
Wspaniała książka, piękna opowieść o miłości - trudnej i pełnej wzruszeń. Przeczytałam ją jednym tchem i gdy skończyłam, byłam głęboko poruszona. Suzanne pisze pamiętnik dla swojego dziecka, bo wie, że każdy następny dzień może być jej ostatnim. Jeszcze przed porodem przeszła ciężki i rozległy zawał serca, a ciąża dodatkowo wpłyneła na pogorszenie jej stanu zdrowia. Jednak Suzanne nie poddała się, walczyła o każdy dzień, zaczynała go z wielką radością. Czerpała z życia tyle ile się dało.
W książce jest zawarta krótka historyjka (anegdotka) o piłeczkach - praca, rodzina, zdrowie, przyjaciele to własnie pileczki. Gdy stracimy pracę piłeczka upada jednak się odbija i za jakiś czas znów mamy inną pracę. Jednak gdy upadnie piłeczka dotycząca zdrowia, rodziny to nie odbija się tak łatwo, pęka, jest zarysowana aż w końcu się rozbije.
Wbrew temu co może sugerować tytuł, nie jest to zwykłe romansidło. Książka ukazuje nam co tak na prawde jak jest ważne, i jak przeżyć życie by nie bać się odejść z tego świata.
Ocena 6/6
sobota, 01 sierpnia 2009
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz