, zaznali co to głód, brud i ubóstwo. Walczyli o przetrwanie i nie poddanie się wrogom. I jak wszędzie, jedni dbali tylko o siebie, a inni w tych ciężkich czasach starali się pomóc nie tylko sobie i bliskim.

Antoinette van Heguten napisała świetną książkę, łączącą ze sobą wątki kryminalne, z odrobiną romansu i historią w tle. I jeśli ktoś się obawia właśnie tej historii, to nie potrzebnie, jak dla mnie to troszkę szkoda, że autorka jeszcze bardziej nie rozszerzyła tego wątku. Takie wspomnienia i historie są wprost bezcenne.

„Smak tulipanów” to naprawdę świetna książka, która wciąga już od pierwszej strony, a akacja z każdą stroną co raz bardziej przyspiesza. Napisana prostym i przystępnym językiem, dzięki czemu czyta się ją płynnie. A sama historia po prostu niewiarygodna, jak bardzo można w życiu się mylić, jak nie warto trzymać pewnych rzeczy w tajemnicy. Jak nienawiść może zatruć i to nie jedno życie. Ale tu nic nie jest proste, bo nie można w końcu oceniać ludzi za to, że przyszło im żyć w takich a nie innych czasach, że młodość kojarzy im się z bólem i strachem.

Polecam Wam serdecznie książkę Antoinette van Heguten, to książka pełna wrażeń, gorących poszukiwań i wiary!!!

Wyzwanie 10/52

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Harlequin/Mira, za co serdecznie dziękuję !!!

poniedziałek, 16 marca 2015

Podzielone królestwo. Lodowe wrota – Allan Frewin Jones, Gary Chalk


Wydawnictwo: Papilon
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 174
Źródło: Biblioteczka własna


Pamiętacie jeszcze trzech niezwykłych bohaterów: wędrowróżkę Esmeraldę Bystrostopą, Drepcika Wytrwałka oraz Czarka Świstała? Ja z wielką przyjemnością wróciłam do nich i ich wielkich przygód, ale przede wszystkim by zdobyć czwartą z borsuczych koron.

Legendy mówią, że dawno, dawno temu istniał w przestrzeni jeden okrągły świat, którym rządziła rada sześciu borsuczych mędrców. Legendy mówią też o wielkim wybuchu który podzielił świat na wiele archipelagów, które to utworzyły odrębne królestwa. Nie każdy w to wierzy jednak Drepcik Wytrwałek, wędrowróżka Esmeralda Bystrosopa, oraz Czarek Świstała jak najbardziej i dlatego podjęli się wyzwania odnalezienia borsuczych koron. Niestety nie tylko oni pragną odnaleźć korony, piraci pod dowództwem kapitana Gryzozgryza zrobią wszystko by korony trafiły w ich ręce. I tak oto zaczyna się wyścig z czasem a przede wszystkim wielka przygoda.

Tym razem bohaterowie trafiają na bardzo dziwną wyspę – Sfero-lin. To tropikalna dżungla pełna dzikich bestii, skrywająca milczące klasztory pełne tajemnic i sekretów, oraz niebosiężny szczyt tonący we mgle. To właśnie tu ukryta jest czwarta korona i to tu przyjdzie zmierzyć się z walką o przetrwanie oraz ze słabościami. Jednak tym razem trójce przyjaciół towarzyszy Izmael Błędny – trochę pomylony zając, który wiecznie wpada w tarapaty.

„Podzielone królestwo. Lodowe wrota” to czwarty tom przygód, który po raz kolejny wciąga nas od pierwszych stron. Książka przeznaczona dla dzieci w wieku 7 – 11 lat, nada się też idealnie na rodzinne wieczorne czytanie. A co w niej zachwyca? Bardzo niezwykły świat, autorzy wykazali się niezwykle świetnym pomysłem ale przede wszystkim wyobraźnią. Do tego język jakim się posługują, i bogate słownictwo pełne nowych nazw. No i sami bohaterowie, sympatyczni, weseli ale i bardzo wytrwali. W swoich poszukiwaniach wykazują się nie tylko wielką odwagą, ale też dobrym sercem, nie zostawiają nigdy nikogo w potrzebie.

Świat pełen przygód stoi przed nami otworem, wystarczy sięgnąć po serię „Podzielone królestwo” a sami się przekonacie. To naprawdę niezwykła książka – seria!!!

„Podzielone królestwo”:

Wyzwanie 9/52

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Papilon, za co serdecznie dziękuję!!!

poniedziałek, 2 lutego 2015

Podzielone królestwo. Poszukiwania – Allian Frewin Jones, Gary Chalk

Wydawnictwo: Papilon
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 176
Źródło: Biblioteczka własna


Jakiś czas temu miałam okazję czytać drugi i trzeci tom przygód niezwykłych bohaterów Podzielonego Królestwa. Książki bardzo przypadły mi do gustu, dlatego gdy w moje ręce trafił pierwszy tom, koniecznie musiałam przekonać się jak to się zaczęło.

„Legendy mówią, że dawno, dawno temu istniał w przestrzeni jeden okrągły świat, którym rządziła rada sześciu borsuczych mędrców. Legendy mówią też o wielkim wybuchu który podzielił świat na wiele archipelagów, które to utworzyły odrębne królestwa.”

W ręce Esmeraldy trafiły borsucze kostki, które znają sekret i wskazują drogę do odnalezienia borsuczych koron, i które nie mogą wpaść w niepowołane łapy.

Drepcik Wytrwałek wiódł sobie spokojne życie latarnika. Mieszkał on w porcie Roztrzęsione Skały, w Domu Latarnika, gdzie codziennie wypełniał swoje obowiązki, a w wolnych chwilach odpoczywał przy filiżance kapuścianej herbaty. No właśnie do czasu aż na jego drodze stanęła Esmeralda Bystrostopa – księżniczka pośród ciemności. To ona tak nagle jak pojawia się w życiu Drepcika, tak szybko wciąga go w wir wydarzeń i nie pozostawia mu wyboru, gdyż tuż za nią podążają piraci pod dowództwem Gryzłozgryza – same typy spod ciemnej gwiazdy.

Czy uda im się znaleźć pierwszą z ukrytych koron? Ale też i uciec piratom?

„Podzielone królestwo. Poszukiwania” A. F. Jonesa, G. Chalka to pierwszy tom przygód, dla dzieci w wieku 7 – 11 lat, ale i młodszym dzieciom na pewno się spodoba. Napisana jasnym i przejrzystym językiem, ale też bardzo barwnym, wciąga nie tylko dzięki wartkiej akcji, ale też wymyślonemu światu. Mamy tu rozbite królestwo, w którym trwa walka między dobrem a złem, a jej bohaterami są … jeże. Ale nie tylko, spotkamy także szczury, łasice, lisy, na dodatek uzbrojone po zęby w kordy, muszkiety, oraz dymiące pistolety, a bohaterowie przemieszczają się między wyspami na latających statkach. Idealna pozycja pobudzająca wyobraźnię.

