Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Literackie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wydawnictwo Literackie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 18 listopada 2013

Historie, które napisało życie – Dorota Sumińska

http://www.wydawnictwoliterackie.pl/ksiazka/2617/Historie-ktore-napisalo-zycie---Dorota-Suminska

Rok wydania: 2013
Liczba stron: 192
Źródło: Biblioteczka własna


Wiele osób nie lubi opowiadań, a ja wręcz przeciwnie. Są one świetną odskocznią, do tego idealnie nadają się do torebki, do autobusu. A „Historie, które napisało życie” wydały mi się świetną pozycją, w końcu kto z nas nie lubi słuchać o życiu innych ludzi, no i  nikt nie pisze tak świetnych scenariuszy jak samo „życie”.

Pani Dorota Sumińska od dawna zbierała takie historie w głowie, które „jak ziarenka fasoli kiełkują i wyrastają poplątanym pnączem”. Dzięki temu możemy poznać dziewiętnaście historii, które łączą emocje.

„Szczęście, miłość, przyjaźń, nadzieja … - czym byłyby, gdyby ludziom nie towarzyszyły zwierzęta?”

No właśnie, jest to drugi czynnik, który przewija się w opowiadaniach. Ale nie mogłoby być inaczej w końcu pani Dorota „jako baczna obserwatora przyrody i świata” nie mogła ich pominąć. I tak poznajemy historię Jurka, ordynatora działu hematologii, który po dziesięciu latach przekonuje się, że jedyne dobre w osobie dyrektora, to jego miłość do psów. Poznajemy też Piotra i jego domek w Bieszczadach, w którym zamiast psa zawitał pewien wilk.

Historie przedstawione przez panią Dorotę są bardzo różnorodne i tak jedne smucą, inne bawią. Uśmiałam się bardzo wyruszając w podróż z Janeczką i Władkiem, przeżyłam swój pierwszy skok z Zosią, oraz wysłuchałam kołysankę z Małgosią.

„Historie, które napisało życie” Doroty Sumińskiej to cieniutka książeczka, w której nie brakuje prawdziwego życia, bo to ono wymyśla najlepsze historie. Czyta się je szybciutko, napisane prostym językiem, pokazują ważne dla bohaterów wydarzenia, bez ich analizy, w końcu nie wszystko trzeba tłumaczyć, czy analizować. Książka idealna na podróż, czy dłuższe czekanie w kolejce. A komu polecam? Chyba tym, którzy lubią słuchać takich historii, którzy ciekawi są losów ludzkich :)


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Literackiego, za co serdecznie dziękuję!!!
http://www.wydawnictwoliterackie.pl/

Książka bierze udział w wyzwaniu: Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: 0,8 cm (119,9cm)

piątek, 23 sierpnia 2013

Bransoletka – Ewa Nowak


Rok wydania: 2013
Liczba stron: 296
Źródło: Biblioteczka własna
Premiera: Wrzesień 2013


Przyjaźń, miłość, szacunek, relacje w rodzinie – to one królują w książkach pani Ewy Nowak, autorki felietonów, opowiadań oraz powieści dla dzieci i młodzieży. Pani Ewa stawia na czasy jej współczesne oraz problemy właściwe osobom żyjącym tu i teraz. Trudne wybory, pokonywanie własnych słabości aż w końcu odnajdywanie własnego miejsca, to wszystko możemy znaleźć w jej książkach.

Weronika to zwyczajna piętnastolatka, z całkiem zwyczajnymi problemami – nierozumiana przez rodziców, brat z ojcem nie szczędzą jej ciągłych docinek, matka zapracowana nie słucha co się do niej mówi. Nawet na przyjaciółkę Werka liczyć nie może, bo i ona tylko wykorzystuje sytuacje i myśli o sobie.

Wszystko to się składa na całkiem spontaniczną decyzję dziewczyny o wyjeździe na wycieczkę. Ta decyzja całkiem zmieni jej życie, od tej pory już nic nie będzie takie samo. To dzięki tej wycieczce Weronika pozna Łukasza, który ją oszuka i namówi na wyjazd na warsztaty teatralne. I to na warsztatach wszystko się zmieni, to tam Wera pozna Salome'ę, nowe dziewczyny, pozna co to prawdziwe uczucie.

