sobota, 31 marca 2012

Tym razem ...

to już naprawdę ostatnie nabytki marca :)

Dwie pierwsze od góry to dzisiejsze nabytki, efekt mojej wizyty w Matrasie :) "Chemia śmieci" (wprawdzie wydanie kieszonkowe) ale tylko 11,99, w domu posiadałam drugi tom, za który nie mogłam się zabrać bez tego. Jakoś tak nie lubię nie po kolei.
"Oszukać przeznaczenie" tylko 9,99 :)

"Krzyk Kwezala" to moja wygrana u Sabinki w jej ABC - bardzo dziękuję !!!! W środku autograf - to już trzecia moja książka z podpisem autora (może niewiele, ale przed blogiem miałam  zero więc bardzo mnie cieszą )
A ostatnia pozycja to niespodzianka dla mojej siostrzenicy i mojej kochanej chrześniaczki Karolinki. Niestety od wczoraj jest w szpitalu,. wiec żeby umilić jej czas trzeba było zaopatrzyć się w nową książeczkę. Jestem ciekawa jak się jej jutro spodoba :) A po przeczytaniu zdam Wam relacje, bo cudnie się zapowiada :)
Wydanie jest prześliczne, cena niestety mniej mnie cieszy :p



piątek, 30 marca 2012

Osaczona – Tess Gerritsen




Wydawnictwo: Mira
Rok wydania: 2012
Liczba stron: 300
Źródło: Biblioteczka własna


Twórczość Tess Geritsen poznałam już niejednokrotnie, dlatego gdy w moje ręce wpadła najnowsza jej książka, wiedziałam, że muszę od razu się za nią zabrać. W końcu to jedna z moich ulubionych autorek thrillerów.

Miranda Wood wiedziała, że źle robi wiążąc się z żonatym mężczyznom, że trudno będzie go wyleczyć z chorej miłości do żony i musiało minąć naprawdę sporo czasu, by zrozumiała, że nic z tego nie będzie, że tylko niepotrzebnie raniła jego rodzinę. W końcu nie była jego pierwszą kochanką, jednak jak każda chciała wierzyć w miłość, tą jedyną, wyjątkową, w te czułe słówka i puste obietnice. Na szczęście przyszedł w końcu ten moment kiedy zrozumiała, że tak dłużej być nie może, że pochodzą nie tylko z różnych światów, ale mają też bardzo różne spojrzenie na świat. I kiedy w końcu zdecydowała się odejść od Richarda, nastąpił kolejny zwrot w jej życiu.

Miranda nie wie, jak to możliwe, że jej kochanek nie żyje, a do tego został zabity w jej domu, w jej sypialni!. Wiedziała tylko, że to wszystko jest jakieś absurdalne, i do tego nikt jej nie wierzy, że to nie ona, że nie miała żadnego powodu by zabijać Richarda, w końcu to ona go zostawiła i nic już od niego nie chciała. Nie wie też dlaczego ktoś wpłacił za nią kaucję, całkiem sporą sumę, na którą jej stać nie było. Teraz kiedy została się sama, wie, że musi zrobić wszystko by udowodnić swoją niewinność, musi walczyć nie tylko o swoje imię, ale przede wszystkim o najbliższe 20 lat życia. Bo tyle jej grozi za morderstwo, którego nie popełniła.

Kiedy w końcu Mirandzie udaje się być co raz bliżej prawdy, kiedy w końcu przekonuje znajomych o swojej niewinności, pojawia się nowy problem – ktoś bardzo się stara by i ona zeszła z tego świata. Zostaje jej co raz mnie czasu na wyjaśnienie zagadki, i na przeżycie !

To zdecydowanie jest to co uwielbiam – morderstwo, wielka intryga, sieć kłamstw i korupcja. Do tego w całą treść wpleciony wątek miłosny, uczucie, które powoli się rodzi, bo końcu nic tak nie zbliża ludzi, jak strach i wspólna walka o życie. I to jest to, za co najbardziej lubię autorkę, to połączenie thrillera z wątkiem romansowym. Tess Gerritsen wspaniale potrafi budować napięcie i oddawać ludzkie uczucia. Cała książka przesycona jest strachem, początkowo tym, związanym z udowodnieniem swojej niewinności, następnie tym, który rodzi się, gdy grozi nam śmiertelne niebezpieczeństwo.

