poniedziałek, 28 listopada 2011

Anielskie słowa – dr Doreen Virtue, Gant Virtue


Rok wydania: 2011
Liczba stron: 151
Źródło: Biblioteczka własna


Chyba każdy z nas wie, jak pozytywne myślenie wpływa na nasze życie. Gdy jesteśmy negatywnie nastawieni do świata, rzadko udaje się spełnić jakieś marzenia, czy założenia. Każdy wie, że grunt to pozytywne myślenie i nastawienie, ale czy wiecie, że nie tylko same podejście jest ważne?
Dr Doreen Virtue zdobyła tytuł doktora w poradnictwie psychologicznym, oraz przedlicencjata na Antelope Valley College. Jednak to co najbardziej w życiu lubi robić, to co jest dla niej powołaniem, to jasnowidzenie. Podczas nagrywania jednej z audycji, wraz z synem, zauważyli, że przy wypowiadaniu niektórych słów na wykresie pojawiają się „anielskie skrzydła”. Od tej pory prowadzili dużo badań nad słownictwem oraz jego wpływem na życie.
Słowa mają bardzo różny wydźwięk, różnie wpływają na człowieka. Im częściej i więcej wypowiadamy wulgaryzmów, tym bardziej stajemy się agresywni i zniechęceni światem w którym żyjemy. Bo czy w kółko marudząc i źle mówiąc o naszej na przykład pracy, będziemy się w niej dobrze czuli? Czy kiedy cały czas będziemy negatywnie nastawieni, to pobyt, te osiem godzin minie nam szybko i przyjemnie? No nie.
Doren wraz z Grantem próbuje udowodnić, że to od nas zależy życie, to my decydujemy czy odniesiemy w nim sukces czy porażkę. Każde słowo ma inne natężenie, inny wydźwięk, inne wibracje. I to właśnie te wibracje powodują, że powtarzając je, kształtujemy swoja rzeczywistość. Słowa można podzielić na trzy grupy: negatywne, neutralne i pozytywne.  Warto zapamiętać te pozytywne i każde negatywne wyrażenie zamieniać, dzięki czemu z czasem zmieni się nasze życie. I tak autorzy proponują by zamiast powiedzieć np. „omal nie dostałem zawału” zamienić to na „to zrobiło na mnie duże wrażenie” – według wykresu to drugie wyrażenie ma o wiele większe wibracje i o wiele bardziej pozytywnie wpłynie na nas, na nasze nastawienie i nasze powodzenie.
„Anielskie słowa” to podręcznik, który nie tylko pomoże nam zrozumieć, jak ważne jest to co mówimy, ale też dzięki pięknemu wykonaniu, zdecydowanie poprawi nam nastrój. Książka zawiera bardzo dużą liczbę zdjęć aniołów, które na mnie zrobiły pozytywne wrażenie. Do tego każdy rozdział rozpoczyna się cytatem, ukazującym, że nie od dziś wiadomo, jak dużą siłę i przekaz zawierają słowa.
„Życzliwe słowa mogą być krótkie i łatwe do wypowiedzenia, 
ale odbijają się nieskończonym echem”
                                                                              -         Matka Teresa

Za książkę serdecznie dziękuję Wydawnictwu Studio Astropsychologii !!!

niedziela, 27 listopada 2011

Norwegian Wood – Haruki Murakami



Wydawnictwo: Muza
Rok wydania: 2006, 2011
Liczba stron: 318
Źródło: Biblioteczka własna


