Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przygodowa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przygodowa. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 23 listopada 2014

Pegaz. Ogień życia – Kate O'Hearn


Wydawnictwo: Papilon
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 352
Źródło: Biblioteczka własna


Nigdy jakoś szczególnie nie interesowałam się mitologią, co nieco pamiętam jeszcze z czasów szkolnych, jednak była ona tak przedstawiona, że nie wspominam jej za pozytywnie. Dlatego gdy usłyszałam o książce „Pegaz” Kate O'Hearn postanowiłam ponownie zmierzyć się z bogami olimpijskimi.

Trzynastoletnia Emily mieszka wraz z ojcem w Nowym Jorku, niedawno zmarła jej mama, i dziewczynka musi sobie jakoś radzić, szczególnie gdy tata bardzo dużo pracuje. I tak jest i tym razem, nad miastem szaleje straszna burza, niebo ciska piorunami gdzie tylko się da, a tata Emily, który jest policjantem ma ręce pełne pracy. Dziewczyna dzielenie czeka na niego sama w domu, do czasu gdy coś ciężkiego uderza w dach wieżowca w którym mieszka. Do tego dziwne odgłosy, powodują, że rusza ona na dach by przekonać się co tam się dzieje.

Emily nie może uwierzyć w to co widzi, na dachu jej domu leży ranny Pegaz. To wprost niewiarygodne, jednak coś jej mówi, że musi mu pomóc tak, żeby nikt się o tym nie dowiedział. Jednak to nie jedyna dziwna rzecz tej nocy, do szpitala trafia chłopiec, ze złotą uzdą, któremu po upadku z wysokości nie dosyć że nic za bardzo się nie stało, to jeszcze bardzo szybko dochodzi do siebie, zupełnie jak nie człowiek.

O co w tym wszystkim chodzi? Jaką misje ma ranny koń, oraz Pelen, no i jak pokonać dziwne istoty zwane Niradami?

„Pegaz. Ogień życia” to pierwszy tom serii fantastyczno – przygodowej, skierowanej dla dzieci i młodzieży. Kate O'Hearn postanowiła przybliżyć nam świat mitologiczny, wplatając go w czasy współczesne. I muszę powiedzieć że to nie tylko był bardzo dobry pomysł, ale i świetne wykonanie. Choć nie zaliczam się już od dawna do młodzieży, to książka wciągnęła mnie bardzo, kibicowałam małej Emily w jej misji ratowania świata, oraz poznawania tego co nie znane. Język jakim pisze autora jest prosty, tak by dzieciom łatwo było zrozumieć treść, ale za to bardzo barwny, przez co cały czas mam przed oczami przepięknego latającego konia, od którego bije niesamowity blask.

Książkę polecam wszystkim tym, którzy mają ochotę przeżyć nową przygodę, wziąć udział w ratowaniu świata mitologicznego, w odnalezieniu ognia olimpijskiego, który płonie w sercu pewnego dziecka. Ale w książce Kate O'Hearn znajdziemy nie tylko zderzenie dwóch światów, ale też poznamy co to prawdziwa przyjaźń. A ja już czekam na kolejny tom :)



Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Papilon, za co serdecznie dziękuję!


piątek, 24 października 2014

Desire – Wiesław Cybulski


Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2014
Liczba stron: 308
Źródło: Biblioteczka własna


Od zawsze marzyły mi się wielkie podróże, zostawić wszystko za sobą, i całkowicie oddać się wielkiej przygodzie. A jako wielka miłośniczka wody, nigdy nie potrafiłam obojętnie przejść obok pięknych jachtów, dlatego bardzo się ucieszyłam, gdy w moje ręce wpadła książka pana Wiesława Cybulskiego, kapitana jachtu „Free.Dom” oraz byłego Prezesa Stowarzyszenia Armatorów Jachtowych.