„Osaczona” Tess Gerritsen to książka, która od pierwszej strony wciąga i nie pozwala się od niej oderwać. Napięcie rośnie wraz z każdą kolejną stroną a podejrzanych jest co raz więcej. I prawie do ostatniej strony, do ostatniej linijki, nie sposób zgadnąć, kto za tym wszystkim stoi. Autorka potrafi nieźle namieszać i  dostarczyć naprawdę wielu wrażeń na najwyższym poziomie !!!

Polecam, jest świetna !!!!

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa  Harlequin/ Mira, za co serdecznie dziękuję !!!

 Baza recenzji Syndykatu ZwB

wtorek, 27 marca 2012

Zapach spalonych kwiatów – Melissa De La Cruz



Wydawnictwo: Znak literanova
Rok wydania: 2011
Liczba stron: 298
Źródło: Biblioteczka własna


Ja już się chyba nie przekonam do tej autorki. Sięgnęłam po „Zapach spalonych kwiatów” po wielu pozytywnych recenzjach, pojawiających się jakiś czas temu  na wielu blogach, ale teraz stwierdzam, że to było już naprawdę moje ostatnie spotkanie z twórczością tej pani. Ale też muszę przyznać, że tym razem było o wiele lepiej niż w przypadku "Błękitnokrwistych", których w końcu nie doczytałam.

„Freya wiedziała, że igra z ogniem, a mimo to nie potrafiła się powstrzymać. W powietrzu od niewyobrażalnego napięcia czuć było zapach spalonych kwiatów. Czuła, że jakaś nieopisana siła pcha ją w ramiona mężczyzny. Sęk w tym, że zupełnie nie tego, co trzeba - brata własnego narzeczonego. W miejscu zupełnie nie tym, co trzeba - na własnym przyjęciu zaręczynowym. Czuła pod skórą, że zbliżają się kłopoty.
Nie ona jedna...
Joanna od kilku dni przeczuwała, że coś niedobrego dzieje się w miasteczku. Kiedy zobaczyła martwe ptaki na plaży, wiedziała już, że to nie przypadek. Znała te oznaki.
Do tego wszystkiego Ingrid, na pozór najspokojniejszą z kobiet z rodu Beauchamp, zaczęły dręczyć niepokojące koszmary...”

Pomysł na książkę wydał mi się bardzo ciekawy, trzy kobiety, bardzo silne kobiety z rodu Beauchamp, do tego jak przeczytałam, że to czarownice, to pomyślałam, ze to w końcu to, że autorka jednak do mnie przemówi, ale niestety nie. Początkowo wszystko było ok., zapowiadało się niezwykle interesująco, jednak nie mogłam zrozumieć dlaczego żadna z tych kobiet ze sobą nie rozmawia, każda z nich widzi niepokojące sygnały, i każda czeka nie wiem na co?? Do tego wątek z chłopcem taki trochę dziwny mi się wydawał, raz Joanna całkowicie jest nim pochłonięta, ku jej radości rodzice chłopca się ulatniają, a za chwilę jak musi zniknąć to z chłopcem nie ma problemu.

Jednak ogólnie ta książka zdecydowanie bardziej mi się podobała niż „Błękitnokrwiści”, ale nie na tyle by kolejny raz sięgać po twórczość pani Melissy De La Cruz. W końcu nie każdemu musi się ona podobać, nie każdy musi się nią zachwycać. Dla odmiany moja bratanica uwielbia książki tej autorki ;)

Więc ani polecam ani nie polecam, każdy sam musi zdecydować :)

poniedziałek, 26 marca 2012

Chichot losu – Hanka Lemańska


 

Wydawnictwo: Zysk i s-ka
Rok wydania: 2006
Liczba stron: 231
Źródło: Biblioteka miejska


Z czym wam się kojarzy telefon w środku nocy? Mi na pewno z jakimiś złymi wiadomościami, ktoś umarł, miał wypadek, no za czasów studenckich zdarzało się, że ktoś po prostu nie zdawał sobie sprawy, z tego, że jest już tak późno. Ale w gruncie rzeczy telefon w środku nocy nie wróży nic dobrego, chociaż czasem może być wręcz odwrotnie.