Niezapomniane przygody, poszukiwania koron, ale też walka dobra ze złem. Bohaterowie pokazują i uczą, że nie wolno kraść, ani zostawiać nikogo w potrzebie, że tylko dzięki uczciwej walce wygrana cieszy. Jest to naprawdę ciekawa pozycja dla dzieci, z fajnymi ilustracjami. Polecam :)



Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Papilon, za co serdecznie dziękuję!!!

sobota, 24 stycznia 2015

Nora - Diana Palmer

http://www.harlequin.pl/ksiazki/nora

Wydawnictwo: Mira
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 384
Źródło: Biblioteczka własna


Dobry romans nie jest zły, ale najlepsze są te, których akcja toczy się na Dzikim Zachodzie. Kowboje, ranczerzy, Indianie, spędy bydła, niebezpieczne podróże powozami, poszukiwania ropy a w tym wszystkie damy, które potajemnie marzą o wielkich i niebezpiecznych przygodach, spędzające leniwe popołudnia przy herbatce.

Nora Marlowe, angielska arystokrata od dawna marzy o wielkich podróżach, ale przede wszystkim o przygodach. Wiedzie spokojne i dostatnie życie, jednak historie poznane w książkach nie dają jej spokoju. Po nieudanej podróży i długiej chorobie, rodzice wysyłają ją do Teksasu, do siostry matki. Tam ma odpocząć, ale też dotrzymać towarzystwa kuzynce. Młoda, dobrze wychowana i wykształcona panna nie może się doczekać wyjazdu, a kiedy w końcu dociera na ranczo wujostwa okazuje się, że jej wyobrażenia były nieco inne.

Mężczyźni pracujący na ranczu wuja Chestera nie mają nic wspólnego z bohaterami jej książek, są brudni, nieogoleni i śmierdzą krowim łajnem. Do tego Cal Barton, wydaje się wyjątkowo bezczelny i nieokrzesany i od samego początku bardzo denerwuje Norę. A wiadomo jak to jest, kto się czubi ten się lubi, w tym wypadku przeradza się to w bardzo burzliwy romans. Jednak czy Nora gotowa jest nie tylko popełnić mezalians, ale i zrezygnować z bardzo wygodnego życia, by w biedzie spędzić resztę burzliwych chwil z Calem? I co z tymi wszystkimi tajemnicami, bo nie tylko Nora próbuje ukryć pewien fakt, ale też Cal nie jest do końca szczery. Pragnie on utrzeć nosa młodej arystokratce, jednak w pewnym momencie te wszystkie tajemnice, niedomówienia zaczynają wymykać się spod kontroli.

Czytałam już parę książek Diany Palmer i wiedziałam mniej więcej czego mogę się spodziewać. I choć niektórzy powiedzą, że romans to romans i nic więcej, to tu się nie zgodzę. Diana Palmer lubi w swoich powieściach namieszać, tak by nie było nudnie i za bardzo dramatycznie, a jej bohaterowie mają charakterek. Tak jest i tym razem, Nora, panna z dobrego domu, choć z pozoru krucha i delikatna jest nie do złamania i wie czego chce. A Cal – brudny i nieokrzesany zarządca, który skrywa pewną tajemnicę, choć oddałby damie swego serca wszystko co ma, to gdy jest zły potrafi dać innym popalić.

„Nora” Diany Palmer to romans, którego akcja dzieje się na Dzikim Zachodzie. Zaczyna się bardzo burzliwie i tak też się kończy. Do tego parę nieoczekiwanych zwrotów, by nie było nudno i monotonie. Książka napisana jest łatwym i przystępnym językiem, przez co czyta się ją błyskawicznie. Idealna na długi, leniwy wieczór z książką. Na pewno nie zawiedzie fanów autorki, a i innym polecam, jeśli mają ochotę na chwilę namiętności w objęciach pewnego przystojnego kowboja.


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Harlequin/Mira, za co serdecznie dziękuję!!!
http://www.harlequin.pl/

poniedziałek, 21 lipca 2014

Dom nad jeziorem smutku – Marilynnr Robinson


Wydawnictwo: Wydawnictwo M
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 212
Źródło: Biblioteczka własna


Kiedy pierwszy raz usłyszałam o tej książce, bardzo chciałam ją przeczytać, byłam ciekawa historii Ruth i jej młodszej siostry. Uwielbiam takie historie rodzinne, jednak jak było tym razem, o tym za chwilę.

Ruth i Lucille trafiają do domu babci, do małego miasteczka Fingerbone, nad jezioro w którym najpierw zginął ich dziadek, a następnie zabija się matka. Kiedy i babcia umiera, dziewczynki trafią pod opiekę dwóch sióstr dziadka, by w końcu opiekę nad nimi przejęła Sylvie – dosyć ekscentryczna ciotka, wolna dusza i wieczny wędrowiec.

Jak od tej pory potoczą się losy sióstr, jaki wpływ na nie będzie miała siostra ich matki? Czy jezioro pochłonie również i je?

„Dom nad jeziorem smutku” to debiut literacki Marilynne Robinson, amerykańskiej pisarki, która z wykształcenia jest doktorem anglistyki, a która to wydała jeszcze jedną książkę - „Gilead”, za którą otrzymała Pulitzera. Obecnie autora pisze artykuły i recenzje oraz wykłada na uniwersytetach.

Jaki wpływ na nasze życie mają najbliżsi, jak to jest że często wybieramy te same drogi, popełniamy te same błędy. Ruth i Lucille choć na świat przyszły w innym mieście, to i tak los skierował je do rodzinnego miasteczka. Tam dziewczyny dorastają i poznają życie, jednak ciężko jest im wyrwać się spod wpływu ciotki. To właśnie ona, oraz jezioro które przyniosło niejedną tragedię kształtują ich los.

„Dom nad jeziorem smutku” Marilynnr Robinson to bardzo smutna i trochę przygnębiająca historia, ukazująca kruchość życia, powtarzalność decyzji. Książkę tę nie da się pochłonąć, trzeba ją czytać ze spokojem, lektura zmusza nas do zastanowienia się nad sensem życia, nad tym co tak naprawdę się liczy. Dlatego jeśli macie ochotę na taką spokojną, trochę smutną historię, oraz jesteście ciekawi losów sióstr, tego czy i one wybiorą wolność, polecam wam tę książkę.




Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa M, za co serdecznie dziękuję!!!

poniedziałek, 9 grudnia 2013

Ciemne postacie w historii kościoła. Mity, kłamstwa, legendy. – Michael Hesemann

http://www.mwydawnictwo.pl/p/1058/ciemne-postaci-w-historii-ko%C5%9Bcio%C5%82a

Wydawnictwo: Wydawnictwo M
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 344
Źródło: Biblioteczka własna


Jak to jest, że pewne rzeczy nas przyciągają a inne nie? Wszystko zależy od chwytliwego tytułu i kontrowersji jakie wzbudza. I tak po bardzo głośnej książce Downa Browna powstało wiele pytań i teorii. Ale nie tylko ten pisarz wzbudza w nas wiele wątpliwości, media zasypują nas co rusz niejednoznacznymi tytułami by przyciągnąć jak największą uwagę.

Michael Hesemann – niemiecki historyk i publicysta, autor ponad trzydziestu książek, poświęconych głównie historii kościoła katolickiego, wprowadza nas w świat najbardziej dyskusyjnych i kontrowersyjnych postaci i wydarzeń w historii kościoła katolickiego. Wszystkie wydarzenia przedstawione są w kolejności chronologicznej względem ich powstania, a nie tego jak „wałkowane” były przez nasze społeczeństwo.

I tak oto autor dementuje nam plotki na temat grobu Jezusa, czy jego domniemanego ślubu z Marią Magdaleną. Możemy dowiedzieć się więcej na temat ewangelii gnostyckich czy świętego Graala, o którym w ostatnim czasie, w szczególności po książce „Kod Leonarda da Vinci”, wiele się mówi. W książce nie brakuje też informacji na temat templariuszy, czy papieżycy Joanny. Michael Hesemann przeprowadza nas przez czasy od średniowiecza po współczesność, po tajemniczą śmierć Jana Pawła I.

Książka ta nie jest łatwą lekturą ze względu na poruszane tematy, jednak autor zrobił wszystko by każdy mógł je z łatwością zrozumieć i przyswoić. Dementuje on wiele mitów, kłamstw, czy legend. Jest to idealna książka dla tych którzy pragną poznać prawdę, których interesuje historia Kościoła, czy historia w ogóle. Książka ciekawi ale też zmusza do zastanowienia się nad pewnymi faktami.

Polecam, to nie tylko książka religijna, to przede wszystkim książka pełna wiedzy, faktów historycznych, to odpowiedź na wiele intrygujących pytań!


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa M, za co serdecznie dziękuję!!!
http://www.mwydawnictwo.pl/


Książka bierze udział w wyzwaniu: Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: 2,6 cm (128,2cm)

poniedziałek, 11 listopada 2013

Brisingr – Christopher Paolini


Wydawnictwo: MAG
Rok wydania: 2008
Liczba stron: 624
Źródło: Biblioteczka kuzyneczki M.


To już trzeci tom, chociaż nie było łatwo. I nie dlatego, że książka jest nudna, tylko jakoś źle z czasem trafiłam, i nie mogłam się na niej skupić. A czytanie tej pozycji z doskoku to zły pomysł. No ale książka już za mną, a wrażania jak zwykle bardzo pozytywne.

Eragon i Saphira po wygranej bitwie na Płonących Równinach, szykują się do kolejnych bitw. Za wszelką cenę muszą uwolnić ludzi spod jarzma panowania Galbatorixa, ale przede wszystkim muszą pomóc Roranowi uwolnić Katrinę. Uwolnienie narzeczonej kuzyna przebiega dość szybko, jednak nie obywa się bez pewnych komplikacji. Eragon musi zostawić Saphirę i kuzyna, by dokończyć pewne zadanie, jednak jak się okaże, nie będzie to jego jedyne rozstanie ze smoczycą.

Czy spełni się przepowiednia kotołaka, czy Eragon znajdzie w końcu swój miecz i przeznaczenie, czy Arya odpowie na uczucia Eragona?. Tego zdradzić nie mogę, ale zachęcam do lektury.

Muszę powiedzieć, że im dalej tym lepiej, co raz bardziej podobają mi się przygody Eragona i jego smoczycy. Widać jak dojrzewa nie tylko wielki wojownik, Smoczy Jeździec, ale też styl autora. Widać jak zmieniają się bohaterowie, jak dojrzewają i z młodego chłopca rośnie prawdziwy Jeździec, jak smoczyca rośnie w siłę. Poznajemy lepiej Rorana, Kathrinę, widzimy jak wielkie uczucie może zdziałać cuda.

Książkę czyta się lekko i z wielkim zainteresowaniem, świat stworzony przez Christopera porywa, i nie pozwala oderwać się od książki. Akcja książki jest co raz bardziej przemyślana, wyjaśnia się też wiele tajemnic.

Polecam, idealna pozycja dla osób pragnących przeżyć niesamowite przygody. Książka wspaniale pobudza wyobraźnię i wciąga.


Książka bierze udział w wyzwaniu: Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: 4,0 cm (116,0cm)

piątek, 27 września 2013

Alicja w krainie Zombi – Gena Showalter


Wydawnictwo: Mira
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 508
Źródło: Liczba stron


Premiera: 25 wrzesień 2013


Nigdy nie byłam fanką filmów czy książek z Zombi w roli głównej, jakoś nie przemawiały do mnie chodzące trupy pożerające ludzi. Jednak jak usłyszałam o „Alicji w krainie Zombi” coś się zmieniło, nie wiem czy to opis, czy ta okładka, ale coś mnie przyciągało do tej książki. I tak lekturę książki mam już za sobą, a moje wrażenia poznacie za chwilkę.

Alicja to zupełnie normalna nastolatka, jednak z nie zupełnie normalnego domu. Jak każdy w tym wieku chodzi do szkoły, uczy się, ma średnie kontakty z ojcem, to jednak wyróżnia ją fakt, że nigdy, ale to nigdy nie wychodzi z domu po zmroku. Ich dom to istna forteca, z której po zachodzie słońca nie ma wyjścia, a ojciec noc w noc pilnuje rodziny z bronią i butelką czegoś mocniejszego w ręku. Wszystko się zmienia w szesnaste urodziny dziewczyny, kiedy to ojciec łamie się i zgadza na wieczorny występ młodszej siostry Alicji, na który wybierają się całą rodziną. Tego wieczoru Al nie zapomni nigdy, to co ujrzy nie będzie jej się mieściło w głowie. Jej ojciec i matka zostają pożarci przez straszliwe bestie, na szczęście młodsza siostra umiera sama.

Alicja długo nie może otrząsnąć się z szoku, nie chce przyjąć do wiadomości faktu, że jej rodzina nie żyje. I choć dziadkowie, z którymi teraz mieszka, robią wszystko co mogą, to dziewczyna i tak czuje się winna całej tej sytuacji, tego, że nie wierzyła, tego że przeżyła. W nowej szkole też dzieją się niesamowite rzeczy, i aż strach spojrzeć w fiołkowe oczy pewnego chłopaka, bo wizje jakie ją nachodzą, są jeszcze bardziej nie realne i niemożliwe. I pozostaje tylko pytanie co dalej, czy Alicja Bell znajdzie dość siły by stawić czoło nowemu złu?