Michał i Wojtek to najlepsi koledzy z czasów studiów, ich drogi się rozeszły, dlatego spotkanie po latach wywołuje wiele wspomnień ale i nowych planów. Michał wraz z Mirką zapraszają Wojtka i jego żonę na trzytygodniowy rejs po Bałtyku. Wszystko zapowiada się wspaniale, wielkie plany i przygotowania, niestety już po pierwszym dniu, Mirka schodzi na ląd, zostawiając nie tylko towarzyszy ale też i Michała. Dalej też nie jest aż tak super jak się zapowiadało, kłopoty małżeńskie Agaty i Wojtka, powodują co raz więcej zgrzytów, do czasu aż załogę opuszcza również niezadowolony małżonek. Agata nie może pogodzić się z jego zdradami.

Czy Agata i Michał zdecydują się popłynąć dalej? Czy bohaterom uda się zachować wyznawane wartości?

Pełne morze, wiatr we włosach, i dwie pary – zapowiadało się świetnie. Jednak jak to w życiu bywa nic nie trwa wiecznie, i trudno ukryć problemy w związkach. Autor przedstawia nam historię starą jak świat, i może nieco schematyczną, jednak na swój sposób wyjątkową. Bo przecież wiadomo, że nic nie jest czarno - białe, a życie lubi zaskakiwać w najmniej oczekiwanym momencie. I tak skupiamy się na miłosnym trójkącie, bliżej poznając Michała – pełnego energii i życiowych planów młodego mężczyzny, zapatrzonego w siebie Wojtka oraz Agatę, która wraz z coraz większym kryzysem małżeńskim, zaczyna brnąć w narkotyki.

Podobała mi się ta historia, wpadłam po uszy, jak tylko zaczęłam czytać, wiedziałam, że nie odłożę książki aż jej nie skończę. Podobał mi się klimat jaki stworzył pan Wiesław Cybulski, do tego fachowe nazewnictwo sprzętów żeglarskich, zwroty dodawały jeszcze większej autentyczności całej tej historii. No i sama przygoda, burze, sztormy jak i żeglowanie w pięknym słońcu, zwiedzanie nowych lądów – coś niesamowitego. Aż chciałoby się zamienić z bohaterami.

Polecam książkę Wiesława Cybulskiego wszystkim tym którzy mają ochotę poznać nie tylko historię trójki bohaterów, ale przede wszystkim poczuć wiatr we włosach!!!



Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Novae Res, za co serdecznie dziękuję!!!


środa, 18 grudnia 2013

Dom tajemnic – Chris Columbus, Ned Vizzini

http://www.znak.com.pl/kartoteka,ksiazka,3990,Dom-Tajemnic


Wydawnictwo: Znak emotikon
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 512
Źródło: Biblioteczka własna


Każdy z nas ma swoją historię, każdy ród skrywa tajemnice a im więcej pokoleń tym ciekawiej. Ale nie tylko rodziny mają swoje sekrety, bo wszystko z reguły odbywa się w domach, które również potrafią być pełne tajemnic i zagadek.

Eleanor, Kordelia i Brendan to rodzeństwo jak każde inne, na co dzień sprzeczają się o wszystko i wszędzie, ale kiedy trzeba to potrafią połączyć siły i wspólnie troszczyć się o siebie. I kompletnie nie zdają sobie sprawy, że już niebawem przyjdzie im stanąć ramię w ramię. Ich rodzice, po pewnym niefortunnym zdarzeniu muszą się wyprowadzić i zacząć wszystko od nowa. Agentka nieruchomości ma dla nich jednak wspaniałą ofertę, pewien uroczy, rustykalny, dom. Rodzina Walkerów nie tego się spodziewała, bo zamiast ujrzeć jakąś ruinę, przeżartą kornikami, ich oczom ukazuje się wspaniała rezydencja, w pięknej dzielnicy i do tego cena jest niebywale niska. Aż trudno w to wszystko uwierzyć!

