Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Harlequin/Mira. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Harlequin/Mira. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 11 maja 2015

Zielony zakątek - Debbie Macomber


Wydawnictwo: Mira
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 464
Źródło: Biblioteczka własna


Moja przygoda z twórczością Debbie Macomber rozpoczęła się ponad cztery lata temu. Od tej pory czytam wszystkie książki autorki, jakie wpadną mi w ręce, w szczególności te z serii Cedar Cove.

Cedar Cove to małe miasteczko położone niedaleko Seattle. Tu wszyscy się znają, i prowadzą spokojne życie. I chociaż nie zawsze jest kolorowo, to zawsze znajdzie się ktoś kto pomoże, czy będzie służył dobrą radą.

Mary Jo Wyse od niedawna mieszka w Cedar Cove, kiedy urodziła córeczkę, a mężczyzna jej życia okazał się draniem, postanowiła przenieść się w spokojniejsze miejsce by samemu wychować dziecko i pogodzić się z porażką. W całej tej trudnej sytuacji pomaga jej Mack, który szaleńczo zakochany jest w dziewczynie i małej Noelle. Jednak nie wszystko układa się po jego myśli, na szczęście wspólna pasja zacieśnia ich relacje a rozwiązanie zagadki pomoże im zrozumieć co w życiu się liczy.

Do miasteczka wprowadza się również brat Mary, Linc, który chyba jeszcze nigdy nie był tak szczęśliwy. Nie miał on łatwego życia, kiedy zginęli ich rodzice to on przejął opiekę nad rodzeństwem i bardzo szybko musiał dorosnąć. Nie miał czasu dla siebie, a tym bardziej by założyć swoją rodzinę, dlatego sam jest w szoku z rozwoju wydarzeń jakie ostatnio się wydarzyły. Niestety i jemu jednak nie jest łatwo, bo ktoś bardzo źle mu życzy i zrobi wszystko by zepsuć to co dla niego najważniejsze.

Trudności przeżywają też Rachel i Bruce Peytonowie, którzy choć bardzo się starają stworzyć normalną rodzinę, to nie potrafią poradzić sobie z chorą zazdrością córki Bruca.

Brakowało mi książek Debbie Macomber, brakowało mi tego klimatu, miasteczka które żyje swoim życiem, tych radości i smutków. Może niektórym wydawać się ono zbyt sielankowe, ale dla mnie to jest miejsce wprost idealne, w którym sama bym chciała mieszkać. Tam wszystko wydaje się być łatwiejsze, a życzliwość innych (choć nie wszystkich) jest tak budująca.

I znów poznajemy nowe osoby, które przeżywają swoje problemy ale i szczęście. Poznajemy Mary, dla której córeczka jest wszystkim, i która zanim znów odnajdzie swoją drogę, wiele razy będzie mieć wątpliwości. W końcu nigdy nie wiadomo, która decyzja będzie tą właściwą. Jest też jej brat, który miał w końcu odnaleźć swojej szczęście i założyć rodzinę, jednak ktoś bardzo źle mu życzy. Poznajemy też dalsze losy Roya i jego żony Corrie, oraz odnalezionej po latach córki. Jest też Olivia i wiele innych dobrze znanych mi osób.

To było fajne uczucie, powrócić znów do Cedar Cove, do jego mieszkańców. Tu każdy jest sobą i jest wyjątkowy. A książka jest pełna ciepła i nadziei, wiary, że w końcu wszystko musi się ułożyć, że po deszczu w końcu zaświeci słońce. To lekka i przyjemna lektura, idealna na ciepłe popołudnie czy wieczorny relaks!

Wyzwanie 13/52


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Harlequin/Mira, za co serdecznie dziękuję !!!

piątek, 27 marca 2015

Smak tulipanów – Antoinette van Heugten


Wydawnictwo: Mira
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 352
Źródło: Biblioteczka własna


Parę lat temu, ten czas zdecydowanie za szybko biegnie, miałam okazję czytać książkę „Dotknąć prawdy” Antoinette van Heugten. Książka ta zrobiła na mnie bardzo duże wrażenie i należy do jednych z tych, których się nie zapomina, dlatego bardzo się ucieszyłam, że pojawiła się kolejna książka autorki.

Huston. Małe spokojne osiedle, piękne domki, to tam mieszka wraz z matką i córeczką, Nora De Jong. Jej życie od czasu zajścia w ciążę jest bardzo uporządkowane, na co dzień pracuje jako lekarz w szpitalu, by popołudniami spędzać czas z córeczką. Dziewczynka jest oczkiem w głowie zarówno matki jak i babci, niestety do czasu.

Pewnego dnia Nora wraca do domu, w którym nic nie jest tak jak powinno. W domu znajduje martwą matkę, morderca strzelił jej prosto w głowę, oraz ogolił jej głowę. Na domiar złego w domu znajduje się jakiś obcy mężczyzna, który również jest martwy, a jej córeczka … no właśnie jej nigdzie nie ma. Pomimo dość szybkiej reakcji policji, niestety nie udaje się odnaleźć porywacza, a śledztwo zostaje umorzone.

Nora nie może się z tym pogodzić, postanawia wrócić do przeszłości matki. I tak wszystkie ślady prowadzą do Amsterdamu, skąd pochodzili jej rodzice i gdzie skrywa się prawda.

Przeszłość nigdy nie daje o sobie zapomnieć, zwłaszcza kiedy żyło się w trudnych czasach. Autorka zabiera nas do czasów II wojny światowej, do obozów koncentracyjnych i eksterminacji holenderskich Żydów. Holendrzy, podobnie jak i ludzie w innych państwach, zaznali co to głód, brud i ubóstwo. Walczyli o przetrwanie i nie poddanie się wrogom. I jak wszędzie, jedni dbali tylko o siebie, a inni w tych ciężkich czasach starali się pomóc nie tylko sobie i bliskim.

Antoinette van Heguten napisała świetną książkę, łączącą ze sobą wątki kryminalne, z odrobiną romansu i historią w tle. I jeśli ktoś się obawia właśnie tej historii, to nie potrzebnie, jak dla mnie to troszkę szkoda, że autorka jeszcze bardziej nie rozszerzyła tego wątku. Takie wspomnienia i historie są wprost bezcenne.

„Smak tulipanów” to naprawdę świetna książka, która wciąga już od pierwszej strony, a akacja z każdą stroną co raz bardziej przyspiesza. Napisana prostym i przystępnym językiem, dzięki czemu czyta się ją płynnie. A sama historia po prostu niewiarygodna, jak bardzo można w życiu się mylić, jak nie warto trzymać pewnych rzeczy w tajemnicy. Jak nienawiść może zatruć i to nie jedno życie. Ale tu nic nie jest proste, bo nie można w końcu oceniać ludzi za to, że przyszło im żyć w takich a nie innych czasach, że młodość kojarzy im się z bólem i strachem.

Polecam Wam serdecznie książkę Antoinette van Heguten, to książka pełna wrażeń, gorących poszukiwań i wiary!!!

Wyzwanie 10/52

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Harlequin/Mira, za co serdecznie dziękuję !!!

piątek, 20 lutego 2015

W milczeniu - Erica Spindler


Wydawnictwo: Mira
Rok wydania: 2015
Liczba stron: 496
Źródło: Biblioteczka własna


Są tacy autorzy, których książki pochłaniamy błyskawicznie. Czekamy z wielką niecierpliwością na każdy kolejny tom, na każdą kolejną pozycję. Dla mnie taką autorką jest zdecydowanie Erica Spindler i jej thrillery z wątkiem romantycznym.