Aż mi szkoda, że pani Ewa nie pisała za moich czasów, chociaż miałam Musierowicz, czy książki Siesickiej, to z chęcią bym również zaczytywała się twórczością Ewy Nowak. Autorka świetnie potrafi ukazać problemy jakie ma się kiedy jest się nastolatkiem, bardzo dobrze potrafi odzwierciedlić typową rodzinę, pokazać relacje jakie są między rodzicami a dziećmi. Ciągłe zabieganie, czy problemy rodziców odbijające się na dzieciach, bo w końcu dojrzewanie nie jest takie proste, każdy z nas je przechodzi ale nie każdy pamięta jak to jest, kiedy najprostsze rzeczy urastają do wielkich problemów, kiedy pierwsze miłości są dla nas tak ważne a przy tym tak nie zrozumiałe. Kiedy hormony szaleją i nie wiadomo co ze sobą zrobić.

„Bransoletka” Ewy Nowak to bardzo dobrze napisana książka dla młodzieży. Wszystko tu jest bardzo naturalne, autorka nie sili się na język młodzieżowy, dzięki czemu mamy wrażenie, jak by to wszystko było naprawdę. Czasami miałam wręcz wrażenie jak bym widziała moją piętnastoletnią bratanicę i jej „miny”. Podobała mi się bardzo ta historia i mimo że już od dawna nastolatką nie jestem to dobrze było przeczytać, i zobaczyć inny punkt widzenia, przypomnieć sobie jak to było, i lepiej zrozumieć dzisiejszą młodzież.

Polecam, nie tylko osobom które mają naście lat, ale także rodzicom! Książka naprawdę bardzo dobra!


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Literackiego, za co serdecznie dziękuję!!!


Książka bierze udział w wyzwaniu: Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: 2,2 cm

wtorek, 16 kwietnia 2013

Stosikowo - kwietniowo :)

Kolejny miesiąc i kolejny stosik.
Od dołu:
  1. "Przędza" Gennifer Albin - recenzja TU
  2. "Drugi przekręt Natalii" Olga Rudnicka - z Finty - no musiałam ją mieć :)
  3. "Ukarać zbrodnię" Erica Spindler  - od Pani Moniki z Miry - bardzo dziękuję :)
  4. "Barwy pożądania" Megan Hart - jw. - jutro powinna pojawić się recenzja
  5. "Various faces of almightiness" Krzysztof Bielecki - prezent od autora - bardzo dziękuję!
Na dworze w końcu pierwsze oznaki wiosny, w moim życiu kolejne zmiany i tylko czasu mi ostatnio brak. Ale mam nadzieję, że już niebawem nad wszystkim zapanuje i wszystko wróci do normy ;)

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Przędza - Gennifer Albin

Wyobraźcie sobie świat, który składa się z cieniutkich włókien, które przędą Kądzielniczki. To one odpowiedzialne są za to, co dzieje się na świecie, kierują pogodą, dostarczają żywność, stwarzają nowe obszary. Pracują dzień w dzień by świat był idealny, by nie było wojen, głodu, nienawiści, by każdy człowiek znał swoje miejsce i wiedział co ma robić. Jednak ich praca nie jest taka piękna, jak na pierwszy rzut oka mogła by się wydawać, wiedzieli coś o tym rodzice Adelice.
 
 
Premiera: 18 kwietnia 2013
 
 
 Dalszą część mojej recenzji możecie przeczytać TUTAJ, a ja wam polecam, świetna książka!!!! Tylko okładkę wolałam w pierwszej wersji ;)

niedziela, 17 lutego 2013

Przędza – Gennifer Albin

 
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 322
Źródło: Biblioteczka własna

Seria: Świat Tkaczy
Premiera: Marzec 2013


Zajrzyj do mrocznego świata, w którym tkane są losy ludzi

Jak to jest, że jedne książki nas przyciągają, jak tylko je zobaczymy, a inne nie? Ciekawy opis, przyciągająca okładka, ale przede wszystkim fabuła musi zwrócić moją uwagę. I tak właśnie było w tym przypadku, jak tylko zobaczyłam zapowiedzi tej książki, wiedziałam, że muszę ją przeczytać, że muszę poznać ten nowy tajemniczy świat, świat, którym rządzi Gilldia a który zależy od jednej pięknej i mądrej Prządki.

Wyobraźcie sobie świat, który składa się z cieniutkich włókien, które przędą Kądzielniczki. To one odpowiedzialne są za to, co dzieje się na świecie, kierują pogodą, dostarczają żywność, stwarzają nowe obszary. Pracują dzień w dzień by świat był idealny, by nie było wojen, głodu, nienawiści, by każdy człowiek znał swoje miejsce i wiedział co ma robić. Jednak ich praca nie jest taka piękna, jak na pierwszy rzut oka mogła by się wydawać, wiedzieli coś o tym rodzice Adelice.