Rodzina długo się nie namyśla i szybko kupuje ten jakże wspaniały dom, dom znanego pisarza Denvera Kristoffa. I od tej pory już nic nie będzie takie same, Wichrowa Wiedźma postanowiła zemścić się na rodzinie Walkerów i przenosi ich wraz z domem do innego świata, do świata w którym rodzeństwo musi odnaleźć tajemniczą księgę, do świata pełnego piratów, olbrzymów, i innych dziwnych stworzeń.

Czy rodzeństwu uda się powrócić do rzeczywistości i pokonać Wichrową Wiedźmę, czy uda im się odkryć rodzinną tajemnicę oraz tajemnicę skrywaną w tym uroczym i niezwykłym domu?

Jak wiele osób, również i ja uwielbiam stare domy i ich tajemnice, dlatego gdy po raz pierwszy usłyszałam o tej książce byłam jej niezwykle ciekawa. „Dom tajemnic” napisany został przez Chrisa Columbusa, znanego reżysera i scenarzystę oraz Neda Vizzini, autora książek dla młodzieży, co dało całkiem niezły efekt. Widać tu wspaniałe sceny, które idealnie nadawały by się na duży ekran, jak i fabułę pełną przygód i magii.

„Dom tajemnic” to wspaniała książka przygodowa, która ani na chwilę nie pozwoli się nudzić. Czasami aż brak oddechu, brak wytchnienia, w tej ciągłej walce z dzikimi zwierzętami, piratami, Królem Burz, czy Wichrową Wiedźmą. Tu pewne jest tylko jedno, że nie ma nic pewnego. Autorzy co rusz wprowadzają nowe elementy, które do siebie nie pasują a z drugiej strony dzięki temu mamy coś nowego, nieprzewidywalnego i ciekawego. Do tego bohaterowie, chodź to jeszcze młode umysły, to wiedzą że w jedności jest siła. I tak razem są w stanie dokonać cudów.

Podobała mi się ta książka, a przede wszystkim dom, niesamowity dom, pełen niespodzianek. Autorzy stworzyli naprawdę świetną przygodę, pełną magii i walki dobra ze złem. Książkę czyta się błyskawicznie, wręcz pochłania się ją, a każda kolejna strona przynosi nową przygodę.

Jednak na uznanie zasługuje też oprawa graficzna, twarda okładka, ilustracja wspaniale oddająca treść książki, do tego zdobniki przy numeracji stron, no i ilustracje pojawiające się co jakiś czas.

Polecam wszystkim głodnym przygód czytelnikom, zarówno młodzieży, starszym dzieciom, jak i rodzicom. A ja sama czekam na kolejne przygody rodzeństwa Walkerów!


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Znak emotikon, za co serdecznie dziękuję !!!
http://www.znak.com.pl/


Książka bierze udział w wyzwaniu: Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: 3,5 cm (134,1cm)

poniedziałek, 11 listopada 2013

Brisingr – Christopher Paolini


Wydawnictwo: MAG
Rok wydania: 2008
Liczba stron: 624
Źródło: Biblioteczka kuzyneczki M.


To już trzeci tom, chociaż nie było łatwo. I nie dlatego, że książka jest nudna, tylko jakoś źle z czasem trafiłam, i nie mogłam się na niej skupić. A czytanie tej pozycji z doskoku to zły pomysł. No ale książka już za mną, a wrażania jak zwykle bardzo pozytywne.

Eragon i Saphira po wygranej bitwie na Płonących Równinach, szykują się do kolejnych bitw. Za wszelką cenę muszą uwolnić ludzi spod jarzma panowania Galbatorixa, ale przede wszystkim muszą pomóc Roranowi uwolnić Katrinę. Uwolnienie narzeczonej kuzyna przebiega dość szybko, jednak nie obywa się bez pewnych komplikacji. Eragon musi zostawić Saphirę i kuzyna, by dokończyć pewne zadanie, jednak jak się okaże, nie będzie to jego jedyne rozstanie ze smoczycą.

Czy spełni się przepowiednia kotołaka, czy Eragon znajdzie w końcu swój miecz i przeznaczenie, czy Arya odpowie na uczucia Eragona?. Tego zdradzić nie mogę, ale zachęcam do lektury.

