niedziela, 30 stycznia 2011

Psy, Rachel i cała reszta – Lucy Dillon



Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2010
Liczba stron: 382
Źródło: Biblioteczka koleżanki


„Psy, Rachel i cała reszta” to bestsellerowa powieść uznana przez Romantic Novelist Association za książkę roku. A co w niej takiego wyjątkowego, skoro to kolejna pozycja w której kobieta staje na zakręcie dróg, traci wszystko, by zacząć nowe życie gdzieś na uboczu. Ano jest wyjątkowa, bo jest o naszych towarzyszach, tych kochających bezwarunkowo, którzy za odrobinę ciepła i pełną miskę, nigdy nas nie zdradzą i nie porzucą, często nas rozbawią, wyciągną na długi spacer a i wysłuchają, nie oceniając. Ale od początku.
Rachel Fielding to trzydziestolatka, która z dnia na dzień traci ukochanego Oliwera (po prawie dziesięcioletnim romansie z nim), pracę w agencji PR i mieszkanie.  Ale też nieoczekiwanie dostaje spadek po swojej ciotce – dom oraz przylegające do niego schronisko dla psów. Prawie każdy by się z takiego spadku ucieszył ale nie Rachel, bo przecież ona nie lubi psów. Od zawsze mama jej powtarzała, że psy to tylko bałagan i brud w domu. I co ona ma teraz począć z tym spadkiem, życiem na prowincji, i uczuciami, które źle ulokowała? Jest też tajemnica, która musi odkryć w związku z ekscentryczną ciotką, która zamiast życia z narzeczonym wybrała życie w pojedynkę.
Książka jest naprawdę dobra, czyta się ją lekko pomimo, że podejmuję dość trudne tematy, jak na przykład niechciane i porzucane zwierzęta. Ale cały świat w książce nie kręci się też wokół psów, bo poznajemy różne pary, które borykają się z problemami takimi jak: bezpłodność, samotne wychowywanie dzieci czy nieplanowana ciąża.
Książka ta napisana jest z dużym poczuciem humoru a najbardziej podobały mi się opisy na klatkach zwierząt, które z czasem zostały umieszczone na plakatach, by zachęcić ludzi do adopcji:
„Nazywam się Bertie i mam dwanaście miesięcy. Moi ludzie wzięli mnie na spacer do parku, a potem odjechali. Próbowałem za nimi biec, ale nie mogłem ich dogonić, ponieważ – jak widzicie – mam bardzo krótkie nóżki. Chciałbym, żeby mnie ktoś z stąd zabrał, bo siedzę tu sam jak kołek w płocie i bardzo mi smutno. Szukam dwojga cierpliwych ludzi obdarzonych poczuciem humoru, którzy  marzą o psie równie zabawnym jak oni sami.
PS kiedy dorosnę, będę lubił spacery, chociaż wyglądam, jakbym chciał całymi dniami wylegiwać się przy kominku.”
Albo
„Witajcie, kochani! Nazywam się Lulu. Fryzurę mam nieszczególną, ale nie dajcie się zwieść – pod kołtunem kryje się urocza dziewczynka. Mój ostatni właściciel nie czesał mnie, nie traktował jak należy, a czasami wcale nie karmił. Na szczęście teraz jestem tutaj, Megan ułoży mi loki i wkrótce zobaczycie jaka ze mnie ślicznotka. Szukam osoby, która zrozumie, że nie jestem zabawką, tylko mądrym psem – może nawet najmądrzejszym z całej tej ferajny (oprócz Klejnota), i chcę zrobić z tej inteligencji dobry użytek! Wierzcie mi, stare psy też potrafią uczyć się nowych sztuczek.”
I jak tu nie przygarnąć takich słodkich psiaków, które potrzebują tylko miłości i odrobiny zainteresowania.
Książka warta przeczytania, choć nie idealna, bo czasami denerwowały mnie niektóre poglądy, jak wychowywać szczeniaka. Chodzi mi dokładnie o to, że często pojawiały się stwierdzenia, że psa nie można nawet na chwile zostawić samego w domu, że jak ktoś decyduje się na zwierzę to nie powinien pracować, z czym absolutnie się nie zgadzam, bo sama mam psa i krzywda mu się nie dzieje gdy muszę iść do pracy. No ale to było jedyne co mi się trochę nie spodobało.
Książkę polecam przede wszystkim właścicielom psów ale również osobom, które zastanawiają się nad adopcją jakiegoś  zwierzaka.
Ocena 5\6

poniedziałek, 24 stycznia 2011

Rosyjska zima – Daphne Kalotay



Wydawnictwo: Świat Książki
Rok wydania: 2011
Liczba stron: 414
Źródło: Biblioteczka własna


