Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dramat. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Dramat. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 19 października 2014

Niemoralna gra – Jolanta Kosowska (przedpremierowo)


Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2014 październik
Liczba stron: 335
Źródło: Biblioteczka własna


O twórczości pani Jolanty Kosowskiej słyszałam wielokrotnie, wiele osób zachwycało się jej książkami - „Niepamięć” czy „Deja vu”, dlatego gdy trafiła do mnie „Niemoralna gra” bardzo się ucieszyłam. Dużo się po niej spodziewałam i na szczęście się nie zawiodłam. Ale o tym za chwilę.

Konrad, lekarz, nauczyciel etyki na jednej z medycznych uczelni, wiedzie dość spokojne życie. Jego świat kręci się wokół zdobywania, następnie stabilizacja by na koniec porzucić, gdy robi się za poważnie. I jak widać nie bardzo to się ma do jego nauczania. Ale wszystko do czasu, gdy umiera jego przyjaciel, a on sam bierze dyżur w studenckim telefonie zaufania.

Jedna rozmowa może wiele zmienić, jedna spowiedź przyszłej samobójczyni zaczyna wypełniać sen z powiek i wypełnia dni. Konrad czuje się winny, że być może zawalił, że jednak nie nadaje się na słuchacza. Od tej pory zrobi wszystko by odnaleźć dziewczynę, jednak wszystko zaczyna wymykać się z jego rąk, a on sam wpada w zastawioną na niego pułapkę.

Książka pani Jolanty Kosowskiej to taka obyczajówka, połączona z dramatem psychologicznym i wplecionym w to wątkiem kryminalnym – i jak dla mnie to świetne połączenie. Poznajemy historię nauczyciela etyki, który chyba sam nie do końca wie co to postępowanie etyczne, poznajemy głównego bohatera ale też i osoby go otaczające. Poznajemy miłość i różne jej odmiany, i to jak łatwo jest zranić drugą osobę.

Autorka przenosi nas do malowniczej Saksonii, i to tam rozegrają się dramatyczne wydarzenia, to tam okaże się co jest prawdą a co fikcją. Po bardzo dobrym poznaniu bohatera, akcja zaczyna nabierać szybkiego tempa i sami nie wiemy, kiedy ta historia całkowicie nas pochłania, kiedy to sami niby zaczynamy wszystko składać w całość, a jednak i tak zostajemy zaskoczeni. Niby taka trochę banalna historia a jednak ukazująca ludzkie słabości, zawiłości ludzkiej psychiki. Bardzo łatwo jest oceniać, jednak każdy z nas jest inny, każdy z nas kieruje się innymi wartościami. Jedno słowo może zmienić całe nasze życie, może skrzywdzić ale też pomóc wyjść na prostą.

„Niemoralna gra” Jolanty Kosowskiej to książka, która daje do myślenia, odkrywa życiowe prawdy, która wciąga i pozostawia ślad. To fascynująca historia, opowiedziana malowniczym językiem. Dla mnie to niezapomniane chwile, poznawania ludzkiej duszy, kruchości życia i różnych odmian miłości. Polecam, nie zawiedziecie się !!!

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Novae Res, za co serdecznie dziękuję!!!

sobota, 23 lutego 2013

Twarda szkoła życia – Aleksandra Jolanta Tabor


Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 400
Źródło: Biblioteczka własna


Ludzie mają to do siebie, że lubią narzekać, użalać się nad swoim losem. Ale większość z nas nie zdaje sobie sprawy, że nasze życie to bajka, że tak naprawdę zawsze mieliśmy „z górki”, a nasze dzieci, ubrane w markowe rzeczy, z najnowszymi modelami telefonów komórkowych, nie wiedzą ile miały szczęścia, że urodziły się w tej a nie innej rodzinie, że ich życie jest takie a nie inne.