Muszę powiedzieć, że im dalej tym lepiej, co raz bardziej podobają mi się przygody Eragona i jego smoczycy. Widać jak dojrzewa nie tylko wielki wojownik, Smoczy Jeździec, ale też styl autora. Widać jak zmieniają się bohaterowie, jak dojrzewają i z młodego chłopca rośnie prawdziwy Jeździec, jak smoczyca rośnie w siłę. Poznajemy lepiej Rorana, Kathrinę, widzimy jak wielkie uczucie może zdziałać cuda.

Książkę czyta się lekko i z wielkim zainteresowaniem, świat stworzony przez Christopera porywa, i nie pozwala oderwać się od książki. Akcja książki jest co raz bardziej przemyślana, wyjaśnia się też wiele tajemnic.

Polecam, idealna pozycja dla osób pragnących przeżyć niesamowite przygody. Książka wspaniale pobudza wyobraźnię i wciąga.


Książka bierze udział w wyzwaniu: Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: 4,0 cm (116,0cm)

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Najstarszy – Christopher Paolini


Wydawnictwo: MAG
Rok wydania: 2005
Liczba stron: 616
Źródło: Biblioteczka kuzyneczki


Jakiś czas temu w moje ręce trafiła seria książek o Eragonie. Pierwszy tom „Dziedzictwa” podobał mi się, pomimo paru małych minusów, dlatego z ciekawością sięgnęłam po kolejny tom - „Najstarszego”, który podobał mi się jeszcze bardziej, ale o tym za chwilę.

Eragon i Saphira po wielkiej bitwie i na szczęście wygranej, wyruszają do Ellsmery, krainy Elfów, gdzie czeka ich dalsze szkolenie. Bohaterowie będą musieli wiele się nauczyć, poznają tajniki magi i wiedzy, nauczą się lepiej panować nad własnym ciałem ale przede wszystkim lepiej otworzą się na siebie.

W tym samym czasie Roran, kuzyn Eragona, będzie bronił Carahall z młotem w ręku. Ra'zacowie nie mogąc go pojmać, porywają jego narzeczoną Katrinę. Zrozpaczony postanawia ją odnaleźć, jednak w podróż zabiera całe miasteczko, wiedząc, że Galbatorix nie oszczędzi nikogo.

Wkrótce losy Eragona i Rorana znów się ze sobą skrzyżują, i obaj staną do walki z wojskami króla Galbatorixa, okrutnego władcy imperium.

Ta część zdecydowanie bardziej mi się podobała, widać postępy jakie poczynił młody autor – zdecydowanie poprawił się język i styl. Bohaterowie też dojrzali, stali się jeszcze bardziej wyraziści. Jest tu wprawdzie mniej walki (dla mnie na plus) za to w końcu wyjaśniają się pewne tajemnice, dowiadujemy się więcej o Bromie, lepiej poznajemy Ayrę, oraz pozostałe Elfy, poznajemy historię Jeźdźców. Pojawia się pierwsze młodzieńcze zauroczenie. Eragon poznaje też tajemnice swojego pochodzenia, dowiaduje się, kto jest jego ojcem.

W tej części nie brakuje też wspaniałych opisów przyrody, z których najbardziej podobały mi się te, opisujące las Elfów – coś niesamowitego! Akcja prowadzona jest dwutorowo, dzięki czemu mamy szerszy pogląd na wydarzenia.

„Najstarszy” to świetnie napisana książka pełna przygód, przeszłości i odnajdywania siebie. Widać jak Eragon dorasta wraz z autorem, widać przemianę Saphiry oraz Rorana. Cudownie było znów zanurzyć się w świecie pełnym magii, i niezwykłych ras – elfów, krasnoludów, smoków, Urgali.