„Rosyjska zima” to debiut Daphne Kalotay, na pół Kanadyjki i pół Węgierki i choć opisuje ona fikcyjne wydarzenia, to są one mocno osadzone w faktach.
Książka opisuje nam życie Niny Riewskiej, primabaleriny moskiewskiego Teatru Bolszoj. Poznajemy Ninę jako osiemdziesięcioletnią staruszkę, poruszającą się na wózku inwalidzkim, która nie bardzo może pogodzić się ze swoją niepełnosprawnością. Nie może ona zapomnieć, co kiedyś potrafiła zrobić ze swoim ciałem, ile czasu poświęciła na ćwiczenia i treningi, by teraz nie móc samemu nawet się podnieść. Nina  by wspomóc Bostoński Teatr postanawia sprzedać swoją cenną kolekcję biżuterii, a gdy pojawia się tajemniczy darczyńca i dołącza doń brakujący, bursztynowy naszyjnik, powracają wspomnienia i to bardzo bolesne wspomnienia.
Autorka wiernie oddaje realia życia artystki w Rosji Radzieckiej, a które to życie nie było takie łatwe. Dla mnie pewne rzeczy są wprost nie do pojęcia, ale wiem, że tak było. Ludzie dzielili się na tych co ślepo wierzyli władzy i Stalinowi, na tych, którzy bali się cokolwiek powiedzieć i tych, co donosili, by zapewnić spokój sobie i swojej rodzinie. Rodzice Wiery, najlepszej przyjaciółki Niny, zostali zgładzeni, bo NKWD przyszło po ich sąsiadów, ale że ich nie było, to wzięli pierwszą lepszą rodzinę z brzegu. Gerszowi sąsiedzi wywiercili dziurę w suficie, żeby lepiej wiedzieć co u niego się dzieję i lepiej słyszeć, jakie poglądy wyznaje. Pisanie donosów to podstawa, jedni byli do tego zmuszani, i robili co mogli, by nikomu nie zaszkodzić, inni robili to z czystej chęci zysku, satysfakcji. To tylko niektóre przykłady, tego jak żyło się w tamtych czasach, jakie władza miała możliwości i jak ludzie ślepo ufali władzy, jak bali się mieć własne poglądy. Autorka pięknie wprowadziła nas w świat Rosji Radzieckiej, obozów koncentracyjnych i Gułagów.
Ale wspomnienia dotyczą też życia prywatnego i tajemnicy związanej z bursztynowym naszyjnikiem. Poznajemy młodziutką Ninę i jej mamę, jej pierwszą miłość i przyjaciół, których wraz z biegiem lat stopniowo traciła. Jak ze zwykłej baletnicy stała się primabaleriną, i ile wysiłku i zbiegów okoliczności ją to kosztowało. Jak mało wiedziała, jako gwiazda teatru, o prawdziwym życiu i jak wiele szczęścia miała.
„Rosyjska zima” to piękna epicka opowieść o miłości, przyjaźni, o zdradzie.  Jest to też powieść o sztuce i jaką ona odgrywa rolę w tych ciężkich czasach. O pochopnych i często błędnych decyzjach. Smutna i sentymentalna ale bardzo piękna. Momentami, aż trudno było się od niej oderwać.
Muszę też wspomnieć o okładce, bo ja wiem, że nie ocenia się książki po okładce, ale ta jest wspaniała. Doskonale wykonana, taka delikatna w dotyku i pięknie zdobiona. No fantastyczna.Polecam !!!