Lubicie książki o miłości? Ja, nie ma co ukrywać, bardzo. Ale czegoś takiego chyba się nie spodziewałam. Tak właściwie to sama nie wiedziałam czego mam się spodziewać i co myśleć o Murakamim, bo do tej pory przeczytałam jego tylko jedną książkę i to na dodatek opowiadania. Teraz już chyba wiem, co ludzi przyciąga do tego autora, chociaż trochę trudno mi to opisać słowami.
Lata sześćdziesiąte. Czuć zbliżające się zmiany w kraju, na uczelniach protestujący, na ulicach wolna miłość i dzieci kwiaty. A w tym wszystkim Toru Watanabe i jego dwie kobiety: Naoko – dziewczyna jego zmarłego przyjaciela, oraz Midorki – koleżanka ze studiów. Obie tak różne, a jednak coś je łączy – nie potrafią żyć bez Toru. A Toru, sam tak do końca nie wie co chce, pomału uczy się co to jest przyjaźń i czym się różni ona od miłości. Ale jest jeszcze coś, wokół czego obraca się życie każdego z bohaterów – śmierć, która „nie jest przeciwieństwem życia, tylko jego częścią”.
Ciężko mi  opisać moje wrażenia po przeczytaniu tej książki, ale z całą pewnością mogę ją zaliczyć do książek bardzo niezwykłych. I choć początkowo trochę trudno było mi się w niej odnaleźć to z czasem nie mogłam się od niej oderwać. Akcja, choć nie przyspiesza ani trochę, choć przez całą książkę toczy pomału się swoim torem, to jednak ma coś w sobie, jakoś siłę, która przyciąga, hipnotyzuje.
„Norwegian Wood” to naprawdę piękna, nostalgiczna historia, o miłości, przyjaźni i śmierci. To historia, w której główny bohater dojrzewa nie tylko społecznie, ale też zaczyna wyrabiać sobie własny światopogląd. Toru przez te parę lat studiowania uczy się siebie, życia, kobiet i seksu. Dojrzewa, by w końcu nauczyć się, co jest ważne w życiu, dojrzewa by w końcu naprawdę żyć.
Język jakim operuje Murakami jest prosty i bardzo wyrazisty, przez co opowiedziana historia jest bardzo realistyczna, poruszająca i niezwykła. Polecam, a ja z całą pewnością jeszcze sięgnę po inne książki tego autora :)


wtorek, 22 listopada 2011

Trzeci już stosik listopadowy

Już od dawna miałam w planach czarną serię Camilli Lackberg i tak się złożyło, że w Tesco taki oto pakiecik czterech książek był przeceniony na 80 zł. No grzechem byłoby go nie przygarnąć :) Ale żeby nie było, to dokupiłam jeszcze moją ulubioną Debbie Macomber, również z promocji :) Coś czuję, że częściej będę musiała tam zaglądać, choć jest mi to totalnie nie po drodze. 

Przyszedł też do mnie taki oto pakiecik od Wydawnictwa Studio Astropsychologi, za który serdecznie dziękuję Pani Ewie :)
 W tym miesiącu nie mogę narzekać na brak książek, co mnie niezmiernie cieszy. Od następnego będę oszczędzać :)


poniedziałek, 21 listopada 2011

Detektyw i dziewczyna – Julie Miller




Wydawnictwo: Harlequin
Rok wydania: 2011
Liczba stron: 218
Źródło: Biblioteczka własna


Znacie Harlequiny? Nawet jeśli ich nie czytaliście to i tak każdy wie o co chodzi. Do niedawna książki te kojarzyły mi się tylko i wyłącznie z samymi romansami, aż do czasu, gdy natrafiłam na tę oto książeczkę. Nowa seria to połączenie romansu z sensacją, dzięki czemu możemy zobaczyć jak rodzi się uczucie w dość nietypowych sytuacjach, w sytuacji, gdy bohaterowie walczą o przeżycie.

Elizabeth ma ochotę już tylko na to, by znaleźć się w końcu w swoim łóżku i móc spokojnie iść spać. Jednak kiedy wjeżdża do garażu, ktoś znienacka ją atakuje, rzuca nią brutalnie o podłogę. Kiedy udaje jej się odzyskać przytomność, wie, że musi jak najszybciej wydostać się z domu a jedyną pomoc może uzyskać u nowego sąsiada. Kevin, początkowo dość niechętny nocnym odwiedzinom, po chwili postanawia zająć się całą tą sprawą. Okazuje się, że jest on doświadczonym policjantem zajmującym się ciężkimi przestępstwami i choć to do takich początkowo się nie kwalifikuje, to z czasem okaże się, że Elizabeth grozi naprawdę wielkie niebezpieczeństwo. 

Muszę przyznać, że zaskoczyła mnie ta książka. Nie spodziewałam się aż takiej intrygi, takiego przebiegu wydarzeń. Akcja rozkręca się już od pierwszej strony i przyspiesza zbliżając się ku końcowi. Sama intryga jest niezwykle ciekawa i dobrze przemyślana. A bohaterowie równie interesujący. 

Spodziewałam się przystojniaka z wydziału zabójstw a otrzymałam potężnego mężczyznę o twarzy „buldoga” z wyjątkowo miękkim sercem. Na dodatek, który nie ufa kobietom ale i sobie też. Wie jak łatwo go wykorzystać i że choć już raz się naciął na pewna kobietę, to jednak zawsze przybędzie im z pomocą. 