Joanna ma świetną pracę, której poświęca czasem zbyt dużo czasu, ale w końcu co tam. Nie ma dzieci, facet jest weekendowy i mało kłopotliwy, zwierząt też nie posiada, więc praca jest dla niej wszystkim, i ona w końcu kocha to co robi, uwielbia rywalizacje, ten pęd ku karierze. W końcu nie każdy jest stworzony by mieć rodzinę, obowiązki. Dlatego tym bardziej jest zdziwiona, że to właśnie do niej w środku nocy dzwoni Elka z prośbą o pomoc przy dzieciach.

Elka nie ma nikogo, no prawie, bo ma przeurocze dzieci i kota, ale poza nimi nikogo. Jej rodzice nie żyją, mąż uciekł do Stanów, a wszelkie znajome same posiadają rodzinę, więc dwójka dodatkowych dzieci, byłaby dla nich nie lada wyzwaniem. A Joanna w końcu jest sama więc mogłaby choć te trzy dni pomóc. W końcu dzieci to znów nie taki problem, od rana do szkoły i do przedszkola, później sobie poradzi. Tylko czy aby na pewno?

Joanna nie jest tego tak do końca pewna, w końcu nigdzie nie piszą instrukcji obsługi do dzieci, zwłaszcza tak różnych, bo Aśka i Łukasz są jak dzień i noc. No ale trzy dni to nie wieczność, więc Joanna postanawia spróbować, tylko nie przewiduje, że Elka już nigdy po dzieci nie wróci, i to nie z własnej woli. A z dziećmi trzeba w końcu coś zrobić.

Był czas, że było strasznie głośno o tej książce, i to chyba wtedy, kiedy serial wchodził na ekrany telewizorów. Ja niestety przegapiłam serial, a o książce zapomniałam aż do teraz. A wielka szkoda, żałuję teraz że nie widziałam serialu i usilnie próbuję go znaleźć w necie, bo zwyczajnie zakochałam się w Aście i Łukaszu w szczególności. No i z chęcią bym zobaczyła perypetie Joanny na ekranie :)

Ale wracając do książki, to bardzo mi się podobała. Jako fanka polskiej literatury i fanka literatury dla kobiet, mogę powiedzieć, że się nie zawiodłam, i że z chęcią bym poznała dalsze losy tej przesympatycznej „rodzinki”. Autorka stworzyła trochę nieprawdopodobną historię, ale za to taką, którą czytało się z zapartym tchem. Miło było patrzeć, jak wielki wpływ mają dzieciaki na Joannę, jak ona zmienia się pod ich wpływem.

„Chichot losu” to bardzo mądra i fajna książka, czasem smutna, czasem wesoła, ale w gruncie rzeczy bardzo optymistyczna. Polecam ją wszystkim tym, którzy nie poznali jeszcze losów Joanny, bo moim zdaniem warto :)

sobota, 24 marca 2012

Drugi stosik marcowy :)



Tym razem skorzystałam z rady Demismo i po "Letnią akademię uczuć cz. I" wybrałam się do Matrasa, co by znów nie przepłacić - dzięki za cynk :)

"Drogę do różan" dziś udało mi się nabyć za 16 zł w Auchanie, w ogóle ta seria w markecie jest tańsza niż sugeruje cena, co mnie oczywiście cieszy, i zamierzam skompletować niebawem całość :)

Wzgórza Szkocji to nowa seria, której akcja dzieje się w średniowiecznej Szkocji, i jakoś tak się do mnie przyplątała. Zobaczymy czy warto :)

"Chichot losu" przywędrował do mnie z biblioteki, rzadko tam chodzę, bo swoich książek i tak mam tyle, że czasu mi nie starcza, ale jak już przechodziłam, to co tam :)

No i trzy pierwsze od dołu to książki od pani Moniki, za które bardzo serdecznie dziękuję !!!!

To już pewnie ostatnie nabytki marcowe ale kto wie :)