Książka bierze udział w wyzwaniu: Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: 3,8 cm

czwartek, 23 maja 2013

Oko Kanaloa Szyfr wtajemniczenia – Sir B. Angel


Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2013
Liczba stron:345
Źródło: Biblioteczka własna


W moim świecie jest tak, że nie może zabraknąć pewnych gatunków literackich – uwielbiam kryminały, zaczytuje się romansami, odpoczywam przy powieściach obyczajowych oraz świetnie bawię się przy fantastyce. I tak było i tym razem, poznałam nowy świat, pełen niesamowitych stworzeń oraz dwóch bractw, które decydują o naszym życiu.

Sheyla to młoda dziewczyna jakich wiele, nie wyróżniająca się niczym specjalnym. Ma dwójkę wspaniałych przyjaciół i nadopiekuńczą matkę, która nie przyjmuje do wiadomości, że jej córka jest już dorosła. Studia oraz spotkania ze znajomymi zajmują jej cały czas, aż pojawia się nowy chłopak na uczelni. Wszyscy dostali na jego punkcie „fioła” do tego stopnia, że She dostaje zlecenie napisania o nim artykułu. I tu zaczyna się największa przygoda w życiu dziewczyny.

She bardzo zależy na artykule, dlatego nie daje ani chwili spokoju nowemu chłopakowi, co doprowadza ją do tajnej organizacji. Vis Maior to bractwo, które ma za zadanie utrzymywanie w tajemnicy istnienie magicznych stworzeń, oraz obronę ludzi przed nimi. Jednak Neftyda (Czarny Księżyc) antagonista Siły Wyższej pragnie odnalezienia pewnej siły by uwolnić demony. Nadchodzą mroczne chwile, ludziom grozi wielkie niebezpieczeństwo, a She oraz jej przyjaciele mają co raz mniej czasu, by zapobiec katastrofie.

„Oko Kanaloa” to pierwsza część przygód młodej dziewczyny i niesamowitego Blake, oraz tajemniczego stowarzyszenia Vis Maior. I jeśli tu ktoś się obawia, że She padnie na kolana przed nowym chłopakiem to jest w błędzie. To jest jedna z zalet książki - brak mdłego romansu. Bohaterowie zasługują na duży plus, autorka bardzo fajnie skonstruowała postacie, główna bohaterka, która tak łatwo nie wpada w zauroczenie, która nie posiada żadnych ukrytych talentów, w przeciwieństwie do swojej przyjaciółki. Blake – niezwykle arogancki i pewny siebie chłopak, który choć udaje twardziela, to zależy mu na tym co właściwe.

Na kolejny plus zasługuje również sama fabuła, autorka miały świetny pomysł, dla mnie zdecydowanie nowy, i bardzo dobrze go wykorzystała. Dwa tajne bractwa, które walczą o świat, do tego magiczne stworzenia, oraz siły, które nam się nie śniły. Książka napisana lekkim językiem, z szybko biegnąca fabułą, powoduje, że książkę czyta się błyskawicznie.

„Oko Kanaloa” to niesamowita książka, jestem mile zaskoczona i już nie mogę się doczekać kolejnej części. Zwłaszcza po takim zakończeniu. I jeśli myślicie, że elfy to tylko w książkach, to jesteście w wielkim błędzie ;)


 Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Novae Res, za co serdecznie dziękuję!!! 


Książka bierze udział w wyzwaniu: Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: 2,7 cm

poniedziałek, 28 stycznia 2013

Czarne wzgórza – Nora Roberts


Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2011
Liczba stron: 495
Źródło: Biblioteczka własna


Są autorzy, których twórczość uwielbiam w każdym calu, po których książki sięgam z zamkniętymi oczami. I tak właśnie jest z Norą, nie umiem długo wytrzymać bez jej książek, bez tego połączenia gatunków, gdzie romans łączy się z sensacją, i te jej opisy …

„Odrodzona miłość. Wielkie niebezpieczeństwo. Zapierająca dech przyroda.”