W ostatnim czasie panuje duża moda na różne nadprzyrodzone postacie, były już wampiry, wilkołaki, anioły, czarownice, aż w końcu przyszedł czas na zombie. W końcu coś nowego i naprawdę niesamowitego. Autorka nawiązuje do baśni Lewis'a Carrolla, jednak oprócz imienia bohaterki, pewnego królika, tytułów rozdziałów i potworów, nic więcej te książki nie łączy, nie ma tu baśniowych klimatów, za to jest strach, mrok i wiele zła ociekającego czarną mazią.

Bardzo spodobał mi się pomysł autorki i jego rozwinięcie, bardzo polubiłam też Alicję, chociaż to typowa nastolatka. Gena Showalter stworzyła mroczny świat, który wciąga im głębiej się w niego zanurzamy. I choć początkowo miałam pewne obawy, jak to jest, że tylko Alicja nie wychodzi z domu po zmroku, że inni mogą, i nic złego im się nie dzieje, to jestem całkowicie usatysfakcjonowana tym jak zostało to wyjaśnione. Do tego bohaterowie – nie da się ich nie lubić, Al i jej przyjaciółkę Kat, oraz całą tą mroczną grupę pod dowództwem Cole'a.

„Alicja w krainie Zombi” to książka dla młodzieży, ale nie tylko - mnie wciągnęła bardzo. Autorka miała świetny pomysł i doskonale go wykorzystała. Mamy tu mroczny świat pełen potworów, zła, z którym musimy walczyć, ale mamy tu też dobro, w końcu jak to bywa, nie może zabraknąć dobrych uczuć, miłości między bohaterami.

Książkę polecam fanom gatunku paranormal romance, ale też wszystkim tym, którzy mają ochotę poznać coś nowego, mrocznego, którzy gotowi są poznać świat pełen potworów. A ja z niecierpliwością czekam już na drugi tom! Jestem bardzo ciekawa jak to się dalej potoczy.


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Harlequin/Mira, za co serdecznie dziękuję!!!


Książka bierze udział w wyzwaniu: Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: 3,8 cm (108,4cm)

sobota, 7 września 2013

Dynasta Tudorów. Królowa traci głowę – Elizabeth Massie

 
Wydawnictwo: Mira
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 336
Źródło: Biblioteczka własna


Wciągnęła mnie ta seria i to bardzo. Nie dawno miałam okazję czytać pierwszą część - „Król, królowa i królewska faworyta”, która bardzo mi się podobała, dlatego gdy tylko pojawiła się kolejna książka, opisująca losy Henryka VIII, niezwłocznie się za nią zabrałam.

W Anglii zaczyna panować coraz większy zamęt, nic już nie jest pewne, od kiedy król Henryk VIII stracił głowę dla Anny Bolyen. Dogadzając nowej ukochanej, władca zaczyna podejmować coraz bardziej drastyczne decyzje, nie pacząc na skutki swego postępowania. Wygania z zamku królową Katarzynę Aragońską, separując ją od córki, by zmusić ją do oddania korony. Jednak ani ona, ani kościół nie chcą ustąpić i uznać Anny za nową królową.

Henryk zaczyna skłaniać się ku Reformacji, ustanawia też nowego arcybiskupa, by doprowadzić w końcu do ślubu z Anną Bolyen. Zmusza też poddanych do złożenia przysięgi lojalności wobec siebie, ogłaszając się jednocześnie głową kościoła. Każdy kto się sprzeciwi, straci głowę.

Niestety i to nie pomaga, nowa królowa nie może urodzić mu syna, a sam Henryk zaczyna pomału tracić cierpliwość.

„Dynastia Tudorów. Królowa traci głowę” oparta została na drugim sezonie serialu The Tudors, emitowanego w wielu krajach, i nagrodzonego nagrodą Emmy. Ja jestem coraz bardziej ciekawa serialu, jednak na razie wstrzymam się, aż nie przeczytam wszystkich części „Dynastii Tudorów”.

Pierwsza część bardzo mi się podobała, jednak ta zdecydowanie jest jeszcze lepsza. Król Henryk VIII jest niezwykle ciekawą osobą, która nie uznaje sprzeciwów i która musi mieć wszystko czego tylko zapragnie. Jako osoba bardzo impulsywna, często nie zważa na skutki swoich decyzji. Jednak jak każdy, daje sobą manipulować, co idealnie udaje się Annie Bolyen. Jako namiętna kochanka i „zakazany owoc” potrafi wymóc na królu bardzo złe decyzje, skłonić go do rzeczy sprzecznych z poglądami władcy.

W szkole uczą nas samych suchych faktów, przez co część z nas nie lubi, nie interesuje się historią. Jednak tak przedstawiona, może zainteresować nie jednego z nas. Ja bardzo lubię czytać powieści historyczne i ta również przypadła mi do gustu, zwłaszcza, że oparta jest na prawdziwym życiu Henryka VIII, opowiada historię człowieka, który „zabił swoją żonę, sumienie i poddanych”. To niezwykle interesująca książka, która wciąga od pierwszych stron!

Polecam, wszystkim bez wyjątku! A ja z niecierpliwością czekam no kolejny tom.


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Harlequin/Mira, za co serdecznie dziękuję!!!

Książka bierze udział w wyzwaniu: Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: 2,2 cm (102,7cm)

czwartek, 22 sierpnia 2013

Historia Carrie – Molly Weatherfield


Wydawnictwo: Czarna Owca
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 254
Źródło: Biblioteczka własna


Bezgraniczna uległość
Despotyczne żądania
Sublimacja instynktów i...
Miłość przeczuwana podskórnie

Książki o tematyce erotycznej nie dawno przeżyły swój boom. Teraz gdy seks nie stanowi już tabu, gdy otwarcie się mówi o pożądaniu, pragnieniach, wydawać by się mogło, że nic nas już nie zaskoczy. Ja sama do niedawna tak myślałam, ale się pomyliłam i to bardzo!

Wierzycie w przeznaczenie, w to, że nic nie dzieje się bez przyczyny? Carrie nie wie co ją tak przyciągało do literatury erotycznej, ale od kiedy pamięta uwielbiała zanurzać się w książkach pełnych seksu, wyuzdania, uwielbiała się w nich zaczytywać i całkowicie zatracać. I nie wie jak to się stało, że trafia na Jonathana. Czy to los postawił go na jej drodze?

Jonathan proponuje dziewczynie prosty układ: ma zostać jego niewolnicą. Początkowo trzy razy w tygodniu, z czasem co raz częściej. Nie ma w tym żadnych uczuć, żadnej czułości, tylko pełna uległość, a wszystko określone regulaminem. W końcu by dwóm stronom było dobrze, i można było sobie zaufać trzeba wyznaczyć pewne granice, a są one dość cienkie.

