poniedziałek, 29 kwietnia 2013

Bez Ciebie. Wsparcie po stracie bliskiej osoby – Freya v. Stulpnagel


Rok wydania: 2013
Liczba stron: 150
Źródło: Biblioteczka własna


Śmierć jest nierozerwalnie związana z życiem. Każdy z nas się z nią spotyka i każdego z nas ona czeka. Jest to jeden z tych momentów, kiedy przeżywamy największy ból emocjonalny, kiedy nie zawsze umiemy pogodzić się z daną sytuacją.

Freya v. Stulpnagel to matka, która straciła swoje dziecko, straciła część siebie. Kiedy jej syn popełnił samobójstwo, nie potrafiła poradzić sobie z otaczającą ją rzeczywistością. To było przełomowe wydarzenie w jej życiu, porzuciła ona pracę, zrezygnowała z wykonywania zawodu prawnika, na rzecz pomocy innym „osieroconym rodzicom”. Ale nie tylko im, „wspiera rodziny po stracie najbliższych, prowadzi z nimi indywidualne rozmowy, organizuje nabożeństwa żałobne i rocznicowe, a także przygotowuje mowy pożegnalne”.

Książkę tą napisała by pomóc innym pogodzić się ze stratą, by wskazać drogę od żałoby ku nadziei i radości istnienia.

Każdy z nas kogoś w życiu stracił, rodziców, rodzeństwo, dziecko, czy choćby przyjaciela. Każdą z tych osób inaczej się opłakuje, każde odejście jest inne, ale absolutnie nie znaczy to, że mniej cierpimy po stracie męża czy brata, niż rodzica czy dziecka. Ciężko jest się pogodzić ze stratą, i najlepiej wiedzą to ci, którzy stracili najbliższych, to oni znają nasz ból, wiedzą co w danej chwili czujemy. Dlatego w tym ciężkim okresie warto otaczać się przyjaciółmi, rodziną, warto wspierać i przyjmować pomoc.

Autorka w swojej książce opisuje poszczególne etapy żałoby, pokazuje jak można pomóc innym. Ale nie tylko sam moment śmierci jest dla rodziny trudny, bo każde kolejne święta, ważne daty, urodziny, będą nam przypominać o stracie, i z tym również musimy sobie radzić. Nie warto zapominać i udawać, że jest normalnie, warto też rozmawiać o swoim bólu, tak długo jak tego potrzebujemy.

„Olbrzymia bezsilność i bezradność ogarnia wielu ludzi pogrążonych w żałobie. Chciałoby się im pomóc, uczynić coś dobrego, ale nie wiadomo co zrobić i w jaki sposób.” Dlatego właśnie powstała ta książka, ma ona pomóc przede wszystkim osobom pogrążonym w żałobie, ale też bliskim czy przyjaciołom. Nie zawsze przecież wiemy jak się zachować, w obliczu śmierci, straty, jak się zachować mając w gronie bliskich osobę, która straciła ukochanego człowieka.

„Bez Ciebie” to wyjątkowa książka, która pomoże pogodzić się ze stratą, która pokaże, że gdzieś tam jest światełko nadziei, że życie się dla nas nie kończy, i z czasem znów znajdziemy jego sens. Piękne zdjęcia i wiersze, powodują, że książka ta jest niezwykła, i warta nie tylko przeczytania, ale przede wszystkim posiadania!


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa StudioAstropsychologii, za co serdecznie dziękuję!


Książka bierze udział w wyzwaniu: Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: 0,9 cm

wtorek, 23 kwietnia 2013

Małe zaproszenie ;)

Nigdy do tej pory nie polecałam żadnych blogów, ale zawsze musi być ten pierwszy raz, dlatego bardzo serdecznie zapraszam wszystkich do mojego nowego kolegi - Bartka.

Poznaliśmy się całkiem niedawno, ale to co nas łączy to oczywiście książki, choć z gatunkami u nas różnie. Jedno jest pewne, Bartka długo nie musiałam namawiać na założenie bloga, i teraz na bieżąco będę mogła śledzić jego poczynania książkowe, do czego i Was zachęcam :)


Ostatnie lato – Cesarina Vighy

 
Wydawnictwo: M Wydawnictwo
Rok wydania: 2011
Liczba stron: 164
Źródło: Biblioteczka własna


Po wyjątkowo długiej i mroźniej zimie w końcu przyszła wiosna, a z nią pierwsze promienie słoneczne. I choć wydawać by się mogło, że wraz z pierwszymi oznakami ciepła, przyjdzie mi ochota na lekkie i pogodne książki, to wręcz przeciwnie. Jakoś natchnęło mnie na książki o życiu i śmierci, o przemijaniu.

