czwartek, 21 czerwca 2012

Osioł w okularach – Dr Mirsakarim Norbekov + rozdawajka



Rok wydania: 2012
Liczba stron: 328
Źródło: Biblioteczka własna


„Osioł w okularach, czyli jak przejrzeć na oczy” – dosłownie i w przenośni :)
Już od bardzo dawna, chociaż nie od urodzenia, noszę okulary. Moja wada wzroku z roku na rok, co raz bardziej się pogłębia. Ale przecież nie wszyscy tak mają, inni całe życie mają doskonały wzrok, więc dlaczego ja, dlaczego co jakiś czas muszę zmieniać szkła na co raz mocniejsze?

Mirsakarim Norbekov to doktor psychologii, pedagogiki, filozofii medycyny. Jest on członkiem większości akademii naukowych i nauczycielem alternatywnych metod leczenia. Jego Instytut Uzdrawiania obejmuje dwieście placówek w samej Rosji, oraz kilkadziesiąt w innych krajach.  W swojej książce pokazuje nam jak łatwo i skutecznie można poprawić swój wzrok, jak w niezawodny sposób można pozbyć się jaskry, daltonizmu, astygmatyzmu, czy wielu innych chorób oczu. Ale też, pokazuje nam, że nie tylko oczy możemy sami uleczyć, że ważne jest by w pełni kontrolować swoje ciało, by pozbyć się większości chorób.

Na wstępie autor ostrzega, że nie jest to książka dla „ludzi bez poczucia humoru, pozbawionych optymizmu, nadmiernie obraźliwych, którzy nauczyli się uważać naukę za kłamliwą, .... , tych którzy zwolnili się z pracy, myślą o starości, .. a zwłaszcza dla okularników.”
Dr Mirsakarim ostrzega nas również, że nie raz nazwie nas idiotami czy debilami, jednak wszystko to ma konkretny cel. Wyznaje on zasadę, że łatwiej jest zmusić organizm do działania wzbudzając w nim agresję, niż kiedy będziemy chwaleni.  „kiedy obrzucam Cię psim łajnem, to zareagujesz błyskawicznie i tu na wątpliwości po prostu nie masz czasu”.

Po takim wstępie byłam jeszcze bardziej ciekawa metody autora, tego, co ma mi do przekazania. I tak stopniowo zostałam wprowadzona w stan, kiedy mogę w pełni panować nad własnym ciałem. Jednak nie jest to wszystko, aż tak bardzo proste, trzeba do tego przede wszystkim czasu i systematycznych ćwiczeń. Autor uświadamia nam, że wiele chorób bierze się z naszej głowy, wiele osób wręcz lubi być chorymi, lubi kiedy ich życie kręci się wokół choroby. Przecież każdy z nas zna chociaż jednego hipochondryka, osobę, która znam wszystkie choroby, osobę która sama się leczy, często twierdząc, co mi tam lekarz pomoże, czy  samemu sobie wystawia diagnozę.

Dr Norbekov daje nam konkretne wskazówki, jak nie poddać się chorobie, jak zmieć swój sposób myślenia, jak skupić się na poszczególnych częściach ciała, by całkowicie pozbyć się choroby. Ktoś może powie, że to wszystko, to jedna wielka bajka, ale z drugiej strony ilu ludzi dowiedziało się o tym, że jest nieuleczalnie chora, a jednak udało się im wyleczyć. Wiara czyni cuda, lekarze nie raz powtarzają, że nie można tracić nadziei, że trzeba zawsze myśleć optymistycznie.

Nie wiem czy można całkowicie pozbyć się wady wzroku (jeszcze nie miałam czasu zabrać się za tablice opracowane przez autora), ale w tym co pisze pan Norbekov jest wiele prawd. Do tego specyficzny język, wiele ciekawych historyjek, sprawiło, że książka wypadła bardzo interesująco.

Polecam ją szczególnie osobom, które cierpią na wszelakie choroby, osobom, które chcą w końcu przejrzeć na oczy ;)


Ps. Tak jak i poprzednio, tak i teraz mam jeden egzemplarz do oddania. Ktoś chętny??
Jeśli tak, to wystarczy zostawić wiadomość w komentarzu, a 30 czerwca, ogłoszę do kogo książka trafi :)

Za książkę bardzo serdecznie dziękuję Wydawnictwu Studio Astropsychologii !!!

21 komentarzy:

  1. Kontrowersyjna teoria. ;) Jakoś do mnie nie przemawia. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. książka tym razem nie dla mnie, może dlatego, że problem ze wzrokiem mnie nie dotyka [dzięki Bogu]
    zwyczajnie nie moja tematyka
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam podobny problem. Z przerażeniem patrzę na moją pogłębiającą się wadę wzroku. Czytam dużo na ten temat. Chciałabym iść na operację, ale do tego wada musi stanąć w miejscu:(
    Chętnie przeczytam jakąś nową teorię. Kto wie może coś w tym jest?
    Zgłaszam się

    OdpowiedzUsuń
  4. Na chwilę obecną i oby tak dalej było, nie mam żadnych poważniejszych dolegliwości chorobowych i u mnie w rodzinie tez raczej nie, więc powyższa publikacja do niczego mi się nie przyda, ale recenzja bardzo fajna.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Co prawda ja mam wzrok dobry, ale moja córka niestety już nie, nosi okularki od ponad roku. Nie przeszkadza jej zbytnio to, że musi je nosić, teraz okulary potrafią zdobić twarz, nie to co kiedyś: grube, wielkie oprawki sprawiały, że dziecięce buźki za nimi ginęły.