Tak zaczyna się historia Carrie, historia skrępowana „ciasnym gorsetem, skórzanym pasem i metalowym łańcuchem”.

Muszę powiedzieć, że parę książek erotycznych zdarzyło mi się ostatnio przeczytać, ale ta historia jest zupełnie inna. To nie są zwykłe marzenia, fantazje erotyczne, to czystej postaci BDSM. Pasy, łańcuchy, lateks, pejcze, obroże, to bicie i poniżanie, to całkowite zniewolenie. „Historia Carrie” przedstawia nam świat, o którym nie mówi się na co dzień, świat w którym ból jest nieodłącznym warunkiem pożądania. To bardzo ograniczony świat, z jednej strony nie każdego stać na pewne zabawki czy „kupno” niewolnika, a z drugiej strony nie każdy odważyłby się na zostanie niewolnikiem.

Jestem zaskoczona, spodziewałam się mocnej rzeczy, ale chyba nie aż takiej. Ale to nie znaczy, że książka jest zła, w żadnym razie, tylko zdecydowanie nie jest ona dla każdego! Ja się cieszę, że mogłam pewne rzeczy poznać, choć momentami trudno było mi uwierzyć, że na coś takiego można się zgodzić (czyt. pobyt u sir Harolda).

Jeśli jesteście głodni wrażeń, ciekawi mocnych scen, gdzie instynkty rządzą człowiekiem, gdzie przemoc fizyczna i psychiczna to podstawa rozkoszy, to polecam wam „Historie Carrie”. Tu nie ma „owijania w bawełnę”, tu wszystko jest jasne i zrozumiałe dla każdej ze stron!!! To ostra jazda, bardzo ostra ….


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Czarna Owca, za co serdecznie dziękuję!!!!


Książka bierze udział w wyzwaniu: Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: 2,0 cm

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Najstarszy – Christopher Paolini


Wydawnictwo: MAG
Rok wydania: 2005
Liczba stron: 616
Źródło: Biblioteczka kuzyneczki


Jakiś czas temu w moje ręce trafiła seria książek o Eragonie. Pierwszy tom „Dziedzictwa” podobał mi się, pomimo paru małych minusów, dlatego z ciekawością sięgnęłam po kolejny tom - „Najstarszego”, który podobał mi się jeszcze bardziej, ale o tym za chwilę.

Eragon i Saphira po wielkiej bitwie i na szczęście wygranej, wyruszają do Ellsmery, krainy Elfów, gdzie czeka ich dalsze szkolenie. Bohaterowie będą musieli wiele się nauczyć, poznają tajniki magi i wiedzy, nauczą się lepiej panować nad własnym ciałem ale przede wszystkim lepiej otworzą się na siebie.

W tym samym czasie Roran, kuzyn Eragona, będzie bronił Carahall z młotem w ręku. Ra'zacowie nie mogąc go pojmać, porywają jego narzeczoną Katrinę. Zrozpaczony postanawia ją odnaleźć, jednak w podróż zabiera całe miasteczko, wiedząc, że Galbatorix nie oszczędzi nikogo.

Wkrótce losy Eragona i Rorana znów się ze sobą skrzyżują, i obaj staną do walki z wojskami króla Galbatorixa, okrutnego władcy imperium.

Ta część zdecydowanie bardziej mi się podobała, widać postępy jakie poczynił młody autor – zdecydowanie poprawił się język i styl. Bohaterowie też dojrzali, stali się jeszcze bardziej wyraziści. Jest tu wprawdzie mniej walki (dla mnie na plus) za to w końcu wyjaśniają się pewne tajemnice, dowiadujemy się więcej o Bromie, lepiej poznajemy Ayrę, oraz pozostałe Elfy, poznajemy historię Jeźdźców. Pojawia się pierwsze młodzieńcze zauroczenie. Eragon poznaje też tajemnice swojego pochodzenia, dowiaduje się, kto jest jego ojcem.

W tej części nie brakuje też wspaniałych opisów przyrody, z których najbardziej podobały mi się te, opisujące las Elfów – coś niesamowitego! Akcja prowadzona jest dwutorowo, dzięki czemu mamy szerszy pogląd na wydarzenia.

„Najstarszy” to świetnie napisana książka pełna przygód, przeszłości i odnajdywania siebie. Widać jak Eragon dorasta wraz z autorem, widać przemianę Saphiry oraz Rorana. Cudownie było znów zanurzyć się w świecie pełnym magii, i niezwykłych ras – elfów, krasnoludów, smoków, Urgali.


Książka bierze udział w wyzwaniu: Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: 3,8 cm

czwartek, 8 sierpnia 2013

Dynastia Tudorów. Król, królowa i królewska faworyta – Anne Gracie


Wydawnictwo: Mira
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 367
Źródło: Biblioteczka własna


Szesnastowieczna Anglia to jeden z moich ulubionych okresów historycznych, panowanie Henryka VIII, który dzięki namiętnością zmienia bieg historii, który pomimo młodego wieku rządzi z wielką pasją i zaangażowaniem. Gdy tylko usłyszałam o tej książce wiedziałam, że muszę ją mieć, że jest to książka dla mnie.

Katarzyna Aragońska już od pewnego czasu jest niezadowolona, jej mąż Henryk VIII od dawna nie spełnia małżeńskich obowiązków, a ona nadal najbardziej pragnie dać mu syna, dziedzica tronu. I chociaż wie, że jest zdradzana, to wybacza królowi jego małe „skoki w bok”, wiedząc że nic one nie znaczą. A król Henryk?

Jest młody, silny, pełen ambicji i emocji i jedyne na czym naprawdę mu zależy to rozwód z Katarzyną. Od kiedy poznał Annę Boleyn stracił zupełnie dla niej głowę, dlatego zlecił swojemu kardynałowi by uzyskał on zgodę papieża na unieważnienie królewskiego ślubu. Wosley choć robi co może, niestety ma pewne problemy z uzyskaniem pozytywnej odpowiedzi, do tego ktoś podkopuje jego pozycje na dworze i robi wszystko by król przestał mu ufać.

Zaczyna narastać co raz większy konflikt między dworem a Kościołem, zawarte sojusze zmieniają się z dnia na dzień, jednak Henryk rządzi tak jak żyje – z pasją i namiętnością!

„Powieść oparta jest na pierwszym sezonie superprodukcji The Tudors, nadawanej w wielu krajach i kilkukrotnie nagrodzonej nagrodą Emmy.” I tu miałam pewne malutkie obawy, bo jakoś do tej pory nie miałam zbyt dobrych doświadczeń, kiedy to książka powstawała na podstawie serialu, na szczęście tym razem moje obawy się nie spełniły. Anne Gracie stworzyła świetną powieść historyczną.