Avery Chauvin urodziła się w małym miasteczku Cypress Springs w Luizjanie, jednak bardzo szybko stamtąd uciekła do wielkiego miasta, gdzie ułożyła sobie wygodne życie jako dziennikarka. Niestety pewnego dnia otrzymuje straszną wiadomość z rodzinnych stron – jej ojciec, znany i ceniony lekarz rodzinny, popełnił samobójstwo. Avery wraca do miasteczka by pochować ojca i pozamykać wszystkie sprawy, jednak coś nie daje jej spokoju.

Dziennikarka nie może uwierzyć w to, żeby jej ojciec się zabił, i to w taki sposób. W jego rzeczach znajduje też dość dziwne pudełko z wycinkami brutalnego morderstwa sprzed piętnastu lat. Ale i same miasteczko choć na pozór niezwykle spokojne i bezpieczne, ma bardzo wysoki procent samobójstw i zniknięć. To wszystko powoduje, iż Avery zaczyna się wahać i koniecznie musi dowiedzieć się prawdy, co takiego skrywa Cypress Springs.

Co tu dużo mówić, to kolejna świetna książka Erici Spindler. Czasami chciałabym dawkować sobie emocje, ale niestety się nie da. Kiedy już zacznę czytać, to wiem, że nie odłożę książki aż nie przeczytam ostatniego zdania. Wiem też, że nie tak łatwo odkryć prawdę a autorka nie raz będzie mnie zwodzić i mylić tropy. I tak było i tym razem.

„W milczeniu” przenosimy się do małego, spokojnego, trochę jakby sennego miasteczka, które na pierwszy rzut oka wydaje się niczym nie wyróżniać. Tu wszyscy wszystkich znają, kłaniają się sobie na ulicy, jednak to tylko pozory, bardzo dobrze stwarzane. Ale to właśnie w takich miejscach bardzo często zło czai się za każdym rogiem, a mieszkańcy tworzą swoje własne prawo, które niestety nie ma nic wspólnego ze sprawiedliwością. Bo czy zwykły obywatel ma prawo wydać wyrok na swojego sąsiada, bo nie podoba mu się jego postępowanie, jego moralność? I pozostaje tylko pytanie czy Avery uda się odkryć prawdę tak głęboko skrywaną, i który z braci stoi po jej stronie.

Autorka wprowadza też w narrację spojrzenie mordercy, jego myśli i uczucia, przez co jeszcze bardziej jesteśmy ciekawi, nie tylko tego kim on jest, ale też dodaje to nieco dreszczyku. A sama akcja, choć początkowo nieco powoli biegnie, to na końcu jak zwykle eksploduje. Uwielbiam to i niestety, ale ciągle mi mało.

„W milczeniu” Erici Spindler to świetny thriller, który na pewno nie zawiedzie fanów autorki, i nie tylko ich. To gwarantowane emocje. Polecam, wszystkim tym, którzy uwielbiają takie małe miasteczka, pełne tajemnic!!!

Wyzwanie: 7/52
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Harlequin/Mira, za co serdecznie dziękuję!!!

wtorek, 27 stycznia 2015

Mroczny trop – Alex Kava


Wydawnictwo: Mira
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 319
Źródło: Biblioteczka własna


Chyba każdy wielbiciel thrillerów zna twórczość Alex Kavy. Ja jestem jej wielką wielbicielką, przeczytałam chyba większość jej książek i z niecierpliwością czekam na każdą kolejną.

Ryder Creed jest znanym i cenionym trenerem psów, bardzo często jest wykorzystywany w poszukiwaniach narkotyków, czy zaginionych osób. Tym razem zostaje wezwane przez Straż Wybrzeża, w związku z podejrzeniem przemycania narkotyków pod pokładem statku. Rzeczywistość okazuje się jeszcze straszniejsza, a pies na pokładzie znajduje ukryte dzieci. Do tego młoda dziewczyna, Amanda prosi Rydera o pomoc. Czternastolatka zmuszana jest do połykania baloników z kokainą i przemycania ich przez granicę. Dziewczyna bardzo się boi, że baloniki pękną a ona umrze.

W tym samym czasie agenta Maggie O'Dell zostaje przydzielona do śledztwa w sprawie zwłok wyłowionychych z wody. Niby nic nie zwykłego, gdy nie fakt, że mężczyzna przed śmiercią był torturowany, a przyczyną śmierci były liczne ukąszenia mrówek zawierających ślinie trujący jad. Wszystko wskazuje też na powiązania z kartelem narkotykowym i tu spotykają się drogi Maggie i Rydera, na których ktoś wydał wyrok.

To jest to, uwielbiam książki Kavy. Jak zawsze dużo się dzieje, książka wciąga i zaskakuje. Tym razem oprócz agentki O'Dell spotykamy również Creeda, tresa psów. Jest to bardzo osobisty wkład autorki w książkę. Jak sama pisze już od małego była ona zakochana w psach, i pragnęła „stworzyć postać , która nie tylko dzieli jej uczucia do nich, ale która byłaby również szczęśliwa i czuła się wspaniale jedynie w ich towarzystwie”. I to się jej udało.

„Mroczny trop” Alex Kavy to thriller, pełen narkotyków, handlu ludzi, porachunków. Akcja na początku spokojna, bardzo szybko się rozkręca, by do samego końca ani na chwilę nie zwolnić. Autorka ukazuje nam bardzo brutalny świat, pełen przemocy, gdzie liczą się tylko pieniądze. Do tego coś co kocham – pająki, karaluchy, mrówki – było strasznie.

Nie jestem obiektywna jeśli chodzi o twórczość Alex Kavy, ja się zawsze dobrze bawię przy jej książkach, dla mnie to świetnie spędzony czas. :)



Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Harlequin/Mira, za co serdecznie dziękuję!!!

sobota, 24 stycznia 2015

Nora - Diana Palmer

http://www.harlequin.pl/ksiazki/nora

Wydawnictwo: Mira
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 384
Źródło: Biblioteczka własna


Dobry romans nie jest zły, ale najlepsze są te, których akcja toczy się na Dzikim Zachodzie. Kowboje, ranczerzy, Indianie, spędy bydła, niebezpieczne podróże powozami, poszukiwania ropy a w tym wszystkie damy, które potajemnie marzą o wielkich i niebezpiecznych przygodach, spędzające leniwe popołudnia przy herbatce.

Nora Marlowe, angielska arystokrata od dawna marzy o wielkich podróżach, ale przede wszystkim o przygodach. Wiedzie spokojne i dostatnie życie, jednak historie poznane w książkach nie dają jej spokoju. Po nieudanej podróży i długiej chorobie, rodzice wysyłają ją do Teksasu, do siostry matki. Tam ma odpocząć, ale też dotrzymać towarzystwa kuzynce. Młoda, dobrze wychowana i wykształcona panna nie może się doczekać wyjazdu, a kiedy w końcu dociera na ranczo wujostwa okazuje się, że jej wyobrażenia były nieco inne.

Mężczyźni pracujący na ranczu wuja Chestera nie mają nic wspólnego z bohaterami jej książek, są brudni, nieogoleni i śmierdzą krowim łajnem. Do tego Cal Barton, wydaje się wyjątkowo bezczelny i nieokrzesany i od samego początku bardzo denerwuje Norę. A wiadomo jak to jest, kto się czubi ten się lubi, w tym wypadku przeradza się to w bardzo burzliwy romans. Jednak czy Nora gotowa jest nie tylko popełnić mezalians, ale i zrezygnować z bardzo wygodnego życia, by w biedzie spędzić resztę burzliwych chwil z Calem? I co z tymi wszystkimi tajemnicami, bo nie tylko Nora próbuje ukryć pewien fakt, ale też Cal nie jest do końca szczery. Pragnie on utrzeć nosa młodej arystokratce, jednak w pewnym momencie te wszystkie tajemnice, niedomówienia zaczynają wymykać się spod kontroli.