Podoba mi się ta seria „Romans & Sensacja”, książka nie tylko idealnie mieści mi się w torebce w czasie podróży, ale też dostarcza odpowiednich wrażeń. Bo czyż nie najsilniejszymi uczuciami pałamy w chwilach zagrożenia? To właśnie wtedy zdajemy sobie sprawę jak bardzo potrzebujemy bliskości drugiej osoby, to właśnie w takich sytuacjach rodzą się najsilniejsze uczucia.
Polecam wszystkim, którzy mają ochotę na dobry romans z dużą dawką adrenaliny :)

Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Harlequin, za co serdecznie dziękuję !!!

piątek, 18 listopada 2011

Pożegnanie z przeszłością – Robyn Carr




Wydawnictwo: Mira
Rok wydania: 2011
Liczba stron: 268
Źródło: Biblioteczka własna


Czasami ciężko jest nam się pogodzić z przeszłością, a dopóki tego nie zrobimy, nie możemy iść dalej. By zacząć nowy etap w życiu trzeba na dobre zakończyć to co było i bez oglądania się za siebie iść do przodu. Jednak nie zawsze to jest takie proste, nie zawsze tak z dnia na dzień jesteśmy w stanie zmienić swoje życie. Czasami potrzeba wiele dni a niekiedy lat, by zrozumieć, wybaczyć, by w końcu na nowo nauczyć się żyć. Szczególnie ciężko jest nam, gdy odejdzie od nas ktoś bliski, i chociaż wiemy, że to niebawem się stanie, to jednak nigdy nie jesteśmy na to gotowi.

Marcie już od małego wiedziała co to ból po stracie bliskich, wychowywana przez siostrę, wiedziała, że kiedyś wszyscy odejdą z tego świata. Jednak kiedy zakochała się w Bobbym, nie sądziła, że i on ją tak szybko zostawi. Ma dwadzieścia siedem lat i właśnie została wdową. Jej mąż został ciężko ranny w Iraku i już od samego początku było wiadomo, że z tego nie wyjdzie. I choć Marcie miała dużo czasu na pogodzenie się z tym co nieuchronne, to jednak czy ktokolwiek jest w stanie pogodzić się ze śmiercią?

Marcie „by ruszyć w następną drogę, nową drogę życia, musiała najpierw przebyć tę”. Postanowiła odnaleźć najlepszego przyjaciela swojego męża, który po części uratował mu (lub po prostu przedłużył mu) życie. Nie wie ona dlaczego Ian przestał nagle się do niej odzywać, czemu urwał z nią kontakt, w końcu z Bobbym przeżyli tyle wspólnych chwil. Marcie wie, że dopóki nie porozmawia z Ianem, to nie będzie mogła dalej normalnie żyć.
Zaczyna się długa i ciężka podróż.

„Pożegnanie z przeszłością” Robyn Carr to bardzo piękna powieść obyczajowa, która zawiera tak dużą dawkę emocji, że nie obyło się bez uronienia paru łez. I choć to nie mój mąż zmarł, nie mojego przyjaciela szukałam, to jednak, czułam ból razem z Marcie. Autorka ma niesamowity dar przelewania uczuć na papier, i robi to tak sugestywnie, że czasami miałam wrażenie, jakby to mnie spotkały te wszystkie nieszczęścia.

Ale w książce nie tylko znajdujemy smutek i ból, autorka pokazuje nam też jaką siłą jest przyjaźń i jak jest ona ważna w życiu każdego człowieka. Żołnierze z Marine Corps zawsze trzymają się razem i choć często nie chcą opowiadać o tym co było, to jednak są w stanie oddać za siebie życie.

Jest jeszcze coś, co bardzo mi się spodobało w tej książce. Robyn Carr pokazuje nam jak ważne są w naszym życiu symbole, jak zwykła choinka potrafi zjednoczyć ludzi i nieś im otuchę, ciepło, pamięć. Gwiazda Betlejemska – „jest sensem, celem w życiu, obietnicą”.

Dawno się tak nie wzruszyłam podczas czytania, ale „Pożegnanie z przeszłością” to nie tylko wyciskacz łez, to też historia, która daje wiarę, która pozwala uwierzyć że nic nie dzieje się bez przyczyny i we wszystkim co nas spotyka jest jakiś sens. Podczas jej czytania zabrakło mi tylko śniegu za oknem :)
Polecam wszystkim tą piękną historię, będzie ona idealna na zbliżające się święta. To wspaniała zimowa lektura.:)

Książkę otrzymałam od Wydawnictwa Harlequin/Mira, za co serdecznie dziękuję !!!