W książce znajdziemy wiele faktów historycznych, jednak najważniejsza jest tu namiętność, jaka zawładnęła Henrykiem. Jego miłość która zmienia bieg historii, walka, dążenie do celu, intrygi. Poznajemy wielu różnych bohaterów, oprócz króla, autorka przybliża nam bliżej postać Katarzyny Aragońskiej, której nie sposób nie współczuć, która naprawdę kochała króla i pragnęła mu dać syna. Anna Boleyn, kochanka króla, która pod wpływem ojca i wuja, miała znaczny wpływ na decyzje Henryka. Kardynał Wosley i wielu innych, oni wszyscy żyli i działali tak, by dobrze im było, by żyć w łasce króla.

„Dynastia Tudorów. Król, królowa i królewska faworyta” Anne Gracie to bardzo dobrze napisana powieść, którą czyta się jednym tchem. Książka wciąga tak, że nie można jej odłożyć ani na chwilę. Strasznie byłam ciekawa jak potoczą się losy Katarzyny, co będzie z innymi bohaterami, a teraz to już nie mogę doczekać się kolejnej części!!! Serialu nie miałam przyjemności jeszcze oglądać, ale myślę, że poczekam aż przeczytam wszystkie części książki, żeby nie zepsuć sobie przyjemności czytania.

Polecam „”Dynastię Tudorów” nie tylko fanom powieści historycznych, do tego wydanie - bardzo dobre, zawierające zdjęcia z serialu na skrzydełkach okładki – aż chce się czytać i zanurzyć w ten niesamowity świat, w historię pisaną namiętnością!

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Harlequin/Mira, za co serdecznie dziękuję!!!


Książka bierze udział w wyzwaniu: Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: 2,5 cm

wtorek, 23 kwietnia 2013

Ostatnie lato – Cesarina Vighy

 
Wydawnictwo: M Wydawnictwo
Rok wydania: 2011
Liczba stron: 164
Źródło: Biblioteczka własna


Po wyjątkowo długiej i mroźniej zimie w końcu przyszła wiosna, a z nią pierwsze promienie słoneczne. I choć wydawać by się mogło, że wraz z pierwszymi oznakami ciepła, przyjdzie mi ochota na lekkie i pogodne książki, to wręcz przeciwnie. Jakoś natchnęło mnie na książki o życiu i śmierci, o przemijaniu.

Pani Z. jest chora, śmiertelnie chora. Doskonale zdaje sobie sprawę, że nie zostało jej już wiele czasu, że to jej ostatnie lato. Z każdym dniem jej schorzenie neurologiczne pogłębia się, a ona traci siły w nogach, jej mowa staje się niezrozumiała. I najgorsze co może być, to umysł, który do końca pozostaje świadomy. I to on zaczyna wspominać, wspomina swoja matkę, jej dzieciństwo, dojrzewanie, swoje narodziny, pierwszą miłością, życie z mężem. Poznajemy życie pani Z., które z każdą chwilą staje się co raz bliższe końcowi.

„Na początku moja choroba nie przerażała mnie tak bardzo. Może ze względu na naukową i aseptyczną nazwę, która nie przywoływała zakorzenionej symboliki i nie pozwalała zamknąć się w łatwym do zapamiętania skrócie, a może z powodu owych dwóch przymiotników, „chroniczna i nieuleczalna”, które pasują do zbyt wielu sytuacji: bo czyż na przykład starość nie jest również chroniczna i nieuleczalna?”

Pani Z. jest niezwykłą kobietą, bo choć życie jej nie rozpieszczało, to ona nigdy się nad sobą nie użalała. Nawet teraz kiedy w końcu padła ta straszna i nieodwołalna diagnoza, to ona się nie poddaje, bo czyż można przestać walczyć o największy dar, jakim jest życie?

Kiedy zabierałam się za tą książkę spodziewałam, się czegoś innego, myślałam, że bohaterka będzie starą i zgorzkniałą kobietą, która nie umie pogodzić się z tym co nieuniknione. A zamiast tego poznałam losy, historię niezwykłej osoby, która z nostalgią wspomina swoje życie, która z wielką mądrością i obiektywizmem, mówi o uczuciach, miłości, wierności.

„Ostatnie lato” to nostalgiczna opowieść o życiu i śmierci, o tym co nieuniknione. Dlatego warto żyć tak, by nigdy nie żałować, i być gotowym. Nie jest to książka, którą się pochłania, wiele porównań, metafor, powoduje, że nie raz przystaniemy, by zastanowić się nad własnym życiem. Autorka postanowiła „stawić czoła opinii czytelników, dając przejmujące świadectwo pogodzenia z losem, przemijaniem, cierpieniem” i jak dla mnie, zrobiła to doskonale. „Ostatnie lato” to wyjątkowa książka, w której cierpienie bije z każdej strony, ale która zmusza nas do refleksji nad własnym życiem.

Polecam!!!


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa M, za co serdecznie dziękuję!!!


Książka bierze udział w wyzwaniu: Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: 1,2 cm

środa, 27 lutego 2013

Zapisane w kościach – Simon Beckett


Wydawnictwo: Amber
Rok wydania: 2007
Liczba stron: 278
Źródło: Biblioteczka własna


Był czas, że zaczytywałam się książkami Kathy Reichs, byłam strasznie ciekawa jej pracy, tego jak wygląda praca antropologa sądowego. Jednak po przeczytaniu „Chemii śmierci” Simona Becketta, stwierdzam, że jest on o wiele lepszy, oszczędza długich i żmudnych opisów wszelkich instytutów oraz urządzeń niezbędnych do badań, za to wprowadza niesamowitą dawkę napięcia oraz grozy!

„W temperaturze dwustu pięćdziesięciu stopni Celsjusza zapala się ciało. Skóra czernieje i pęka. Tłuszcz podskórny zaczyna topić się jak słonina na gorącej patelni. Podsycany nim płomień trawi tkankę miękką. Najpierw zajmują się ręce i nogi, które działają jak podpałka dla masywniejszego tułowia.”

Ciekawie się zapowiada, ale nie dla Dawida. Mała wysepka – Runa, to tu Dawid Hunter ma obejrzeć, wraz z dwoma policjantami, spalone zwłoki, które znajdują się w opuszczonej chacie. Niestety wszystko wskazuje, że to nie przypadkowe spalenie, że zanim doszło do podpalenia, ktoś zadał ofierze silny cios w głowę. Wezwane posiłki niestety nie mogą dotrzeć na wyspę, a samo miejsce staje się pułapką, w której co raz więcej osób traci życie.

„Umiem skłonić zmarłych do zwierzeń.”

Po „Chemii śmierci” byłam bardzo ciekawa kolejnej książki autora, i miałam pewne obawy, czy będzie ona równie dobra. Na szczęście okazało się, że nie tylko jest dobra, ale jest wręcz świetna. Po raz drugi dałam wciągnąć się w niebezpieczną grę, i przeżyłam nie jedną chwilę grozy.

„Zapisane w kościach” to moja druga przeczytana książka Simona Becketta i na pewno nie ostatnia. Noc minęła nawet nie wiem kiedy, a ja musiałam dowiedzieć się kto jest mordercą. Jednak tego się nie spodziewałam, autor zaskoczył mnie i to nie raz! A samo zakończenie – żeby nic nie zdradzić, powiem tylko tyle, że teraz to ja muszę sięgnąć po kolejną część. Simon Beckett potrafi trzymać czytelnika w napięciu, które stopniowo buduje tak, by na końcu nie raz zadziwić. Do tego język, prosty ale z bardzo bogatymi opisami, pozwala szaleć naszej wyobraźni!

Jeśli, ktoś jeszcze nie miał okazji poznać Dawida Huntera, to koniecznie musi to zmienić!!! Polecam!!!


Książka bierze udział w wyzwaniu: Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: 2 cm

sobota, 12 stycznia 2013

Wichrowe Wzgórza – Emily Bronte


Wydawnictwo: Prószyńska i S-ka
Rok wydania: 2009
Liczba stron: 287
Źródło: Biblioteczka cioci


Nie mam ulubionego gatunku, jeśli chodzi o literaturę, i czytam praktycznie prawie wszystko co mi wpadnie w ręce. Ostatnio bardzo dużo sięgałam po literaturę współczesną i żeby nie było nudno, monotonie, tak jakoś zachciało mi się czegoś z klasyki literatury, zachciało mi się przenieś do innej epoki.

Lockwood przybywa do Drozdowego Gniazda, by tam przez rok czasu zaznać spokoju. Jednak jako człowiek z miasta, długo nie może usiedzieć w samotności i postanawia odwiedzić właściciela, pana Heathcliffa. Jest bardzo zaskoczony po przybyciu na Wichrowe Wzgórza, dom jest w opłakanym stanie, brak tam porządnej służby, a mieszkańcy zachowują się bardzo nie uprzejmie. Kiedy w końcu udaje mu się wrócić z tej dość nietypowej wycieczki do Drozdwego Gniazda, poznaje prawdziwą historię Heathcliffa i Katarzyny. Pani Ellen Dean cofa się o lata wstecz i opowiada jak to było, jak doszło do niejednej katastrofy w rodzinie Lintonów i Eranshaw.

Nie wiem czego się spodziewałam po tej książce, ale na pewno nie tego. Już od pierwszych stron bije z niej smutek, żal, z czasem nienawiść, ból, zazdrość. Zamiast pięknej i czystej miłości, otrzymujemy zawiść, pełno też łez. Emily Bronte przedstawiła miłość, taką prawdziwą, bez słodzenia. Życie ludzi w tamtych czasach nie było łatwe, więc dlaczego miłość by miała taka być? Co z tego że Katarzyna kochała Heathcliffa, skoro wybrała ustatkowane życie u boku Lintona. A Izabella i jej czysta miłość zdeptane już na samym początku.

Nie polubiłam, żadnego z bohaterów, nie mogłam pojąć głupoty kobiet, i nienawiści mężczyzn. Ich się nie da tak po prostu lubić, a już panicz Linton, wiecznie chorowity, ryczący i użalający się nad sobą, doprowadzał mnie do szału! A jednak książka wciągała i nie pozwalała się odłożyć, byłam ciekawa do końca jak to się wszystko potoczy.

„Wichrowe Wzgórza” to mroczna historia dwóch rodzin, to historia trudnych miłość, i wielkich nienawiści. Emily Bronte z wielkim realizmem oddaje klimat swojej epoki, życie na odludziu, zło jakie czaiło się za zamkniętymi drzwiami.

Jestem pod wielkim wrażeniem! Polecam!

Książka bierze udział w wyzwaniu: Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: 2 cm

czwartek, 10 stycznia 2013

Naucz się medytować – Eric Harrison


Rok wydania: 2012
Liczba stron: 183
Źródło: Biblioteczka własna


Świat pędzi do przodu, nasze życie staje się co raz bardziej stresujące, zapracowane, co raz trudniej jest nam złapać oddech. Często stajemy na głowie by dopiąć wszystko na ostatni guzik, przez co wiele tracimy. A wystarczy chwila, czasem dwie, by się zrelaksować, wyciszyć, by zacząć korzystać z życia.

Medytacja. Czym właściwie jest? Czy można słowami opisać, jak to jest, jak się medytuje? Ja, sama nie wiem czemu, kojarzyłam ją z jogą, i choć nie do końca się myliłam, to jednak daleko byłam od całej prawdy.

Czym więc jest medytacja? To „stan, w którym ciało jest zrelaksowane, umysł wyciszony, a my jesteśmy otwarci na doznania”. Wystarczy tylko skoncentrować się na: oddechu, przedmiocie, na danym sformułowaniu i doznać tych niezapomnianych chwil, wyciszyć się. Niestety zanim w pełni nam się to uda, potrzeba, jak we wszystkim, ćwiczeń.

Eric Harrison jest jednym z najbardziej doświadczonych australijskich nauczycieli medytacji, prowadzi własny ośrodek medytacyjny w Perth, współpracuje też z międzynarodowymi korporacjami. W swojej książce postanowił podzielić się z nami nie tylko technikami medytacji, ale odpowiada na najczęściej zadawane pytania.

Książka - „Naucz się medytować” składa się z trzech części. W pierwszej autor wyjaśnia czym jest medytacja, dlaczego ludzie medytują, dlaczego nie potrafimy się zrelaksować. Przedstawia też podstawowe zasady relaksacji i skupiania uwagi. Druga część to praktyka. Znajdziemy w niej kurs samodzielnej nauki medytacji, dziesięć podstawowych praktyk medytacyjnych. Na koniec, w części trzeciej, dowiemy się jak czerpać największe korzyści z codziennej medytacji.

Każdy z nas chce jak najwięcej korzystać z życia, cieszyć się nim, i nic nie stoi na przeszkodzie. Wystarczy czasem dwadzieścia minut dziennie, by zmienić podejście do otaczającego nas świata. Autor napisał bardzo przystępny poradnik, który w prosty sposób wyjaśnia nam, jak pozbyć się stresów, jak skutecznie się wyciszyć. Proponuje nam też mini-medytacje, które ukoją nasze nerwy w długiej kolejce, czy pozwolą cieszyć się z codziennych wyjść z psem. I jak dla mnie, to była najciekawsza część książki! Sama wypróbowałam, i stwierdzam, że to działa!

Polecam książkę Erica Harrisona - „Naucz się medytować”, wszystkim tym, którzy pragną coś zmienić w swoim życiu, zwalczyć stres, którzy chcą w końcu zacząć cieszyć się każdą chwilą!!! 