Pani Z. jest chora, śmiertelnie chora. Doskonale zdaje sobie sprawę, że nie zostało jej już wiele czasu, że to jej ostatnie lato. Z każdym dniem jej schorzenie neurologiczne pogłębia się, a ona traci siły w nogach, jej mowa staje się niezrozumiała. I najgorsze co może być, to umysł, który do końca pozostaje świadomy. I to on zaczyna wspominać, wspomina swoja matkę, jej dzieciństwo, dojrzewanie, swoje narodziny, pierwszą miłością, życie z mężem. Poznajemy życie pani Z., które z każdą chwilą staje się co raz bliższe końcowi.

„Na początku moja choroba nie przerażała mnie tak bardzo. Może ze względu na naukową i aseptyczną nazwę, która nie przywoływała zakorzenionej symboliki i nie pozwalała zamknąć się w łatwym do zapamiętania skrócie, a może z powodu owych dwóch przymiotników, „chroniczna i nieuleczalna”, które pasują do zbyt wielu sytuacji: bo czyż na przykład starość nie jest również chroniczna i nieuleczalna?”

Pani Z. jest niezwykłą kobietą, bo choć życie jej nie rozpieszczało, to ona nigdy się nad sobą nie użalała. Nawet teraz kiedy w końcu padła ta straszna i nieodwołalna diagnoza, to ona się nie poddaje, bo czyż można przestać walczyć o największy dar, jakim jest życie?

Kiedy zabierałam się za tą książkę spodziewałam, się czegoś innego, myślałam, że bohaterka będzie starą i zgorzkniałą kobietą, która nie umie pogodzić się z tym co nieuniknione. A zamiast tego poznałam losy, historię niezwykłej osoby, która z nostalgią wspomina swoje życie, która z wielką mądrością i obiektywizmem, mówi o uczuciach, miłości, wierności.

„Ostatnie lato” to nostalgiczna opowieść o życiu i śmierci, o tym co nieuniknione. Dlatego warto żyć tak, by nigdy nie żałować, i być gotowym. Nie jest to książka, którą się pochłania, wiele porównań, metafor, powoduje, że nie raz przystaniemy, by zastanowić się nad własnym życiem. Autorka postanowiła „stawić czoła opinii czytelników, dając przejmujące świadectwo pogodzenia z losem, przemijaniem, cierpieniem” i jak dla mnie, zrobiła to doskonale. „Ostatnie lato” to wyjątkowa książka, w której cierpienie bije z każdej strony, ale która zmusza nas do refleksji nad własnym życiem.

Polecam!!!


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa M, za co serdecznie dziękuję!!!


Książka bierze udział w wyzwaniu: Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: 1,2 cm

niedziela, 21 kwietnia 2013

SEVILE. Magia i miłość – Marta Dąbkowska

 
Wydawnictwo: Novae Res
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 174
Źródło: Biblioteczka własna


Lubię od czasu do czasu sięgać po fantastykę, chociaż muszę się przyznać, że tej „polskiej” ostatnio u mnie mało, dlatego gdy nadarzyła się okazja, stwierdziłam, że muszę nadrobić. Sevile - „to paranormalny romans, dla tych którzy mają dość bezbronnych księżniczek ratowanych przez dzielnych rycerzy” - brzmi całkiem ciekawie, do tego to debiut Pani Marty, dlatego byłam bardzo tej pozycji ciekawa. A jak wypadła? O tym za chwilę.

Selena nie jest zwykłą dziewczyną, nie jest tak naprawdę nawet człowiekiem. Jest ona sevilem i jej zadaniem, jak i innych sevili, jest wtrącanie się w ludzkie życie. I nie koniecznie po to, by żyło im się lepiej. Selna do tego potrafi całkiem nieźle się urządzić, obraca się w wysokich kręgach, jest dosyć bystra i cwana. Lubi wygodnie żyć. Niestety wszystko zaczyna się psuć, kiedy jej były, wydaje jej polecenie zejścia na ziemię, by poskromić pewnego człowieka.

Daniel jest naukowcem, od dawna wyczuwa on wokół ludzi nadprzyrodzone siły, które go nie tylko fascynują, ale przede wszystkim stanowią przedmiot jego badań. W swoim laboratorium pracuje nad tym, by pokazać całemu światu, że istnieją siły, które nawet nam się nie śniły, i wszystko szło bardzo dobrze, do czasu gdy w jego laboratorium pojawia się zjawiskowa dziewczyna. Selena – to ona oczarowuje nieśmiałego naukowca, jednak czy jej misja się powiedzie? Czy będzie ona w stanie zlikwidować chłopaka, który i jej z czasem staje się nieobojętny?