Lil urodziła się i wychowywała na farmie w Południowej Dakocie. Nigdy nie marzyła o innym świecie, o wielkich miastach, jej życie to przyroda i pumy, a w szczególności jedna. Jak była jeszcze małą dziewczynką do sąsiadów przyjeżdżał z Nowego Jorku pewien chłopiec, który z czasem stał się jej przyjacielem, a z tej przyjaźni narodziła się miłość. Lil marzyła, że razem uda im się otworzyć rezerwat, jednak Coop uciekł do wielkiego miasta, by tam zmierzyć się z własnymi demonami.

Teraz kiedy Lil jest już dorosła, kiedy udało jej się samej założyć rezerwat dla zwierząt, kiedy w końcu pogodziła się z losem, do Dakoty powraca jej dawna i jedyna prawdziwa miłość – Coop. Można powiedzieć, że zjawia się on w najlepszym momencie, bo Lil grozi wielkie niebezpieczeństwo, ktoś zaczyna węszyć wokół rezerwatu, mordować zwierzęta a i w końcu ludzi. Wszystko wskazuje, że to ma związek z Lil i jej rezerwatem, że komuś bardzo nie podoba się zamykanie zwierząt w klatkach.

Czy prześladowcy Lil uda się dokończyć dzieła, czy spełni swoje groźby?

To były naprawdę niezwykłe chwile, Nora potrafi zapewnić dużą dawkę emocji, i niezapomnianych chwil. Aż ciężko mi było, kiedy musiałam rozstawać się z książką! „Czarne wzgórza” to połączenie przygody i romansu z sensacją. A to co najbardziej mi się podobało, to zapierające dech opisy przyrody, spotkania z dzikimi i wolnymi zwierzętami, wędrówki szlakami w górę rzeki. To prawdziwa uczta dla wyobraźni!!!

Ale oprócz opisów, nie zabrało oczywiście też romansu, i to nie takiego zwykłego, mdłego, tylko prawdziwej miłości, która zdarza się tylko raz na całe życie. A nic bardziej nie łączy, nie scala ludzi, jak niebezpieczeństwo, którego grozi ukochanej osobie. I na tym polu, autorka pokazała co potrafi, pokazała miłość do mężczyzny, ale też miłość do zwierząt, do przyrody. Pokazała jak wiele krzywdy można wyrządzić przez obsesyjną miłość do ziemi.

„Czarne wzgórza” to jedna z tych książek, od których nie można oderwać się aż do ostatniej strony. To obok „Ciemnej strony księżyca” jedna z najlepszych książek Nory Roberts. Uwielbiam ten klimat, wędrówki, pościgi i strach, który mobilizuje do walki o przetrwanie.

Polecam, nie tylko fanom Nory! 

 Książka bierze udział w wyzwaniu: Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: 2,5 cm

wtorek, 19 lipca 2011

Na wagę złota – Nora Roberts



Wydawnictwo: Harlequin/Mira
Rok wydania: 2011
Liczba stron: 316
Źródło: Biblioteczka własna


