niedziela, 3 lutego 2013

W pierścieniu ognia – Suzanne Collins


Wydawnictwo: Media Rodzina
Rok wydania: 2009
Liczba stron: 360
Źródło: Biblioteczka kuzyneczki M :)


Pół roku temu w moje ręce trafiła książka, o której było bardzo głośno na blogach. Nie było recenzji, która by jej nie zachwalała, dlatego jak tylko ją dostałam od razu wzięłam się za czytanie. „Igrzyska śmierci” zrobiły na mnie spore wrażenie, było to jedno z nielicznych moich spotkań z literaturą „antyutopijną”, i było ono bardzo udane!

Katniss wygrała „Głodowe igrzyska”, jednak swoim zwycięstwem wkurzyła niektóre osoby. Postawiła się Kapitolowi, postawiła się prezydentowi Snow. Jej zachowanie, choć nie jest tego do końca świadoma, zaczęło wywoływać buntownicze nastroje w dystryktach. I choć myślała, że skoro zwyciężyła, będzie miała teraz spokój, to bardzo się pomyliła. Kapitol zrobi wszystko by ją ukarać za nieposłuszeństwo, za to, że utarła im nosa przed tysiącem ludzi.

Pół roku mięło błyskawicznie, i przyszedł czas na Tournée Zwycięzców. Razem z Peetą, Katniss musi wziąć udział w świętowaniu zwycięstwa, o którym wszyscy woleli by zapomnieć. Jednak tego roku wszystko zaczyna się zmieniać, prezydent Snow osobiście pojawia się w domu zwycięzców, by ostrzec przed kolejnym nierozsądnym posunięciem. I choć oboje z Peetą starają się zapobiec katastrofie, to wszystko wskazuje, że już jest za późno. Ludzie zaczynają się buntować, lud żąda obalenia prezydenta i jego terroru, a Katniss staje się symbolem zwycięstwa, symbolem walki.

Kapitol, sam prezydent, wiedzą, że zbliża się nieuchronne, że muszą zapobiec buntowi. A najlepszym wyjściem jest pokazanie, że nawet najsilniejsi nie są niepokonani. Dlatego z okazji siedemdziesiątych piątych „Głodowych Igrzysk” postanawia, że na arenę wkroczą zwycięzcy poprzednich edycji. I tak Katniss znów musi stawić czoło, koszmarowi, który śni jej się od pół roku!

Pierwsza część bardzo mi się podobała, jak wspominałam we wstępie, nie miałam do tej pory okazji czytać za dużo książek o tematyce antyutopii, dlatego jest to dla mnie pewien rodzaj świeżości, który mnie niezmiernie zachwycił. Podoba mi się też druga część, a jednocześnie jestem przerażona, bo to wszystko może kiedyś okazać się prawdą, może nie będzie państwa Panem, ale nic nie szkodzi, żeby zapanował terror, żeby powstało państwo totalitarne.

Ale wracając do książki, muszę powiedzieć, że autorka miała naprawdę świetny pomysł i dobrze go wykorzystała. Książkę pochłania się błyskawicznie, wciąga ona i nie ma mowy, by ją odłożyć. Arena stworzona by zabijać, walka na śmierć i życie, bunt, powstanie – książka przeraża, wprowadza nas w nowy świat, pełen krwi, brutalnej rzeczywistości. Do tego te wszystkie zwroty akcji, powodują, że książka wiele razy nas zaskakuje.

„W pierścieniu ognia” Suzane Collins to historia przetrwania, walki o najbliższych, historia miłości aż w końcu historia, która pozwala wierzyć, że warto walczyć i nigdy nie należy się poddawać!

I ja się nie poddaje, i już zabieram się za trzeci, i ostatni tom – Kosogłos !