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Studio Astropsychologii, za co serdecznie dziękuję!!!

 1 cm

niedziela, 2 grudnia 2012

Feng Shui dla umysłu – dr Michael Bohne


Rok wdania: 2012
Liczba stron: 223
Źródło: Biblioteczka własna


Człowiek uczy się całe życie, kształci go szkoła, rodzice, otoczenie. Z każdej strony jesteśmy bombardowani różnymi informacjami, rodzice wpajają nam różne wzorce zachowania, znajomi zupełnie inne. Ale co zrobić gdy jesteśmy przeładowani, gdy nasza głowa jest zaśmiecona, szczególnie złymi wspomnieniami, gdy nie możemy się przełamać w robieniu czegoś, bo całe życie wpajano nam inne zachowanie. Nie wszystko co wynosimy z dzieciństwa, z rodzinnego domu, czy ze szkoły, jest dla nas dobre, niektóre wspomnienia mogą nas blokować.

Dr Michale Bohne jest specjalistą psychiatrii i psychoterapii, a także jednym z najbardziej znanych trenerów psychologii energetycznej w Niemczech. W swojej książce postanowił opowiedzieć nam o technice psychoterapeutycznej w psychologii energetycznej. Książa podzielona została na trzy części, z których dowiadujemy się na temat rupieci w naszej głowie, technik opukiwania i na koniec dostajemy instrukcję odrupiecania.

Feng Shui jest sztuką uporządkowania świata, dzięki któremu ludzie czują się dobrze i bezpiecznie. Niestety w naszym otoczeniu czasem pojawiają się blokady, które hamują przepływ energii. W medycynie chińskiej takie blokady usuwa się za pomocą akupunktury, ale my możemy też samemu się ich pozbyć za pomocą opukiwania meridianów, dzięki czemu sami możemy uwolnić się od emocjonalnych lub myślowych blokad.

Nikt nie lubi rupieci w swoim otoczeniu, i o ile łatwo jest je usunąć z naszego środowiska zewnętrznego, o tyle już z głowy trochę trudniej. Ale jeśli już zdecydujemy się usunąć nasze negatywne emocje za pomocą opukiwania, musimy przede wszystkim je zaktywizować, musimy się nastawić, że nic nie dzieje się błyskawicznie i że na wszystko potrzebny jest czas. Kiedy już się zdecydujemy możemy podążać różnymi drogami, aby uwolnić nasza głowę od obarczającego ją balastu.

„Feng Shui dla umysłu” to całkiem ciekawa książka. Na początku nie do końca wiedziałam, czego mogę się po niej spodziewać, ale książka w bardzo przystępny sposób, przekazuje nam wiedzę na temat tego, co zakłóca naszą energię, co powoduje, że boimy się publicznych wystąpień, czy egzaminów. Pokazuje w jaki sposób je rozpoznać oraz przede wszystkim się ich pozbyć. Wiele osób ma ten sam problem, a czasem wystarczy tylko trochę czasu, by nigdy już nie zmagać się ze strachem, który w nas się czai.

Tak więc jeśli i wy chcecie kontrolować własne emocje oraz uporządkować bałagan znajdujący się głowie, polecam wam książkę dr Bohne.


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Studio Astropsychologii, za co serdecznie dziękuję!!!

piątek, 23 listopada 2012

Skandalista – Nicola Cornick


Wydawnictwo: Mira
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 380
Źródło: Biblioteczka własna


Zawsze zastanawiałam się jakby to było, gdym urodziła się trochę wcześniej, gdy przyszło mi żyć w innej epoce. Czy umiałabym się lepiej odnaleźć, niż w dzisiejszych czasach, czy byłabym bardziej szczęśliwa. Tego niestety nigdy się nie dowiem, ale za to, z ogromną chęcią sięgam po książki, które choć trochę mogą mi przybliżyć czasy, które tak mnie pasjonują.

Catherine Fenton pochodzi z bardzo bogatego domu, jako dziedziczka ogromnej fortuny po dziadku nababie, jest niezłą partią. Do tego niebywała uroda, powoduje, że całkiem sporo osób myśli o niej, jako przyszłej żonie. Niestety ojciec Catherine już zdecydował, że wyjdzie ona za lorda Whitersa, jego wspólnika w interesach. Młoda panna nie jest tym wyborem zachwycona, zwłaszcza, że lord traktuje ja jak przedmiot, do tego z niebywałym okrucieństwem i brutalnością. Na szczęście los bywa dość przewrotny i pcha ją w ręce młodego hrabiego Benjamina Hawskmoora.

Hrabia Ben to młody hulaka, który nie tylko ryzykuje życie w różnych zakładach, ale też lubi pokazywać się w towarzystwie pań o dość wątłej reputacji. Wszystko wskazuje, że nie bardzo zależy mu ani na życiu ani na opinii, zwłaszcza, że od dawna boryka się z opinia bękarta. Nie ukrywa on również, że ożeni się tylko z bogatą dziedziczką, dlatego gdy spotka Catherine podejmuje z nią niezwykle niebezpieczną grę.

Twórczość Nicoli Cornick miałam już przyjemność poznać i mniej więcej wiedziałam czego mogę się spodziewać. Jednak z każdą kolejną książką autorka mnie co raz bardziej zaskakuje, pokazując co raz barwniej środowisko lordów i hrabiów, ale od strony tej bardziej pożądanej. I znów mogłam przenieść się do XIX – wiecznej Anglii, gdzie królują piękne suknie, wielkie bale, ale tym razem więcej tu tej ciemnej strony, czyli skandali i prawdziwego życia. Już od samego początku możemy przyjrzeć się widowisku jakim jest wieszanie człowieka, oraz emocje jakie temu towarzyszą. Potem jest co raz lepiej, nocne domy gry, prywatne nocne bale, schadzki, zdrady, pojedynki oraz wielkie namiętności, bo to one rządzą człowiekiem.

„Skandalista” Nicoli Cornick to świetny romans historyczny, który nie tylko przeniesie nas w dość odległe czasy, ale przede wszystkim pokaże nocne życie, jakie toczyło się w XIX-wiecznej Anglii. To na wielkich namiętnościach i na jeszcze większych intrygach skupia się autorka, i świetnie jej to wychodzi. Całość opisuje bardzo barwnym językiem, dzięki czemu książkę czyta się z jeszcze większym zainteresowaniem, z niemałym dreszczykiem emocji. Do tego muszę wspomnieć o samym wydaniu, i o oprawie graficznej, które są bardzo dobre i piękne.

Polecam wszystkim miłośnikom romansów historycznych, z całą pewnością pokochacie twórczość Nicoli Cornick!!! Ja jestem jej wielką fanką!

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Harlequin/Mira, za co serdecznie dziękuję!!!