Adelice już jako mała dziewczynka wykazywała dziwne zdolności, ale jak tylko rodzice się zorientowali o jej darze, postanowili zrobić wszystko, by prawda nigdy nie wyszła na jaw. Gildia mówiła, że najlepsze co może spotkać dziewczynę, to praca Kądzielniczki, że stanowią one prawdziwą elitę, że mają wszystko o czym można marzyć, jednak nie wspomina o samotności, zepsuciu, o konieczności „spruwania” ludzkiego życia.

Niestety Gildii nie da się tak łatwo oszukać i dar Adelice szybko wychodzi na jaw, a jej ojciec ginie podczas próby ukrycia córki. Dziewczyna trafia do więzienia by następnie dostać luksusowy apartament. Zaczyna zdawać sobie sprawę, że jej talent to coś więcej, że ma coś, czego potrzebuje Gildia, a czego nie ma nikt inny. Wie też, że właśnie trafiła do świata pełnego intryg, nienawiści, do świata, w którym musi szybko znaleźć sprzymierzeńców, by przeżyć i na zawsze pozostać sobą. Jednak czy jej się to uda?

Jak tylko zaczęłam czytać tą książkę, to pierwsza rzecz, która mnie w niej urzekła, to język, bardzo plastyczny, barwny i lekki, dzięki czemu nie tylko szybko książkę się czytało, ale przede wszystkim poruszał on bardzo wyobraźnię. Ale nie tylko język zrobił na mnie wrażenie, bo sam pomysł na książkę okazał się po prostu świetny! Autorka wykazała się dużą oryginalnością, stwarzając świat od podstaw, nie wzorując się na innych książkach, stworzyła świat, który wydaje się być niby rzeczywisty, a jakby wirtualny. Jest wprost niesamowity, delikatny, a jednak nie pozbawiony brutalności.

Na uwagę zasługują też bohaterowie, nieposkromiona i łatwo wpadająca w kłopoty Adelice, oraz dwóch strażników, którzy zrobią wszystko, by dziewczyna przeżyła. I jeśli ktoś spodziewa się tu dużo lukrowatej miłości, to jej na pewno nie znajdzie. Autorka stworzyła wątek pierwszego zauroczenia, niewinnych pocałunków, jednak nie wysuwa się on na pierwszy plan, stanowi delikatne tło do wydarzeń.

„Przędza” Gennifer Albin to świetna książka, w której świat Arrasu, utkany z delikatnej przędzy jest brutalny, niesprawiedliwy, i przede wszystkim kłamliwy. Nikt nie może być pewien jutra ani tego, że nadal będzie tym kim jest. W końcu w każdej chwili może zostać przemapowany, a jego bliscy mogą tak po prostu zniknąć z tkaniny. Autorka wykorzystała swój pomysł bardzo dobrze, oczarowała mnie, językiem, pomysłem, i teraz nie pozostaje mi nic innego, jak z wielką niecierpliwością czekać na kolejny tom!!!

Polecam z czystym sumieniem, jest to książka, która robi naprawdę duże wrażenie powiewem świeżości. To książka, w której nic nie jest pewne, a świat w którym obracają się bohaterowie jest pełen intryg, zawiści, nienawiści, pełen kobiet, które walczą nie tylko o władzę!!!!


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa 
 

 , za co serdecznie dziękuję!!!

Książka bierze udział w wyzwaniu: Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: 2,3 cm 

czwartek, 20 października 2011

Rok w poziomce – Katarzyna Michalak


 
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Rok wydania: 2010
Liczba stron: 261
Źródło: Biblioteczka własna