Czytałam już parę książek Diany Palmer i wiedziałam mniej więcej czego mogę się spodziewać. I choć niektórzy powiedzą, że romans to romans i nic więcej, to tu się nie zgodzę. Diana Palmer lubi w swoich powieściach namieszać, tak by nie było nudnie i za bardzo dramatycznie, a jej bohaterowie mają charakterek. Tak jest i tym razem, Nora, panna z dobrego domu, choć z pozoru krucha i delikatna jest nie do złamania i wie czego chce. A Cal – brudny i nieokrzesany zarządca, który skrywa pewną tajemnicę, choć oddałby damie swego serca wszystko co ma, to gdy jest zły potrafi dać innym popalić.

„Nora” Diany Palmer to romans, którego akcja dzieje się na Dzikim Zachodzie. Zaczyna się bardzo burzliwie i tak też się kończy. Do tego parę nieoczekiwanych zwrotów, by nie było nudno i monotonie. Książka napisana jest łatwym i przystępnym językiem, przez co czyta się ją błyskawicznie. Idealna na długi, leniwy wieczór z książką. Na pewno nie zawiedzie fanów autorki, a i innym polecam, jeśli mają ochotę na chwilę namiętności w objęciach pewnego przystojnego kowboja.


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Harlequin/Mira, za co serdecznie dziękuję!!!
http://www.harlequin.pl/

sobota, 27 grudnia 2014

Grzeczna dziewczynka – Mary Kubica

http://www.harlequin.pl/ksiazki/grzeczna-dziewczynka 
Wydawnictwo: Mira
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 368
Źródło: Biblioteczka własna


Pieniądze nie dają szczęścia, ale zdecydowanie ułatwiają życie. Wielu ludzi ciężko na nie pracuje, nie zawsze uczciwie, inni kombinują jak by tu je lekko zdobyć. Nie ma sprawiedliwości na świcie, w końcu nikt nie może sobie wybrać rodziny w której chciał by się urodzić, tak jak Mia, która choć miała wspaniały dom, i wszystko to co chciała, prowadziła poukładane życie, to marzyła by życie napisało dla niej nowy scenariusz. Jednak czasami trzeba uważać o czym się marzy.

Mia pochodzi z bardzo bogatej i szanowanej rodzinny Dennettów, jej ojciec jest sędzią, a ona od małego ma wszystko. Nawet kłopoty w które specjalnie brnie, są staranie tuszowane. Niestety jej nie odpowiada takie życie, dlatego wyprowadza się z domu i podejmuje pracę jako nauczycielka plastyki w szkole średniej. To jest to co uwielbia, pomagać dzieciakom, pokazywać im inną drogę. Brakuje jej tylko jednego – rodziny, jest bardzo samotna.

Pewnego dnia jej matka odbiera telefon ze szkoły, że Mia się nie pojawiła w pracy. Początkowo matka Mii – Eve nie bardzo tym się przejmuję, od siedmiu lat ma słaby kontakt z córką, i nie przejmuje się jej pojedynczym wybrykiem, jednak z czasem dociera do niej, że coś się musiało stać. W raz z detektywem Gabe'm starają się za wszelką cenę ją odnaleźć.

„Grzeczna dziewczynka” Mary Kubicy to thriller psychologiczny, bardzo wciągający i pełen emocji. Mia – grzeczna dziewczynka, z dobrego domu, zostaje porwana dla okupu. Jednak po odnalezieniu dziewczyna nie pamięta jak się nazywa, ani co się wydarzyło, wie tylko, że to wszystko to jej wina. Psychologowie nazywają to „syndromem sztokholmskim” jednak czy i w tym przypadku jest to właściwa diagnoza? Wszystkiego dowiemy się od trzech osób: Eve, Gabe'a oraz Colina – trzech narratorów, a całość przeplatana jest sytuacjami przed i po. Na szczęście autorka bardzo dobrze wszystko zaplanowała, i całość świetnie się czyta.

Bohaterowie też zasługują na dużą uwagę, każdy z nich jest bardzo dobrze opisany, ma charakter i nikt nie jest zły albo dobry. Mia – dziewczyna z dobrego domu, która całe życie miała wszystko, i bardzo jej się to nie podobało, to typowa altruistka, która bardziej martwi się o innych. Colin – porywacz, chłopak z patologicznej rodziny, który ma ciężko chorą matkę o którą bardzo się martwi, i wszystko robi dla niej. Całe życie martwił się i dbał o innych i nawet jako porywacz nie do końca jest zły, wręcz ratuje ofiarę. Ojciec Mi – sędzia, który zamiast stać za prawem, dba tylko o pieniądze i opinie, despota, któremu wszyscy muszą się podporządkować.

„Grzeczna dziewczynka” wciąga, trzyma w niepewności ale przede wszystkim zaskakuje. W końcu okazuje się, że nic nie jest takim jak się na początku mogło wydawać. I choć w pewnych momentach akcja troszkę zwalnia, dzięki czemu lepiej poznajemy bohaterów ale też i motywy, to jest pełna emocji – bólu, strachu, niepewności, poddania się, aż w końcu nadziei.

Podobała mi się, bardzo. To świetna książka!!!


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Harlequin/Mira, za co serdecznie dziękuję!!!
http://www.harlequin.pl/
 

niedziela, 9 listopada 2014

Elita – Dominik W. Rettinger


Wydawnictwo: Mira
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 464
Źródło: Biblioteczka własna


Bardzo lubię czytać polskich autorów, mam wielu ulubionych pisarzy, jednak tak się składało, że najczęściej były to książki obyczajowe, romanse, czasem fantastyka. Do kryminałów jakoś nie mogłam się przekonać, na szczęście do czasu. „Elita” to drugi kryminał, który w krótkim czasie wpadł w moje ręce i po raz drugi jestem bardzo zadowolona, a wręcz zachwycona.

„Wielkie interesy, wielkie pieniądze, wielkie afery. Konstancin pod Warszawą. Ogromne rezydencje, luksusowe samochody i piękne kobiety... Życie elit Konstancina zostaje niespodziewanie zaburzone ...”

Ewa, samotna matka, wdowa, i malarka. Jej życie jest ustabilizowane od dłuższego czasu i kreci się wokół pracowni, próby wychowania dorastającej córki i tych niesamowitych chwil spędzanych na grzbiecie swojego konia. Są jeszcze przyjaciółki i ich problemy oraz brat, dziennikarz, który lubi załazić za skórę wpływowym ludziom. Ale wszystko jest do czasu, gdy Ewa staje się świadkiem morderstwa, po którym podczas ucieczki powoduje wypadek i traci pamięć. Od tej pory jej życie ulega całkowitej zmianie i zdecydowanie nabiera tempa. I chociaż nikt początkowo nie wie, co strzeliło jej do głowy, to z czasem zaczynają podejrzewać, że widziała ona za dużo.

Czy Ewie uda się odzyskać pamięć, a przede wszystkim uciec przed porachunkami przestępców, którzy nie cofną się przed niczym?

Książka mi się podobała i to bardzo. Już od pierwszych stron zostajemy wciągnięci w walkę o życie, ucieczkę i jej konsekwencje. Czasami wszystko zależy od przypadku, i tak było i tym razem, Ewa znalazła się w nieodpowiednim miejscu o nieodpowiednim czasie. I od tej chwili już nic nie będzie takie jak przedtem. Ewa wie, że jej życie wisi na włosku, i że wszystko zależy od tego, jak szybko wróci jej pamięć.