Pani Aleksandra nie miała tego szczęścia, jej życie, jak i życie innych dzieci jej podobnych zaczęło się od opuszczenia, odtrącenia.
„Na świat przyszłam. Bo nie było innego wyjścia, a może było, ale czy w tamtych czasach stosowano aborcję?”
Dzieciństwo spędziła w domach dziecka, gdzie niejednokrotnie pokazano jej kim jest, nie raz mówiono kim zostanie. I jeśli ktoś myśli, że to najgorsze, co mogło się jej przytrafić,to jest w błędzie. Z czasem okazało się, że dom dziecka prowadzony przez zakonnice, to było najlepsze co ją spotkało, to tam pokochała siostrę Laurę i traktowała ją jak matkę. I chociaż przyszło jej z czasem opuścić sierociniec, to siostra na zawsze pozostała w jej sercu.

Prawdziwe życie dla Pani Aleksandry rozpoczęło się po opuszczeniu domu dziecka, kiedy trafiła na ulicę, kiedy spała po strychach i piwnicach, kiedy żebrała o jedzenie, kiedy w mrozie czekała na choć odrobinę litości, w końcu jak długo można nie zwracać uwagi na wychudzone dziecko, w sandałach i cienkiej sukience. I choć były momenty, że miała już wszystkiego dość, to jednak nigdy nie zaprzedała swojej duszy, nie sprzedała swojego ciała - „Przecież nikt nie rodzi się pijakiem czy prostytutką, wszystko jest łańcuszkiem wydarzeń”! A pani Ola im się nie poddała!

Z czasem na świat przyszedł Dawid, i dopiero wtedy bohaterka zrozumiała, co to jest prawdziwa miłość, jaka silna więź może łączyć matkę z dzieckiem. Jednak los nadal jej nie oszczędzał, mąż okazał się katem i tylko ucieczka do Berlina pozwoliła jej przeżyć i zbudować lepszy świat dla dziecka, uchroniła ją od popełnienia samobójstwa, które od dłuższego czasu chodziło jej po głowie.

„Twarda szkoła życia” to prawdziwa opowieść o życiu autorki, to historia o tym, co działo się za murami domów dziecka, jak działał system. To historia, której długo nie zapomnę! Bo jak można zapomnieć o takim okrucieństwie, jak można być tak bezdusznym by nie udzielić dziecku, małemu dziecku pomocy. Jaką trzeba być matką, by porzucić własne dziecko a potem przypomnieć sobie o nim, gdy jest szansa na zdobycie mieszkania. Podobna rzecz się miała z adopcjami, małżeństwa brały dzieci, bo państwo za to przydzielało lepsze lokale mieszkaniowe, a nikt potem nie sprawdzał, co się z tymi dziećmi dzieje. Zresztą podobnie jest teraz, nie raz się słyszy, że dzieci są brane ze względu na pieniądze.

„Byłyśmy pozbawione prawa do godnego życia, w którym dla wielu z nas słonce nigdy nie pokazało swego oblicza na horyzoncie. (…) Większość została na ulicy w dniu, w którym zamknęły się za nimi wrota domów dziecka. Próbowały znaleźć drogę do normalności, ale im się nie udało.”

Pani Aleksandrze się udało, przeszła „twardą szkołę życia”, ale nie skończyła jak inne koleżanki. Jednak chociaż teraz może godnie żyć, a jest syn wyszedł na ludzi, to koszmar jaki przeszła nie daje o sobie zapomnieć. A ja tak do końca nie umiem zrozumieć jej uczuć względem siostry Laury, i chociaż na końcu jest tego pewne wytłumaczenie, to nie wiem, wielokrotnie miałam żal, że jej nie pomogła, na tyle na ile mogła. A może dzięki temu życie potoczyło się tak a nie inaczej?

„Twarda szkoła życia” to książka obok której nie można przejść obojętnie. Jest pełna emocji, bólu, niesprawiedliwości. Ja jestem pełna podziwu, że pomimo tylu przeciwności, udało się pani Oli, że nigdy nie sprzedała duszy. Teraz nie ma takich ludzi.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Novae Res, za co serdecznie dziękuję!!!


Książka bierze udział w wyzwaniu: Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: 3 cm