    Po książkę się zgłaszam jak najbardziej :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Kolejny samozwańczy dr którego wydaje Studio Astropsychologii. Niestety trzeba pogodzić się z tym, że nie ma "niezawodnych" sposobów leczenia chorób wszelakich! Jestem ciekawy jak ten szarlatan proponuje leczyć daltonizm, który jest chorobą genetyczną?

    OdpowiedzUsuń
  7. Też mam wadę wzroku i do tego postępujący astygmatyzm.

    OdpowiedzUsuń
  8. mam wadę wzroku, dosyć dużą i liczę raczej na operację i laser, jako skuteczną z nią walką, ale ksiązka może sie okazać godna uwagi, wiele razy słyszałam o metodach samolecznia, ale nigdy nie czytałam na ten temat większej publikacji niz artykułw prasie lub internecie.

    zapraszam do siebie
    http://mieedzykartkami.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  9. Jakoś nie lubię takich książek :) Ale tytuł i okładka fajne :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Zgłaszam się również! Będzie losowanie jak u clevery? A za gratulacje odnośnie nauczyciela - bardzo dziękuję! :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja również mam wadę wzroku. Kiedyś męczyłam się z okularami, teraz mam soczewki. Do samej książki na razie po prostu mnie nie ciągnie. Nie przepadam za tego typu literaturą.

    OdpowiedzUsuń
  12. Teoria dosyć nietypowa i nie jestem pewna, czy mogę się z nią zgodzić ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. chciałabym przeczytać tą książkę

    OdpowiedzUsuń
  14. Książka jest nowym wydaniem starej książki a pierwotną jej wersje to czytałem już chyba w 2004 r.

    Metoda jest jednak sto lat poza zrozumieniem akademików gdyż dotyczy wielu nowych dla nich rzeczy.

    Nie zmienia to jednak dla mnie faktu że działa, uważam nawet że wiedza Norbekova nie powinna zostać wydana w formie książki gdyż tu potrzeba instruktora o którym w PL możecie sobie zapomnieć. Bez wiedzy o tym co się robi łatwo o kontuzje mięśni oka, cała sprawa jest dość skomplikowana więc łatwo o naciągniecie mięśni. Ja na ten przykład zanim poznałem informacje z pierwszej ręki od instruktora próbowałem robić ćwiczenia sam i ponaciągałem sobie mięśnie. Szybkość poprawy wzroku tak mi się podobała że nie stosowałem ostrożności. Jednak nikt nie ćwiczy na siłowni cały dzień, człowiek to nie maszyna. Ja przekonałem się o tym doskonale. To też jednego dnia na wyciągniecie ręki nie widziałem liter(astygmatyzm i duża wada minus), pod koniec już widziałem wszystkie krystalicznie czysto bez okularów. Niestety oczy nie nadążyły z leczeniem, cały mechanizm polega właśnie na rozrywaniu mięśni i później ich zrastaniu by stały się silniejsze. To też miałem później kilka tygodni rehabilitacji gdyż ponaciągałem mięśnie, ich zrastanie nie wyrobiło z tempem rozrywania. Norbekov za tempo poprawy wzroku określił 1 dioptrie na tydzień, wydaje mi się że ma tu racje. Ja natomiast chciałem przeskoczyć tyle w jeden dzień :). Przy leczeniu oczów trzeba być ostrożnym, natomiast sama książka nie mówi nawet o bardzo ważnej kwestii doboru okularów (nie można chodzić bez nich, trzeba je wciąż nosić tyle że słabsze, dające przestrzeń na poprawę wzroku).

    Także o książce mam 2 opinie. Wiem że metoda działa, ale komu ją polecić ? Raczej bał bym się polecić ja komukolwiek, tu trzeba naprawdę wiedzieć co się robi, tak samo jak na siłowni prawdziwy kulturysta musi wiedzieć co robi. Już np samo to że nie wykonacie Państwo ćwiczeń na dostarczenie tlenu do organizmu sprawi że można doprowadzić do kontuzji mięśni oka gdyż przez brak tlenu nie wyrobią się ze zrastaniem. Także metoda Norbekova jest swoistym skalpelem w rękach dziecka :).

    Swoją drogą jako motywację polecam telewizycjny wywiad Meira Schneidera "beyond the line". Człowiek był niewidomy, miał zniszczone soczewki przez usunięcie zaćmy.. dziś jednak widzi a okuliści potrafią w programie powiedzieć tylko tyle, że nie wiedzą jak to się stało. Przykład Meira Schneidera pokazuje jednak że nie ma rzeczy niemożliwych

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. witam serdecznie książkę niedawno przeczytałam i jestem pod wrażeniem. Zamierzam zastosować tę metodę (krótkowzroczność -13 dioptrii). Chętnie podyskutuję z osobami które też zdecydowały się spróbować. Mój e-mail:kasinka_l@wp.pl

      Usuń
  15. Widze,ze spoznilam sie prawie o pol roku,tak wiec ksiazke bede musiala sobie kupic.Zawsze myslalam,ze dobry wzrok jest mi dany raz na zawsze,a tu lipa.Na poczatku,kiedy zaczelam nosic okulary nie moglam sie pogodzic z faktem,ze nie moge juz patrzec moimi wlasnymi oczami.Duzo bym dala,zeby" naprawic" sobie wzrok,dlatego jest to jak najbardziej ksiazka dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
  16. Ja jestem z Bulgarii i mam znajomych ktory pozbawily sie okularami. Tylko musisz wierzyc! Tutaj Norbekov jest bardzo znany i uwazany!

    OdpowiedzUsuń