Autor stworzył ciekawe postacie, a głównej bohaterki po prostu nie na się nie lubić. Do tego jej koleżanki, takie trochę „słodkie idiotki", które wiedzą jak się ustawić, by życie było wygodne. Całość napisana prostym językiem, dzięki czemu książkę czyta się bardzo szybko. No i sama intryga, powoduje że sami nie wiemy, kiedy nagle wszystko staje się jasne i ostatnia strona za nami.

„Elita” Dominika W. Rettingera to kryminał z dużą dawką czarnego humoru. Znajdziemy w nim życie warszawskich elit, politykę oraz ciemne interesy, poznamy życie żon biznesmenów, oraz dowiemy czym może skończyć się spotkanie z pewnym niemieckim arystokratą. I muszę powiedzieć, że czuję niedosyt, że chciałabym jeszcze i jeszcze, aż żal mi się rozstawać z Ewą i jej przyjaciółmi.



Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Harlequin/Mira, za co serdecznie dziękuję!!!

wtorek, 16 września 2014

Noc śmierci – Heather Graham


Wydawnictwo: Mira
Rok wydania: 2009, 2014
Liczba stron: 396
Źródło: Biblioteczka własna


Heather Graham w swoim dorobku pisarskim posiada ponad siedemdziesiąt powieści, które tłumaczone są na wiele języków. Jej twórczość znana i ceniona jest w wielu krajach, dlatego i ja w końcu postanowiłam bliżej się z nią zapoznać. „Noc śmierci” to pierwsza książka z cyklu: Dziedzictwo braci Flynn.

Aidan wraz z braćmi – Jeremym i Zachem, dziedziczą posiadłość, która jak mówią legendy, jest nawiedzona. Młodsi bracia od samego początku są nią zafascynowani i pragną ją odnowić, jednak Aidan podchodzi do tego pomysłu trochę sceptycznie. Jednak już po pierwszej wizycie zmienia on zdanie, gdy znajduje na terenie posiadłości ludzkie szczątki. Jako były policjant i agent FBI, a obecnie prywatny detektyw, nie może przejść obok tego faktu obojętnie. Wraz z braćmi postanawia dowiedzieć się czegoś więcej na temat znaleziska, jednak miejscowe władze nie wykazują ani odrobiny chęci by wyjaśnić do kogo mogą należeć kości, wszystko zganiając na skutki huraganu Katrina.

W tym czasie w Nowym Orleanie giną kolejne młode kobiety, które łączy wiek, i to że bardzo późno ktoś zgłasza ich zaginięcie. Aidan wie, że to nie przypadek, i nie można tego tak zostawić. Wraz z Kendall, która do tej pory opiekowała się ich ciotką, stara rozwikłać sprawę zaginięć, odkrywając przy tym co raz więcej mrocznych tajemnic.

Jak już pisałam to moje pierwsze spotkanie z twórczością Heather Graham, i to bardzo udane. Jestem mile zaskoczona, książka wciąga już od pierwszych stron, i nie pozwala na dłużej o sobie zapomnieć. Akcja toczy się błyskawicznie, na dwóch poziomach, dzięki czemu poznajemy historię plantacji obecnie oraz tą sprzed lat, kiedy to doszło do rodzinnej tragedii. Autorka potrafi nas zaciekawić i wciągnąć w wir wydarzeń. Do tego bohaterowie, Aidan, przystojny, inteligentny i trochę niedostępny, oraz Kendall - tarocistka, troszkę taka artystyczna dusza, która nie miała łatwego dzieciństwa, a jednak potrafi walczyć o swoje. Tych dwoje choć tacy różni, to jednak wiadomo, że przeciwieństwa się przyciągają.

„Noc śmierci” Heather Graham to nie tylko kryminał. Autorka wplotła w tło wątki romantyczne oraz paranormalne. Mi osobiście takie połączenie bardzo przypadło do gustu, a obecność duchów z przeszłości powodowało, że momentami naprawdę się bałam. Jednak jeśli ktoś nie lubi takich wątków, to ta książka raczej mu się nie spodoba. Ja jestem zadowolona, książka napisana prostym językiem, idealna na wieczorny relaks. Z całą pewnością sięgnę po kolejne części cyklu o braciach Flynn oraz inne książki pani Graham.


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Harlequin/Mira, za co serdecznie dziękuję!!! 



wtorek, 9 września 2014

Pocałunek śmierci – J. T. Ellison


Wydawnictwo: Mira
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 352
Źródło: Biblioteczka własna


Ostatnimi czasy, ze względu na nawał obowiązków, nie miałam zbyt dużo czasu na czytanie, a jeśli już za coś się brałam, to często zasypiałam w połowie strony. Dlatego postanowiłam w końcu wziąć się za lekturę z dreszczykiem, która wciągnie mnie i nie pozwoli oderwać się ani na chwilę. Padło na książkę autorstwa J. T. Ellison, autorki z którą pierwszy raz miałam styczność, a o wrażeniach za chwilę.

Porucznik Taylor Jackson wróciła właśnie z urlopu i już pierwszego dnia okazuje się, że musi ona zastąpić swojego szefa. Jako jedna z najlepszych, trafia do domu w którym doszło do niewyobrażalnej zbrodni. W całkiem spokojnej okolicy, na przedmieściach dochodzi do brutalnej zbrodni, ktoś morduje młodą kobietę w siódmym miesiącu ciąży, do tego wszędzie, w całym domu widać ślady maleńkich stóp. To córeczka zamordowanej Coronne, półtoraroczna dziewczynka przez dwa dni patrzyła na martwą matkę nie wiedząc co się dzieje. Pierwsze podejrzenie pada na męża, który już na samym początku kręci, gdzie spędził weekend i co robił. Jednak po głębszym przyjrzeniu się sprawie a dokładnie domu, okazuje się, że rodzina Wolffów skrywała całkiem sporo sekretów a ich życie nie było tak piękne na jakie mogło się wydawać.

Taylor koniecznie musi się dowiedzieć co takiego wydarzyło się w życiu denatki, że krótko przed śmiercią, pomimo zaawansowanej ciąży, brała ona silne leki psychotropowe i dlaczego ktoś tak bardzo myli tropy. Do tego ktoś wkłada wiele wysiłku by skompromitować samą panią detektyw, i utrudnić jej nie tylko śledztwo ale też życie.

To był strzał w dziesiątkę, książka okazała się świetną lekturą, wciągającą od pierwszych stron. Autorka już na dzień dobry serwuje nam brutalną zbrodnię, do tego opis małego dziecka, które nie rozumie co się dzieje, i samo próbuje ratować mamę za pomocą dziecięcego zestawu małego lekarza. Śledztwo też przebiega bardzo szybko, choć do odnalezienia prawdziwego mordercy droga jest daleka. Autorka oprócz dynamicznej fabuły wprowadza też wielowątkowość i tak poznajemy nie tylko motyw i samego mordercę, ale też samą panią detektyw, której nie da się nie lubić.

Świetnie wykreowani bohaterowie, dynamiczna akcja ale też świat o który trudno było by podejrzewać zwykłą rodzinę z małym dzieckiem. To wszystko i więcej znajdziemy w książce „Pocałunek śmierci” J. T. Ellison. W bardzo dobrej książce, która zapewni rozrywkę wszystkim fanom powieści sensacyjnych!!! Polecam!!!



Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Harlequin/Mira, za co serdecznie dziękuję!!!


piątek, 25 lipca 2014

Wyścig ze śmiercią – Erica Spindler



Wydawnictwo: Mira
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 480
Źródło: Biblioteczka własna


To kolejne moje spotkanie z twórczością Erici Spindler i kolejny raz mam nadzieję, a wręcz pewność (jeszcze jedna jej książka czeka na swoją kolej), że nie ostatnie. Moją przygodę z twórczością pani Erici rozpoczęłam dawno temu i od tej pory niezmiernie ciesze się na każdą kolejną książkę, która trafia w moje ręce.

Liz Ames, przybywa na wyspę Key West, leżącą u wybrzeży Florydy. To tu ostatni raz widziano jej siostrę Rachel Howard – pastor w Kościele Rajskiej Wspólnoty Chrześcijańskiej. Jej ostatnia wiadomość była dość niepokojąca, a policja zupełnie nie wierzy w jej zniknięcie. Liz nie ma innego wyjścia, przyjeżdża na wyspę, gdzie otwiera biuro doradztwa rodzinnego, jednocześnie próbując samej dowiedzieć się czegoś więcej o siostrze.

W tym samym czasie na wyspie dochodzi do brutalnego morderstwa młodej dziewczyny, znany bankowiec popełnia samobójstwo, jednak nadal nikt nie łączy tego z zaginięciem pani pastor. Liz udaje się o pomoc do Ricka Wellsa, właściciela baru i byłego policjanta.

Co wyniknie z prywatnego śledztwa tych dwoje, czy uda się odnaleźć Rachel?

To było kolejne niesamowite spotkanie, kolejna książka, która wkręca już od pierwszej strony. Jak zawsze autora zaserwowała nam niecodzienną sprawę, nietypowe śledztwo i sprawcę, którego do samego końca trudno było się domyślić. Bardzo szybko wchodzimy w świat bohaterów, który kręci się w zawrotnym tempie, powodując u nas co raz szybsze bicie serca. Morderca również nie traci czasu i nie zna granic.

„Wyścig ze śmiercią” to książka, która przedstawia nam środowisko dość zamknięte, gdzie prawie wszyscy się znają, gdzie przestępczość ogranicza się praktycznie do kradzieży. Niestety i w takich sennych miasteczkach zdarzają się najgorsze zbrodnie, bo nikt się nie spodziewa ani seryjnego mordercy, ani sekty, a to od niej wszystko się zaczyna.

Erica Spindler to dla mnie jedna z najlepszych autorek kryminałów. Uwielbiam wprost jest zawrotne tempo, intrygę i to, że do samego końca nie wiadomo, kto za tym wszystkim stoi. To, że z każdą kolejną stroną, rośnie napięcie i już do samego końca, nie można oderwać się od książki. Ale co tu dużo gadać, tu trzeba działać i koniecznie poznać, dlatego polecam!!!



Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Harlequin/Mira, za co serdecznie dziękuję!!!


środa, 25 czerwca 2014

Umarli nie kłamią – J. T. Ellison


Wydawnictwo: Mira
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 397
Źródło: Biblioteczka własna


Lato tego roku nie dopisuje, zamiast smażyć się na plaży, albo chociaż na balkonie, pozostaje chłodny wieczór z książką w ręce. I tak by podgrzać atmosferę postawiłam na coś mocniejszego, pełnego akcji i odrobiny grozy.

Taylor Jackson, detektyw wydziału zabójstw, próbuje odzyskać siły i spokój po tragicznych wydarzeniach, do jakich doszło przez niejakiego „Naśladowcę”. Pani detektyw cudem uniknęła śmierci, jednak nie tylko ona jest poszkodowana, jej przyjaciółka przez tego drania straciła dziecko i to niestety nie w taki zwykły sposób. Teraz najważniejsze to odzyskać zdrowie i zapanować nad atakami paniki, oraz powrócić do pracy. Taylor wie, że gdyby tylko mogła znów zmierzyć się z nową sprawą, łatwiej byłoby jej zapomnieć o własnych problemach. Niestety lekarze na razie są temu przeciwni, na szczęście z pomocą przychodzi jej przyjaciel – Memphis.

Taylor pomimo pewnych wątpliwości oraz pomimo sprzeciwu ze strony przyjaciółki i narzeczonego wyjeżdża do zamku w Szkocji. To tam ma dojść do siebie w ciszy i spokoju pod czujnym okiem przyjaciółki Memphisa oraz gospodyni. Niestety wszystko zaczyna się komplikować i Taylor sama już nie wie czy dobrze zrobiła i czy aby na pewno tak dobrze zna Memphisa. W zamku dzieją się dziwne rzeczy, które tylko ona zauważa, do tego zaczyna mieć wątpliwości co do tragicznej śmierci żony przyjaciela, czy aby to był wypadek a nie zabójstwo.

Kto jest przyjacielem a kto wrogiem? Czy Taylor w końcu przestanie uciekać i odnajdzie spokój i prawdę?

To moje pierwsze spotkanie z twórczością J. T. Ellison i z całą pewnością nie ostatnie. Książka wciąga, a wręcz pochłania całą uwagę. Dzieję się bardzo dużo, poznajemy panią detektyw i jej problemy, za chwilę wpadamy w kolejne śledztwo jej przyjaciela, w tym czasie narzeczony również nie do końca mówi prawdę i na koniec pozostaje tajemnica dziwnej śmierci żony i dziecka. Także dzieję się naprawdę sporo a całość przedstawiona jest tak, że mamy wrażenie jak byśmy od dawna w tym wszystkim uczestniczyli. Autorka nie owija w bawełnę, pisze prosto i jasno dzięki czemu książkę czyta się szybko.

Ale oprócz samej akcji na bardzo duży plus zasługuje klimat jaki stworzyła pani Ellison, szczególnie odczuwalny po przybyciu do Szkocji. Momentami aż sama wstrzymywałam oddech wraz z bohaterką, kiedy to w starym zamku mamy wrażenie że nie jesteśmy sami i pozostaje pytanie czy to tylko wrażenie.

„Umarli nie kłamią” to świetnie napisana książka, pełna emocji, w której fabuła prowadzona jest z perspektywy paru osób, dzięki czemu lepiej możemy zrozumieć pewne kwestie. Do tego nie brakuje tajemnic oraz niebezpiecznych znajomych. A to wszystko składaa się na całkiem dobry thriller psychologiczny, który bardzo wam polecam :)



Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Harlequin/Mira, za co serdecznie dziękuję!!!


poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Kwietniowo - stosikowo


Od dołu:
  1. "Minione życia" Wojciech Baran - od autora, recenzja TUTAJ
  2. "Nie zabija się czarnego kota" Bonia Wit - od wydawnictwa Novae Res
  3. "Zamknięta prawda" Bartłomiej Basiura - od wydawnictwa Novae Res
  4. "Umarli nie kłamią" J. T.Ellison - od wydawnictwa Mira
  5. "Wojtyła na podsłuchu" Marek Lasota - od wydawnictwa M
  6. "Dom nad jeziorem smutku" Marilynne Robinson - od wydawnictwa M
  7. "Egzotyczne owoce" Teresa Lewkowicz - Mosiej
Za wszystkie książki serdecznie dziękuję!!!

niedziela, 16 marca 2014

Stan zagrożenia – Erica Spindler

http://www.harlequin.pl/ksiazki/stan-zagrozenia-2 
Wydawnictwo: Mira
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 492
Źródło: Biblioteczka własna


Moja przygoda z twórczością Erici Spindler rozpoczęła się od książki „Obsesja”, która mnie porwała. Potem w moje ręce trafiła książka „Zabić Jane” i „Ukarać zbrodnię” i z każdą kolejną książką tej autorki, wiedziałam że ciągle mi mało, że mój apetyt rośnie i nigdy nie będę miała dość. Dlatego też byłam niesamowicie ciekawa kolejnej książki pani Erici - „Stanu zagrożenia”.