Muszę się przyznać że troszkę obawiałam się, że będzie to kolejny „tkliwy” romans, gdzie bohaterka pada na kolana, przed wybrankiem. Na szczęście tak się nie stało, podobała mi się Selena, za swój urok, za swoją inteligencję, za to że potrafiła wykorzystać swoje mocne strony i nigdy się nie poddawała. Pani Marta stworzyła ciekawych bohaterów, Daniela – nieśmiałego naukowca, czy Vincenta – władcę sevili. Podobał mi się też sam pomysł, na sevili, którzy żyją gdzieś tam pomiędzy piekłem a niebem, tuż nad ziemią i którzy uwielbiają wtrącać się w życie ludzi.

Pani Marta Dąbkowska miała świetny pomysł na książkę i dosyć go wykorzystała. Dosyć, bo troszkę mi tu zabrakło. Zabrakło mi tu bliższych relacji między Danielem i Seleną, tak po prostu nagle się w sobie zakochali, do tego kiedy bohaterka była uwięziona nie wiemy, co robił Vincent w sprawie Daniela. Zabrakło mi rozwinięcia nie których wątków, wszystko działo się tak szybko, czasami aż za. Chociaż samo zakończenie było dobre. Na uznanie na pewno oprócz pomysłu i bohaterów, zasługuje też język jakim pisze autorka.

„Sevile. magia i miłość” to ciekawy debiut młodziutkiej Marty Dąbkowskiej. Jest to pierwszy tom serii Sevile i jestem bardzo ciekawa, jak dalej potoczą się losy Seleny, ale przede wszystkim jak rozwinie się dalej talent pani Marty :) Bo z całą pewnością go ona ma.


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Novae Res, za co serdecznie dziękuję!!!


Książka bierze udział w wyzwaniu: Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: 1,3 cm

środa, 17 kwietnia 2013

Barwy pożądania – Megan Hart


Wydawnictwo: Harlequin/Mira
Rok wydania: 2013
Liczba stron: 428
Źródło: Biblioteczka własna


W literaturze jak w życiu, co rusz co innego jest w modzie. W ostatnim czasie na rynku wydawniczym pojawiła się cała masa książek erotycznych, co bardzo mi się podoba, po tych wszystkich aniołach i wampirach, w końcu można poczytać coś bardziej przyziemnego i przyjemnego. A tej książki byłam wyjątkowo ciekawa, gdyż wiele osób chwaliło twórczość Megan Hart.

Paige DeMarco nie wiodło się w ostatnim czasie, jej małżeństwo legło w gruzach, relacje z rodzicami są dość skomplikowane, młodsze rodzeństwo domaga się uwagi z jej strony, a sama Paige pragnie w końcu zrobić coś dla siebie. I jakby na zawołanie w jej życiu pojawia się coś nowego, coś nieoczekiwanego. W swojej skrzynce na listy znajduje ona wiadomość, najpierw jedną, potem pojawiają się kolejne. Autor stawia w nich pewne wymagania, pragnie by nadawca listu mu się całkowicie podporządkował. I tak zaczyna się pewna erotyczna zabawa, w której z podporządkowanej Paige wychodzi dominatorka!

„…Weźmiesz najpiękniejszy papier i najlepszy atrament. Opiszesz ze szczegółami swoje najbardziej erotyczne doświadczenie. Może być prawdziwe, może być wymyślone, ale masz je napisać bez błędów, najstaranniejszym charakterem pisma, bez żadnych kleksów ani literówek.
Opis dostarczysz do czwartku.”

A czy wy jesteście w stanie opisać swoje erotyczne doznania, a może marzenia? Muszę powiedzieć, że od samego początku podobał mi się pomysł autorki, i to jak go wykorzystała. Skupianie się na szczegółach, na detalach, ale przede wszystkim zmiany i otwarte przyznanie się do wewnętrznych pragnień. Bo Paige się zmienia, z pozoru surowa, pełna dyscypliny, a wewnątrz niezaspokojona, pełna pragnień i marzeń. I jeśli ktoś się spodziewa miłości, romansu to raczej nie tutaj. Megan Hart skupia się na przeżyciach bohaterki, opowiada jej życie, dzieciństwo, relacje rodzinne, które zdecydowanie miały wpływ na to, kim była Paige. Nie ma tu ostrych erotycznych zabawek, krępowania, za to jest prawdziwe życie i jego erotyczna strona.

„Barwy pożądania” Megan Hart to książka, która nie skupia się tylko na seksie, ale ukazuje nasze pragnienia, ukryte marzenia. To historia kobiety, która odkrywa samą siebie, która dojrzewa do pewnych rzeczy. Podoba mi się lekki styl autorki i jej pomysł, aż sama oczekiwałam kolejnych listów, i tego co w nich znajdę. Autorka stworzyła lekką i przyjemną książkę, która umili nie jeden wieczór i być może pomoże odkryć własne pragnienia.


Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa Harlequin/Mira, za co serdecznie dziękuję!!!


Książka bierze udział w wyzwaniu: Przeczytam tyle, ile mam wzrostu: 2,8 cm