Do książek pani Katarzyny Michalak namawiać mnie nie trzeba, dlatego gdy tylko w Biedronce zobaczyłam „Rok w poziomce”, bez chwili zastanowienia wylądowała ona w moim koszyku. I tak zaczęła się moja przygoda z Ewą, Karoliną, Andrzejem i Witoldem :)
A wszystko zaczęło się od białego małego domku. Ewa po trudnych przeżyciach, po toksycznym związku z panem K., postanawia w końcu spełnić choć jedno swoje marzenie – stać się właścicielką właśnie małego domku, gdzieś na odludziu, wśród nieograniczonej przyrody. Jednak w życiu nic nie jest proste, a na domek trzeba solidnie zapracować. Andrzej, w którym Ewa od lat się podkochuje, postanawia jej pomóc, pożyczyć pieniądze w zamian za wydanie bestsellera. I tak oto życie Ewy, i innych zmieni się diametralnie ...
Moja przygoda z książkami pani Michalak rozpoczęła się od „Poczekajki”, którą wręcz pochłonęłam i czułam wielki niedosyt. Teraz miałam okazje znów spędzić niezastąpione chwile z nowymi bohaterami i na nowo odkryć cudowny świat, pełen wiary i nadziei.
Ktoś może powiedzieć, że to kolejna książka o domku w lesie i jak to łatwo wszystko przychodzi bohaterom. A jednak ta książka na swój sposób jest inna, i co z tego że dobrze się kończy. Ja tam lubię takie zakończenia i czasem są one bardzo potrzebne.
Autorka ma niesamowicie lekkie pióro, przez co jej książki, są bardzo przyjemne w odbiorze. Najbardziej podoba mi się duży nacisk jaki kładzie ona na przyrodę, jej rolę w życiu człowieka, choć w tej książce nie był on najważniejszy, to właśnie czytając o sarenkach, porankach na ganku w śród śpiewu ptaków, najlepiej mi się wypoczywa i wycisza.  Może to trochę naiwne, ale ja bym też tak chciała, chciałabym umieć tak doceniać wszystko to co zostało nam dane a co tak skutecznie niszczymy.
„Rok w poziomce” to książka, nie tylko o białym małym domku Ewy, to przede wszystkim książka, która ma nam uświadomić, że warto marzyć, warto brać z życia pełnymi garściami, ale dając coś w zamian np. własny szpik kostny. Autora w dość błahą treść wplotła ważny wątek jakim jest pomoc osobom chorym na białaczkę.  Ewa uratowała życie Karoliny, Ja mogę uratować komuś innemu.
Polecam „Rok w poziomce” bo to nie tylko ciepła i przyjemna książka, ale przede wszystkim bardzo mądra i niosąca wiarę !
„Podarowane dobro, zawsze powraca podwójnie”
Ocena: 9,5/10

niedziela, 17 lipca 2011

Villa Mirabella – Peter Pezzelli


Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Rok wydania: 2011
Liczba stron: 336
Źródło: Biblioteczka własna


„Niektóre książki mają nie tylko klimat, ale i czar – kolacji jedzonych w gronie najbliższych, zapachu świeżego, domowego chleba, miłości ... Oto jedna z takich książek.”
Ile razy przechodziłam koło księgarni, tam ona na mnie zerkała. Kusiła piękną okładką i treścią. Los chciał, że udało mi się ją wygrać, dzięki czemu, jeszcze bardziej się cieszyłam, że ją mam, że w końcu ja przeczytam.
Jascon Mirabella zaraz po ukończeniu studiów wyprowadza się z rodzinnego Rhode Island. Marzy mu się wielki świat i pieniądze. W Los Angeles nie ma rzeczy niemożliwych i tak udaje mu się szybko osiągnąć wielki sukces, a co za tym idzie i dużo kasy. Wydaje mu się, że właśnie o takim życiu marzył, dobrze płatna praca, nocne lokale i piękne kobiety. W końcu też na jego drodze staje kobieta idealna, córka jego pracodawcy. Bardzo szybko się w niej zadurza, traktując ją inaczej niż pozostałe panie. Jednak pewnego dnia wszystko traci, jego życie legnie w gruzach. Jedna błędna decyzja, jeden podpis i nie ma pracy, kobiety a być może i dziecka. A wiadomo, kiedy jest źle, to już nie pozostaje nic innego, jak tylko wrócić na łono rodzinne.
Czy Jascon zrozumie, gdzie popełnił błąd, że nie wszystko można sprzedać a już na pewno nie swoją duszą?
To było moje pierwsze spotkanie z tym autorem i cieszę się, że mogłam przeczytać tą książkę, zwłaszcza, że wiele osób ją zachwalało. Teraz ja z czystym sumieniem mogę ją polecić, każdemu kto ma ochotę na piękną rodziną opowieść, na historię rodziny o włoskich korzeniach. Autor pokazuje nam co tak naprawdę w życiu się liczy, i że życie jest zbyt wiele warte by je sprzedać.
Książka napisana prostym językiem, wciąga już od pierwszych stron. I choć jest bardzo przewidywalna, to ma w sobie coś takiego, że nie można się od niej oderwać. Ten klimat. Miło mi się spędzało czas podczas rodzinnych kolacji,  czy w małej piekarni, a już najbardziej  w pensjonacie. Bohaterów po prostu nie da się nie lubić i czas z nimi spędzony uważam za udany. 
Teraz nie pozostaje mi nic innego jak tylko  polować na inne książki tego autora :)
Ocena:8,5/10