Julianna nie miała normalnego dzieciństwa, jej matka mało się nią interesowała, za to John Powers aż za bardzo. Stała się ona jego małą i niewinną dziewczynką i nawet kiedy dorosła nie mogła wychodzić ze swojej roli. Jednak mała Julianna dorosła i zapragnęła prawdziwej rodziny, zapragnęła stać się kobietą, co niestety nie wyszło jej na dobre. Dlatego teraz musi uciekać, musi urodzić dziecko z dala od jego ojca.

Kathy i Richard Ryan za to są idealnym małżeństwem z dziesięcioletnim stażem. I jedyne czego im brakuje do szczęścia to dziecko, którego nie mogą mieć, gdyż Richard niestety jest bezpłodny. Dlatego po wielu latach starania się o ciążę, małżonkowie postanawiają zaadoptować dziecko. Niestety nie wiedzą, że od tej pory nic nie będzie już takie samo.

Julianna nie sądziła, że ucieczka okaże się taka trudna, do tego nie za bardzo już pragnie dziecka i postanawia je oddać a na rodziców wybiera właśnie Ryanów. Ale nie ma nic za darmo i tak Kathy dostanie upragnione dziecko, małą Emmę, a Julianna postanawia wziąć sobie Richarda, w którym zakochuje się od pierwszego wejrzenia. I żadne z nich nawet nie podejrzewa, że ich tropem rusza psychopatyczny morderca, który pragnie odzyskać małą dziewczynkę – Juliannę.

Brakowało mi ostatnio dobrego thrillera, dlatego cieszę się, że trafiła w moje ręce książka „Stan zagrożenia”. Książkę czytało się szybko, Erica Spindler potrafi dawkować napięcie, potrafi wciągnąć nas w swoje historie bez reszty. Język jakim pisze jest prosty, przez co książkę czyta się błyskawicznie. Do tego sama historia – dziewczynka molestowana od najmłodszych lat, co na zawsze zostawia ślad w jej psychice, i chociaż pragnie normalnej rodziny, chociaż bardzo stara się zapomnieć o przeszłości to nie jest to takie proste. Do tego Ryanowie, których dotyka problem bezpłodności i Kathy, która zapatrzona w dziecko nie zauważa potrzeb męża.

„Stan zagrożenia” Erici Spindler to świetna książka, thriller, który wciąga bez reszty. To historia wielkich pragnień i jeszcze większych namiętności, ale przede wszystkim strachu, o siebie i o najbliższych, o małe bezbronne niemowlę. Polecam wszystkim fankom thrillerów, a ja już zacieram ręce na kolejną książkę autorki!


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Harlequin/Mira, za co serdecznie dziękuję!!!
http://www.harlequin.pl/


piątek, 29 listopada 2013

Przywróceni – Jason Mott

http://www.harlequin.pl/ksiazki/przywroceni

Wydawnictwo: Mira
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 396
Źródło: Biblioteczka własna


Każdy z nas stracił kogoś bliskiego - dziadków, rodziców, rodzeństwo, dzieci. Śmierć dotyczy każdego z nas i każdego z nas kiedyś zabierze. Jednak choć to trudny moment dla wszystkich to jednak niektórym w szczególności ciężko się z nią pogodzić. Ciężko pogodzić się z utratą ukochanego, matki, a jeszcze bardziej ze śmiercią niewinnego dziecka, które mogło tyle przeżyć, które tak bardzo wyczekiwane odeszło zdecydowanie za szybko!

Harold i Lucille Hargrave nie mieli szczęśliwego życia, choć wszystko zapowiadało się zupełnie inaczej. Byli młodzi i szaleni kiedy się poznali, kochali życie i pragnęli już na zawsze być razem. Pięknym uwieńczeniem ich miłości był jedyny syn Jacob, który wypełniał cały ich czas, który jeszcze bardziej scementował ich miłość. Czego chcieć więcej? A jednak los chciał inaczej i zabrał im jedyne dziecko, po ośmiu latach pozwolił by tych dwoje przeżyło największy dramat swojego życia.

„A gdy martwi powrócą na ziemię, nastąpi kres dni.”

Teraz, pięćdziesiąt lat po tragedii, po latach pełnych bólu i smutku, i po kolejnych latach pogodzenia się z losem, w ich drzwiach staje On – Jacob, cały i zdrowy, po prostu żywy. Jak to możliwe? Czy to cud, a może jakiś makabryczny żart? Ale nie tylko ten ośmioletni chłopiec powrócił do żywych, powracają też inni, powracają umarli by znów żyć.

To nie jest normalne i pozostaje pytanie czy to prawdziwy cud, czy może zapowiedź końca, straszliwego końca.

Jason Mott napisał tę książkę po śnie, w którym ujrzał swoją matką jak żywą, z którą rozmawiał jakby nigdy ona nie umarła. I stąd wziął się pomysł - co by się stało, gdy nasi ukochani nagle powrócili z zaświatów. Czy jesteśmy gotowi zmierzyć się z ich powrotem, czy to byłyby te same osoby, czy może istoty niosące śmierć i zniszczenie. Autor stawia wiele pytań i nic nie zostawia nic przypadkowi, chociażby na akcję wybierając miejscowość – Arkadię, krainę wiecznego szczęścia.

Muszę powiedzieć, że pomysł był świetny i dla mnie nowy. Byłam bardzo ciekawa tej pozycji i jestem zadowolona po jej przeczytaniu, a biorąc pod uwagę że to debiut, to autor zrobił na mnie naprawdę wielkie wrażenie! Książka wciąga już od pierwszych stron, po czym do ostatniej strony nie tylko trzyma nas w niepewności ale przede wszystkim owiewa cały czas tajemnicą, która do końca nie zostaje wyjaśniona. Bo tu nie ma jednego wytłumaczenia, autor daje nam do myślenia, i sama nie wiem co o tym sądzić, to wszystko nie jest takie proste.

„Przywróceni” Josona Motta to wyjątkowa książka, która zmusza nas do refleksji, która wzbudza wiele emocji, która nie pozwoli o sobie szybko zapomnieć. Dlatego polecam ją wszystkim, bez wyjątku!!!!


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Harlequin/Mira, za co serdecznie dziękuję!!!
http://www.harlequin.pl/


Książka bierze udział w wyzwaniu: Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: 3,0 cm (124,3cm)

poniedziałek, 11 listopada 2013

Ślepa zemsta – Erica Spindler

http://harlequin.pl/ksiazki/slepa-zemsta-1

Wydawnictwo: Mira
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 476
Źródło: Biblioteczka własna


Każdy z nas ma takich autorów po których sięga z zamkniętymi oczami. Dla mnie jedną z takich autorek jest pani Erica Spindler. Jej twórczość od samego początku, już od pierwszej przeczytanej książki, pochłonęła mnie całkowicie. Od tej pory wiem, że czeka mnie nie tylko nietypowe śledztwo, ale też wielkie zaskoczenie. A jak było podczas tej lektury, czy kolejny raz autorka spełniła moje oczekiwania? O tym poniżej.

Huragan Katrina spustoszył Nowy Orlean na wiele dni, a nawet tygodni, ludzie zostali pozbawieni prądu, wody, domów. Jednak same skutki huraganu odczuwalne będą o wiele dłużej. Nie tylko rzeczy materialne się liczą, a sama Katrina zabrała o wiele więcej – wielu ludzi straciło życie, wielu ludzi po prostu zaginęło. Miasto musi stanąć na nogi, jednak by to się stało, Agencja Ochrony Środowiska musi zająć się problemem, jakim są pełne lodówki popsutej żywności. Po przewiezieniu ich na „cmentarzysko” są one tam opróżniane i utylizowane. I to właśnie w jednej z tych lodówek pracownicy wysypiska znajdują tuzin dłoni, ludzkich dłoni.