Pamiętam jak kiedyś, w niedzielne popołudnia, całą rodziną siadaliśmy przed telewizorem i oglądaliśmy westerny. Jako, że w tamtych czasach nie było za dużego wyboru, to takie kino to było naprawdę wydarzenie. Teraz już bardzo rzadko oglądam filmy o Dzikim Zachodzie, ale książka czemu nie, zwłaszcza, że żadnej takiej do tej pory nie czytałam.
Po śmierci matki, ojciec zostawił ją u sióstr zakonnych w Filadelfii, uważał, że to najlepsze rozwiązanie dla nich dwojga. Bardzo kochał córkę i chciał jej zapewnić jak najlepsze warunki życia. Sam zaś wyruszył w długą podróż, by w końcu po 18 miesiącach osiąść w Arizonie. Gorączka złota zawładnęła nim całkowicie, całe życie poświęcił na poszukiwanie tego szlachetnego kruszcu, by móc w końcu sprowadzić do siebie córkę.
Jest rok 1875. Sarah Conway, przybywa do Arizony, do ojca, by wieść życie prawdziwej damy. Ojciec nie raz opisywał jej swoje dokonania, dom, których dla nich zbudował „z salonem i drewnianymi posadzkami”. Jednak to  co zastaje Sarah na miejscu, jest nie do pojęcia, zamiast pięknego domu stoi mała gliniana chatka na pustkowiu. Ale nie to jest w tym wszystkim najgorsze. Kiedy ojciec się z nią żegnał w Filadelfii, złożył jej pewną obietnicę, że będzie miała wszystko, czego dusza zapragnie, „i dotrzymał obietnicy – z jednym wyjątkiem. I to bardzo istotnym. Nie dał jej samego siebie”.
Teraz ojciec nie żyje, a jedyne co po nim zostało, to ta kopalnia złota w której zginął, mała chatka oraz pamiętnik. Sarah, choć stworzona do innego życia, choć wie, że w każdej chwili może wrócić do Filadelfii, to jednak zostaje. Choć nikt nie wróży jej świetlanej przyszłości, na Dzikim Zachodzie, a ona sama nie do końca wie, jak wiele niebezpieczeństw na nią czeka, to czuje, że nie może inaczej postąpić. Na szczęście na jej drodze staje Jake Redman, pół krwi Indianin, owiany złą sławą rewolwerowiec, który nie raz, wyratuje młodą i samotna kobietę z opresji.
Rewolwerowcy, Indianie, porwania, pościgi, pojedynki, życie na pustkowiu, wśród węży i kojotów, gorączka złota, a w tym wszystkim samotna panna  wychowywana przez zakonnice – czego chcieć więcej. „Na wagę złota” to książka pełna przygód, emocji i wrażeń, to książka od której wprost nie można się oderwać, w której miłość jest gorąca jak piasek na pustyni,  a przygoda goni przygodę. W której nie brakuje prawdziwych mężczyzn, gotowych bronić swoich dam własną piersią, a w której to prawdziwe damy, nie boją się wdać w bójkę w obronie  innych kobiet.
Po książki Nory Roberts sięgam w ciemno, wiem czego mogę się spodziewać po tej autorce, po jej książkach, jak również to, że jeszcze nie raz mnie one zaskoczą. Taka była i ta książka, zaskakująca, fascynująca, nie pozwalająca odetchnąć ani przez moment.
Polecam „Na wagę złota” Nory Robert, wszystkim tym, którzy mają ochotę przeżyć niezwykłą przygodę w te wakacje. Poczuć gorące słońce Arizony i ten niesamowity klimat Dzikiego Zachodu.
Ocena: 9/10

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Harlequin/Mira, za co serdecznie dziękuję !!!

poniedziałek, 27 czerwca 2011

W poszukiwaniu króla. Opowieść o Inklingach – David C. Downing


Wydawnictwo: eSPe
Rok wydania: 2011
Liczba stron: 258
Źródło: Biblioteczka własna


„Fantastyczna powieść dla wielbicieli Lewisa, Tolkiena i Williamsa oraz legend arturiańskich.”

