Pokazywanie postów oznaczonych etykietą horror. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą horror. Pokaż wszystkie posty

środa, 21 marca 2012

Punkt wyjścia – Dawid Kain


 

Wydawnictwo: Oficynka
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 239
Źródło: Biblioteczka własna


Sięgając po najnowszą książkę pana Dawida Kaina, kompletnie nie wiedziałam czego mam się spodziewać. Po pierwsze to moje pierwsze spotkanie z tym autorem i jego twórczością, po drugie nie do końca wiedziałam, co to jest horror metafizyczny. I pomimo, że rzadko czytam horrory nawet te zwykłe, albo prawie wcale, to jednak do tego mnie jakoś ciągnęło, byłam strasznie ciekawa tego metafizycznego dzieła :)

Było ich trzech: Dawid, Rafał i ten trzeci – bezimienny. Dawid to niespełniony pisarz, który nie do końca wie na jakim świecie żyje. Często zdarza mu się nie odróżniać, rzeczywistości od snu, nie pamiętać paru ostatnich dni, a jedyne co go utwierdza w przekonaniu, że nie śpi, że ma nad sobą kontrolę, to zapięty rozporek u spodni. Dawid, chciałby napisać coś wielkiego, ważnego, coś na wieki, i tylko tym żyje – pisaniem. Samotny, zagubiony, z dala od wszystkich i wszystkiego i tylko to pisanie go jeszcze trzyma przy życiu, albo na jego krawędzi.

Rafał to zupełnie przeciwieństwo Dawida, pali, pije, żyje od imprezy do imprezy. Czasem też pracuje, ale to raczej jakieś dorywcze prace, by móc dalej żyć i pić, by móc korzystać z życia. Nocne kluby, szybkie panienki, nie są mu obce, ostatnio co raz częściej też jakaś bójka wpadnie, grunt żeby adrenalina była, żeby coś się działo. No i jest jeszcze ten trzeci, mówią na niego uzdrowiciel, leczy ludzi – daje coś, ale i zabiera.

Tych trzech różni się pod każdym względem, jednak coś ich łączy, coś jakby dom, albo bardziej chata, biała chata.

Teraz już wiem, co to znaczy horror metafizyczny,  wiem czego mogę się spodziewać i z całą pewnością sięgnę po kolejne książki, nie tylko pana Dawida. Jestem bardzo zaskoczona tym, co znalazłam w tej książce, a znalazłam wiele interesujących rzeczy. Autor pokazał mi świat całkiem różny od tego który znam, świat na krawędzi, życie o które trzeba walczyć. I każdy z bohaterów walczy o nie na swój sposób.

„Punkt wyjścia” daje nam całkiem brutalny obraz życia, brutalny obraz społeczeństwa.  W książce nie brakuje wulgaryzmów, opisów ciężkich pobić, a nawet jest coś więcej, coś co przekracza ludzkie pojęcie. Umysł ludzki jest niepojęty, a ludzie im więcej mają, tym bardziej „wydziwiają”, potrzebują naprawdę „niezłego hardkoru” by poczuć, że żyją, że jeszcze coś ma sens.

Ciężko mi wyrazić, to co znalazłam w książce pana Dawida Kaina, bo nie chciałabym zdradzić za wiele. Ale mogę  zapewnić, że ta książka jest inna od wszystkich, jest mocna, nieprzewidywalna, brutalna. Autor przedstawił nam niecodziennych bohaterów i ich niecodzienne problemy, ich życie, które zdecydowanie różni się od tego jakie znam, i cieszę, że to nie ja mam takie problemy, że to nie ja potrzebuje mocnego kopa, by cokolwiek poczuć.

„Punkt wyjścia” Dawida  Kaina nie jest łatwą lekturą, ale na pewną taką, którą się długo  nie zapomni, w końcu każdy ma swoje jakieś „schizy” !

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Oficynka, za co serdecznie dziękuję !!!

sobota, 14 stycznia 2012

Drakula – Bram Stoker



Wydawnictwo: Zielona Sowa
Rok wydania: 2005
Liczba stron: 366
Źródło: Biblioteczka kolegi


Ostatnimi czasy panowała moda na wampiry. Na stronach księgarni, na blogach, wszędzie można je było spotkać. Na moim blogu też, a jakże, jednak za namową kolegi, postanowiłam się z nimi jeszcze bliżej zapoznać, za pomocą najbardziej chyba znanej wampirycznej książce, zaliczanej do klasyki literatury – „Drakuli” Brama Stokera.

Z okładki możemy wyczytać, że :"Dracula" to ponadczasowa historia najsłynniejszego wampira w dziejach literatury światowej. Stworzona przez Brama Stokera postać demonicznego transylwańskiego księcia Vlada Draculi, który żywiąc się ludzką krwią zachowuje wieczne życie, oraz emanujący z kart książki nastrój grozy i niesamowitość sprawiają, że od wielu pokoleń powieść zdobywa coraz to nowych czytelników.

Bram Stoker stworzył niesamowite dzieło, rzadko mi się zdarza czytać klasyki, jednak ta pozycja, jest genialna. Na wstępie, za nim zostaniemy wciągnięci w wir wydarzeń, autor wprowadza nas w ten mroczny świat, pełen bestii, stopniowo budując napięcie. Jednak ani się obejrzymy, gdy książka nas całkowicie pochłonie i mimo, że napisana została w XIX wieku, że jest to powieść epistolarna, to czytanie jej  nie sprawi nam żadnych trudności. 

Ja z całą pewnością popełniłam błąd, zaczynając ją czytać o zmroku. Bo chodź może, we współczesnych książkach o wampirach, jest więcej przelewu krwi i brutalności, to jednak autor stworzył niesamowity klimat, mroczny, tajemniczy, pełen grozy.

Jednak „Drakula” to nie tylko książka o wampirach, demonach, to przede wszystkim obraz wiktoriańskiej Anglii. Stoker pokazuje nam jak wyglądała i zachowywała się idealna wiktoriańska kobieta, jak ważne było zachowywanie powściągliwości w uczuciach i zachowaniu, jak ważna była etykieta. Jak ważne było podjęcie walki ze złem.

Polecam „Drakulę” Brama Stokera wszystkim tym, którzy mają ochotę na nietypową powieść, na odrobinę odmiany, oraz wszystkim fanom epoki wiktoriańskiej.