Patti O'Shay przejmuje dochodzenie, jednak w związku z ogólnym kryzysem śledztwo zostaje wkrótce zamknięte, podobnie jak dochodzenie w sprawie zabójstwa jej męża, również policjanta. Wszystko zostaje zrzucone na szabrowników, którzy w tym czasie mieli wyjątkowe „używanie”.

Dwa lata później w parku zostają znalezione zwłoki młodej kobiety, i nie byłoby w tym nic niezwykłego, gdy nie fakt, że pozbawione są one prawej dłoni. Pod zwłokami leży również odznaka policyjna, odznaka męża detektyw O'Shay. Patti ponownie przejmuje śledztwo, jednak tym razem nie ma zamiaru odpuścić, choćby miała złamać własne zasady. W końcu czas zakończyć żałobę, a żeby to zrobić morderca musi ponieść zasłużoną karę.

Uwielbiam twórczość Erici Spindler, jej świat, mroczny i brutalny potrafi przysłonić cały mój świat. Kiedy zasiadam do czytania, wiem że dopóki nie skończę, to nic innego nie będzie się dla mnie liczyć. Autorka ma niezwykle lekki styl a przy tym nie bawi się ona w zbędne opisy, dzięki czemu, książka się nie dłuży. Zresztą jak miałaby się nudzić, biorąc pod uwagę fabułę – odcięte dłonie, śmierć policjanta, tajemnicze anonimy, prześladowana striptizerka, otrucie psa i wiele innych wydarzeń. A wszystko to składa się w jedną logiczną całość, chociaż w pewnym momencie trudno w to uwierzyć. Erica Spindler potrafi tak to wszystko przedstawić, że do samego końca nie wiadomo kto jest mordercą, i choć wielokrotnie obstawiałam nowego podejrzanego, to autorka zbijała mnie z tropu, podając kolejny. I to jak dla mnie jest największy plus książki - to zaskoczenie, kiedy poznajemy prawdziwego mordercę, kiedy w końcu prawda i motywy wychodzą na jaw.

Ale nie tylko to zasługuje na uznanie, autorka ma też niesamowity dar do tworzenia postaci. Wprost nie sposób nie polubić detektyw Patti O'Shay, miłej, bardzo sympatycznej policjantki, która potrafi walczyć o najbliższych oraz o prawdę. Podobała mi się też dość złożona postać Yvett. Możemy też dowiedzieć się co słychać u bohaterów innych książek pani Spindler.

„Ślepa zemsta” Erici Spindler to świetny kryminał, który trzyma w napięciu do ostatniej strony. To książka, która zaskoczy nie jedną osobę, oraz zapewni śledztwo na najwyższym poziomie. Ja jestem jak zawsze niezwykle usatysfakcjonowana całością, i już nie mogę się doczekać, kiedy w moje ręce trafi kolejna książka autorki. No i polecam z czystym sumieniem, nie tylko fanom Erici Spindler, ale przede wszystkim tym, którzy mają ochotę na dobry kryminał, a nie mieli jeszcze okazji poznać twórczości tej amerykańskiej pisarki!


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Harlequin/Mira, za co serdecznie dziękuję!!!
http://harlequin.pl/


Książka bierze udział w wyzwaniu: Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: 3,1 cm (119,1cm)

sobota, 28 września 2013

Stosik wrześniowy!

Trochę niewyraźny ale za to bardzo mnie cieszący!



Od dołu:

  1. "Alicja w krainie Zombi" - Gena Showalter - recenzja TUTAJ
  2. "Sny" Anna Frankowska - od Wydawnictwa Novae Res
  3. "Jestę magistrę" Magda Bielicka - jw.
  4. "Pod skrzydłem anioła" Hanna Babińska - jw.
Bardzo serdecznie dziękuję za książki!

piątek, 27 września 2013

Alicja w krainie Zombi – Gena Showalter


Wydawnictwo: Mira
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 508
Źródło: Liczba stron


Premiera: 25 wrzesień 2013


Nigdy nie byłam fanką filmów czy książek z Zombi w roli głównej, jakoś nie przemawiały do mnie chodzące trupy pożerające ludzi. Jednak jak usłyszałam o „Alicji w krainie Zombi” coś się zmieniło, nie wiem czy to opis, czy ta okładka, ale coś mnie przyciągało do tej książki. I tak lekturę książki mam już za sobą, a moje wrażenia poznacie za chwilkę.

Alicja to zupełnie normalna nastolatka, jednak z nie zupełnie normalnego domu. Jak każdy w tym wieku chodzi do szkoły, uczy się, ma średnie kontakty z ojcem, to jednak wyróżnia ją fakt, że nigdy, ale to nigdy nie wychodzi z domu po zmroku. Ich dom to istna forteca, z której po zachodzie słońca nie ma wyjścia, a ojciec noc w noc pilnuje rodziny z bronią i butelką czegoś mocniejszego w ręku. Wszystko się zmienia w szesnaste urodziny dziewczyny, kiedy to ojciec łamie się i zgadza na wieczorny występ młodszej siostry Alicji, na który wybierają się całą rodziną. Tego wieczoru Al nie zapomni nigdy, to co ujrzy nie będzie jej się mieściło w głowie. Jej ojciec i matka zostają pożarci przez straszliwe bestie, na szczęście młodsza siostra umiera sama.

Alicja długo nie może otrząsnąć się z szoku, nie chce przyjąć do wiadomości faktu, że jej rodzina nie żyje. I choć dziadkowie, z którymi teraz mieszka, robią wszystko co mogą, to dziewczyna i tak czuje się winna całej tej sytuacji, tego, że nie wierzyła, tego że przeżyła. W nowej szkole też dzieją się niesamowite rzeczy, i aż strach spojrzeć w fiołkowe oczy pewnego chłopaka, bo wizje jakie ją nachodzą, są jeszcze bardziej nie realne i niemożliwe. I pozostaje tylko pytanie co dalej, czy Alicja Bell znajdzie dość siły by stawić czoło nowemu złu?

W ostatnim czasie panuje duża moda na różne nadprzyrodzone postacie, były już wampiry, wilkołaki, anioły, czarownice, aż w końcu przyszedł czas na zombie. W końcu coś nowego i naprawdę niesamowitego. Autorka nawiązuje do baśni Lewis'a Carrolla, jednak oprócz imienia bohaterki, pewnego królika, tytułów rozdziałów i potworów, nic więcej te książki nie łączy, nie ma tu baśniowych klimatów, za to jest strach, mrok i wiele zła ociekającego czarną mazią.

Bardzo spodobał mi się pomysł autorki i jego rozwinięcie, bardzo polubiłam też Alicję, chociaż to typowa nastolatka. Gena Showalter stworzyła mroczny świat, który wciąga im głębiej się w niego zanurzamy. I choć początkowo miałam pewne obawy, jak to jest, że tylko Alicja nie wychodzi z domu po zmroku, że inni mogą, i nic złego im się nie dzieje, to jestem całkowicie usatysfakcjonowana tym jak zostało to wyjaśnione. Do tego bohaterowie – nie da się ich nie lubić, Al i jej przyjaciółkę Kat, oraz całą tą mroczną grupę pod dowództwem Cole'a.

„Alicja w krainie Zombi” to książka dla młodzieży, ale nie tylko - mnie wciągnęła bardzo. Autorka miała świetny pomysł i doskonale go wykorzystała. Mamy tu mroczny świat pełen potworów, zła, z którym musimy walczyć, ale mamy tu też dobro, w końcu jak to bywa, nie może zabraknąć dobrych uczuć, miłości między bohaterami.