Zabierając się za tą książkę spodziewałam się, że to kolejne dzieło w stylu Dana Browna, i choć po części tak jest, mamy poszukiwaczy i przygodę, to jednak autor zaserwował nam w tej książce coś niezwykłego. David Downing jako wielki znawca Inklingów, postanowił nam bliżej przedstawić tą grupę oksfordzkich intelektualistów.
Jest rok 1940. Tom McCord przybywa z Ameryki by napisać książkę - przewodnik, ale przede wszystkim by znaleźć dowody na istnienie Króla Artura. Już na samym początku, czeka go niemiłe spotkanie ze strony Anglików, którzy dają mu do zrozumienia, żeby sobie darował. Jednak Tom nie ma najmniejszego zamiaru zaprzestać poszukiwań mimo trwającej wojny i dąży by osiągnąć zamierzony cel. Krótko po przyjeździe spotyka też niesamowitą dziewczynę – Laurę, która również jest Amerykanką i przybyła by dowiedzieć się czegoś więcej o królu. Męczą ją dziwne sny – król z lwem u stóp, celtycki krzyż, czy zwierzęta wychodzące z kościoła. I tak, jednoczą siły, bo stawka okazuje się być bardzo wysoka. Na szczęście, wśród nieprzychylnych Anglików, udaje im się poznać oksfordzką grupę intelektualistów, którzy nie tylko pomogą w poszukiwaniu relikwii, ale też samych siebie.
Włócznia przeznaczenia, którą przebity został Jezus na krzyżu – ten kto ją zdobędzie, zdobędzie też władzę nad światem.
Na okładce napisane jest, że książkę czyta się jednym tchem, i się z tym jak najbardziej zgadzam. Jednak nie sama przygoda jest tu najważniejsza, bo książka ma jakby dwa wymiary i ten drugi jak dla mnie był bardziej interesujący. Dysputy teologiczne prowadzone przez Inklinków. Autor stworzył niesamowita powieść, którą czytając, czułam jakbym sama siedziała między takimi znakomitościami jak Tolkien czy Lewis, i uczestniczyła w opisywanych rozmowach czy wydarzeniach. Sporo w tej książce jest rozważań na temat wiary, czy mitu umierającego króla. A biorąc pod uwagę, że autor umieścił w swojej książce autentyczne wypowiedzi Tolkiena, Lewisa i Williamsa, sprawia, że książka ta  jest jeszcze bardziej niezwykła.
Spodziewałam się czegoś innego po tej książce i jestem mile zaskoczona. Nie jest to książka jakich wiele na półce i jeśli, ktoś spodziewa się przygód w stylu Browna, to się zawiedzie. Autor stworzył znakomitą powieść, pełną rzeczywistych miejsc i legendarnych bohaterów, powieść w której fakty mieszają się z mitami i legendami. Ja miło spędziłam czas przy jabłeczniku w bardzo zaszczytnym gronie i tylko pozostaje mi żałować, że książka ta, tak szybko się skończyła.
Niestety mam pewien niedosyt i trochę mieszane uczucia co do zakończenia całej tej historii. W porównaniu do całości, do tych rozważań teologicznych, niesamowitych miejsc, samo zakończenie było trochę banalne, za szybkie. Ale to tylko moje zdanie, moje odczucia. I mimo tego szczerze ją polecam, jest to książka warta przeczytania, która dostarczy wiele niezapomnianych chwil czy prawd !!!
Ocena 9/10



Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa eSPe, za co serdecznie dziękuję !!!

Ps. Przy okazji postanowiłam zmienić skalę ocen, tamta była trochę za mała :)

niedziela, 26 września 2010

Pan Samochodzik i Zamek Czocha – Sebastian Miernicki

Z dolnośląskim zamkiem Czocha jest związanych wiele tajemniczych historii. Paweł Daniec zostaje tam wysłany, by trafić do skrytki z częścią skarbu, której nie wywieziono z Polski po II wojnie światowej. Drogę do skrytki wskazuje sentencja „Franges non flectes”, czyli „złamiesz, lecz nie zegniesz”. Na drodze ministerialnego detektywa staje trójka groźnych przeciwników.
Kiedyś zaczytywałam się książkami z serii „Pan Samochodzik”. Zbigniew Nienacki świetnie potrafił przeplatać historię z fikcyjnymi przygodami pana Tomasza. Niektóre książki czytałam nawet po pięć razy. Teraz serię przygód Tomasza a właściwie Pawła kontynuuje paru pisarzy. Jednym wychodzi to lepiej innym gorzej. Nie jest to już to samo, odniosłam wręcz wrażenie, że powstają one masowo.
Zamek Czocha czyta się dobrze. Nie zabrakło tu przygody, humoru no i wielu ciekawostek historycznych. Ja ogólnie bardzo lubię książki, których akcja toczy się na zamkach.
Polecam wszystkim fanom ”Pana Samochodzika” i tym, którzy nie mieli jeszcze przyjemności go poznać.
Ocena 4,5/6
niedziela, 25 kwietnia 2010