Książka bierze udział w wyzwaniu: Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: 2,5 cm

27 komentarzy:

  1. Książka stoi na półce i czeka na swoją kolej. Już się nie mogę doczekać aż ją przeczytam. Pozdrawiam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie najlepsze przed Tobą ;)

      Usuń
  2. Czytałam ,,Igrzyska śmierci" i nie ciągnie mnie do dalszej części serii:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Cała trylogia Igrzysk za mną i szczerze przyznaję, że jestem zawiedziona, bo z tomu na tom było coraz gorzej. Różnica między I a II tomem była niewielka, jeśli chodzi o mój entuzjazm i zadowolenie z lektury, ale III tom mnie zawiódł bardzo bardzo. Jestem ciekawa, jakie będą Twoje wrażenia po Kosogłosie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No zobaczy, trzeci tom się czyta ;)

      Usuń
  4. wszystkie trzy tomy są już od jakiegoś czasu za mną. uważam je za naprawdę wyjątkowe. autorka wymyśliła oryginalną, nieszablonową historię, która śniła mi się jeszcze kilka tygodni po skończeniu tomu ostatniego ^^

    OdpowiedzUsuń
  5. Właśnie to jest najbardziej przerażające w tego typu książkach - ich realistyczność. Przecież to wszystko jest bardzo prawdopodobne. Nie trzeba czytać horrorów by się przestraszyć. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, prawdziwy horror i King tu nie potrzebny!

      Usuń
  6. Muszę w końcu sięgnąć po ten cykl.

    OdpowiedzUsuń
  7. "Igrzyska śmierci" czekają na mojej półce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie będę wyglądać Twojej opinii :)

      Usuń
  8. Bardzo ciekawa trylogia, która zapada w pamięć:). Ciekawa jestem ekranizacji drugiej części.
    Pozdrawiam!!

    OdpowiedzUsuń
  9. Jestem właśnie w trakcie czytania "Kosogłosa" i również przeraża mnie to, co przedstawia Suzanne Collins, a co kiedyś może okazać się prawdą... "W pierścieniu ognia" spodobały mi się odrobinkę mniej niż "Igrzyska śmierci", ale czuję, że "Kosogłos" będzie świetnym zwieńczeniem całej trylogii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za mało było Igrzysk a za dużo rozważań bohaterki. Ale trzecia część całkiem ciekawie się zaczęła :)

      Usuń
  10. Cała trylogia czeka cały czas na swą kolej. Jak jej nie miałam, to nie mogłam się doczekać lektury, a jak już ją sobie kupiłam, to teraz leży i czeka... Człowiek jest dziwny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj troszkę może ;) Ale tak zawsze jest, bo wiesz, że jest twoja to nie trzeba się spieszyć, a tyle innych książek trzeba przeczytać, oddać, pożyczyć :)

      Usuń
  11. Najbardziej mi się podobała z całej trylogii :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mi nie, z całej teraz już mogę napisać, że ostatnia (jutro będzie recenzja) ;)

      Usuń
  12. Wykupiłam całą serią. Pierwsza książka mnie wprost oczarowała, druga już tylko zachwyciła, a przy trzeciej po prostu chciałam się dowiedzieć jak to się skończy. Ale podobno tak to jest z trylogiami: mogą być albo coraz lepsze, albo gorsze. No cóż. seria i tak wspaniała. Ja po prostu miałam już dosyć tych całych "igrzysk"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie pierwsza też zachwyciła, ta jest całkiem dobra, jednak teraz kiedy już skończyłam czytać trzecią, to muszę powiedzieć, że to właśnie ta ostatnia jest najlepsza, najbardziej chora!

      Usuń
  13. Ja się do dzisiaj za tę serię nie zabrałam. A jestem pewna, że mi się spodoba. Muszę się zmobilizować :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Mam dopiero pierwszą część tej trylogii, gdyż akurat szczęśliwym trafem ją wygrałam na blogu u Ewy. Nie miałam jednak czasu, aby ją przeczytać. Muszę to jednak nadrobić, bo widzę, że naprawdę warto.

    OdpowiedzUsuń