Książkę polecam fanom gatunku paranormal romance, ale też wszystkim tym, którzy mają ochotę poznać coś nowego, mrocznego, którzy gotowi są poznać świat pełen potworów. A ja z niecierpliwością czekam już na drugi tom! Jestem bardzo ciekawa jak to się dalej potoczy.


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Harlequin/Mira, za co serdecznie dziękuję!!!


Książka bierze udział w wyzwaniu: Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: 3,8 cm (108,4cm)

sobota, 7 września 2013

Dynasta Tudorów. Królowa traci głowę – Elizabeth Massie

 
Wydawnictwo: Mira
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 336
Źródło: Biblioteczka własna


Wciągnęła mnie ta seria i to bardzo. Nie dawno miałam okazję czytać pierwszą część - „Król, królowa i królewska faworyta”, która bardzo mi się podobała, dlatego gdy tylko pojawiła się kolejna książka, opisująca losy Henryka VIII, niezwłocznie się za nią zabrałam.

W Anglii zaczyna panować coraz większy zamęt, nic już nie jest pewne, od kiedy król Henryk VIII stracił głowę dla Anny Bolyen. Dogadzając nowej ukochanej, władca zaczyna podejmować coraz bardziej drastyczne decyzje, nie pacząc na skutki swego postępowania. Wygania z zamku królową Katarzynę Aragońską, separując ją od córki, by zmusić ją do oddania korony. Jednak ani ona, ani kościół nie chcą ustąpić i uznać Anny za nową królową.

Henryk zaczyna skłaniać się ku Reformacji, ustanawia też nowego arcybiskupa, by doprowadzić w końcu do ślubu z Anną Bolyen. Zmusza też poddanych do złożenia przysięgi lojalności wobec siebie, ogłaszając się jednocześnie głową kościoła. Każdy kto się sprzeciwi, straci głowę.

Niestety i to nie pomaga, nowa królowa nie może urodzić mu syna, a sam Henryk zaczyna pomału tracić cierpliwość.

„Dynastia Tudorów. Królowa traci głowę” oparta została na drugim sezonie serialu The Tudors, emitowanego w wielu krajach, i nagrodzonego nagrodą Emmy. Ja jestem coraz bardziej ciekawa serialu, jednak na razie wstrzymam się, aż nie przeczytam wszystkich części „Dynastii Tudorów”.

Pierwsza część bardzo mi się podobała, jednak ta zdecydowanie jest jeszcze lepsza. Król Henryk VIII jest niezwykle ciekawą osobą, która nie uznaje sprzeciwów i która musi mieć wszystko czego tylko zapragnie. Jako osoba bardzo impulsywna, często nie zważa na skutki swoich decyzji. Jednak jak każdy, daje sobą manipulować, co idealnie udaje się Annie Bolyen. Jako namiętna kochanka i „zakazany owoc” potrafi wymóc na królu bardzo złe decyzje, skłonić go do rzeczy sprzecznych z poglądami władcy.

W szkole uczą nas samych suchych faktów, przez co część z nas nie lubi, nie interesuje się historią. Jednak tak przedstawiona, może zainteresować nie jednego z nas. Ja bardzo lubię czytać powieści historyczne i ta również przypadła mi do gustu, zwłaszcza, że oparta jest na prawdziwym życiu Henryka VIII, opowiada historię człowieka, który „zabił swoją żonę, sumienie i poddanych”. To niezwykle interesująca książka, która wciąga od pierwszych stron!

Polecam, wszystkim bez wyjątku! A ja z niecierpliwością czekam no kolejny tom.


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Harlequin/Mira, za co serdecznie dziękuję!!!

Książka bierze udział w wyzwaniu: Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: 2,2 cm (102,7cm)

czwartek, 8 sierpnia 2013

Dynastia Tudorów. Król, królowa i królewska faworyta – Anne Gracie


Wydawnictwo: Mira
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 367
Źródło: Biblioteczka własna


Szesnastowieczna Anglia to jeden z moich ulubionych okresów historycznych, panowanie Henryka VIII, który dzięki namiętnością zmienia bieg historii, który pomimo młodego wieku rządzi z wielką pasją i zaangażowaniem. Gdy tylko usłyszałam o tej książce wiedziałam, że muszę ją mieć, że jest to książka dla mnie.

Katarzyna Aragońska już od pewnego czasu jest niezadowolona, jej mąż Henryk VIII od dawna nie spełnia małżeńskich obowiązków, a ona nadal najbardziej pragnie dać mu syna, dziedzica tronu. I chociaż wie, że jest zdradzana, to wybacza królowi jego małe „skoki w bok”, wiedząc że nic one nie znaczą. A król Henryk?

Jest młody, silny, pełen ambicji i emocji i jedyne na czym naprawdę mu zależy to rozwód z Katarzyną. Od kiedy poznał Annę Boleyn stracił zupełnie dla niej głowę, dlatego zlecił swojemu kardynałowi by uzyskał on zgodę papieża na unieważnienie królewskiego ślubu. Wosley choć robi co może, niestety ma pewne problemy z uzyskaniem pozytywnej odpowiedzi, do tego ktoś podkopuje jego pozycje na dworze i robi wszystko by król przestał mu ufać.

Zaczyna narastać co raz większy konflikt między dworem a Kościołem, zawarte sojusze zmieniają się z dnia na dzień, jednak Henryk rządzi tak jak żyje – z pasją i namiętnością!

„Powieść oparta jest na pierwszym sezonie superprodukcji The Tudors, nadawanej w wielu krajach i kilkukrotnie nagrodzonej nagrodą Emmy.” I tu miałam pewne malutkie obawy, bo jakoś do tej pory nie miałam zbyt dobrych doświadczeń, kiedy to książka powstawała na podstawie serialu, na szczęście tym razem moje obawy się nie spełniły. Anne Gracie stworzyła świetną powieść historyczną.

W książce znajdziemy wiele faktów historycznych, jednak najważniejsza jest tu namiętność, jaka zawładnęła Henrykiem. Jego miłość która zmienia bieg historii, walka, dążenie do celu, intrygi. Poznajemy wielu różnych bohaterów, oprócz króla, autorka przybliża nam bliżej postać Katarzyny Aragońskiej, której nie sposób nie współczuć, która naprawdę kochała króla i pragnęła mu dać syna. Anna Boleyn, kochanka króla, która pod wpływem ojca i wuja, miała znaczny wpływ na decyzje Henryka. Kardynał Wosley i wielu innych, oni wszyscy żyli i działali tak, by dobrze im było, by żyć w łasce króla.

„Dynastia Tudorów. Król, królowa i królewska faworyta” Anne Gracie to bardzo dobrze napisana powieść, którą czyta się jednym tchem. Książka wciąga tak, że nie można jej odłożyć ani na chwilę. Strasznie byłam ciekawa jak potoczą się losy Katarzyny, co będzie z innymi bohaterami, a teraz to już nie mogę doczekać się kolejnej części!!! Serialu nie miałam przyjemności jeszcze oglądać, ale myślę, że poczekam aż przeczytam wszystkie części książki, żeby nie zepsuć sobie przyjemności czytania.

Polecam „”Dynastię Tudorów” nie tylko fanom powieści historycznych, do tego wydanie - bardzo dobre, zawierające zdjęcia z serialu na skrzydełkach okładki – aż chce się czytać i zanurzyć w ten niesamowity świat, w historię pisaną namiętnością!

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Harlequin/Mira, za co serdecznie dziękuję!!!


Książka bierze udział w wyzwaniu: Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: 2,5 cm