Ocena 5,5/6

niedziela, 23 stycznia 2011

Wyniki Candy :)

I tak moje pierwsze Candy za mną. Było mi bardzo miło, że się zgłaszaliście i bardzo dziękuję za wszystkie gratulację i życzenia. A oto przebieg losowania:
Miałam ogromną frajdę wypisywania karteczek osób, które wyraźnie zaznaczyły chęć posiadania książki

Oto maszyna losująca i wreszcie zwycięzca, którym jest:

Bardzo serdecznie gratuluję !!! 
Poproszę adres na maila i życzę miłej lektury :)

sobota, 15 stycznia 2011

Mam trzy latka ... + Candy

Mam trzy latka, trzy i pół, sięgam głową ponad stół
a tak poważnie to jutro mijają trzy lata od kiedy zaczęłam prowadzić blog i mam co świętować !!!


Dla osób mnie odwiedzających przygotowałam niespodziankę i z wielką przyjemnością oddam w dobre ręce książkę " Niedołęga" Patricii Highsmit:

 W przydrożnym lesie w pobliżu przystanku autobusu kursującego na trasie Newark-Nowy Jork-Albany zamordowano Helen Kimmel, żonę antykwariusza z Newark. Mordercą jest jej mąż, ale miejscowa policja nie wykryła sprawcy. Kilka miesięcy później w podobnych okolicznościach ginie żona nowojorskiego prawnika, Waltera Stackhouse`a. Sprawą zajmuje się pewien uparty porucznik policji, który postanawia za wszelką cenę znaleźć winnego. Uderza go podobieństwo obu zbrodni i rusza tym tropem. Czy jednak ów trop jest prawdziwy? Dlaczego uważamy, że prawda zawsze jest prosta i jasna, skoro często działamy pod wpływem impulsu i nie umiemy później wyjaśnić motywów swojego postępowania?


Zapraszam wszystkie chętne osoby do wzięcia udziału w losowaniu książki, zasady są proste: wystarczy wpisać się pod postem celem wyrażenia chęci zaopiekowania się tą książką, będzie mi miło jeśli zostawicie wiadomość na swoich blogach, jak również dodacie do odwiedzających (warunek nie jest konieczny), jak ktoś nie ma Bloga wystarczy, że poda w poście swojego maila :) 
Zgłaszać można się do 23 stycznia do 20:00

Przeklęte, zaklęte – Irena Matuszkiewicz



Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Rok wydania: 2007
Liczba stron: 294
Źródło: Biblioteka


To moje kolejne spotkanie z książkami Ireny Matkuszkiewicz i tym razem bardzo udane. Napisała ona takie książki jak „Agencja złamanych serc”, „Salonowe życie”, „Dziewczyna do wynajęcia” i wiele innych. Ale jakoś do tej pory książki pani Ireny mnie nie zachwycały, mimo, że parę z nich posiadam w domu, to nabywałam je jako serię Literatury na obcasach. Nie wiem co tym razem skłoniło mnie do przeczytania kolejnej książki tej autorki, ale bardzo się cieszę, że to zrobiłam.
„Przeklęte, zaklęte” ukazuje dzieje kilku pokoleń jednej rodziny. To pięć opowiadań o świecie w którym przyszło żyć kobietom, na które klątwę rzuciła pewna cyganka. Marcjanna Patok, będąc jeszcze młodą dziewczyną, wzięła korale które miała dostać od matki w posagu i wyruszyła na spotkanie swojej pierwszej miłości. Niestety w drodze powrotnej spotkała cygankę, która za drobną zapłatą lub za korale, chciała jej powróżyć. Gdy Marcjanna się nie zgodziła (kiedyś za takie korale można było pół wsi kupić) to ta rzuciła na nią klątwę, na jej dzieci, i ich dzieci, aż do piątego pokolenia. I tak każda z nich nigdy nie miała być ze swoją pierwszą miłością i miała mieć zawsze pod górkę w życiu.
I tak poznajemy dzieje kobiet, i obraz Polski w ciągu stu lat. Widzimy jak z każdym pokoleniem zmieniają się wartości, jak kształtują się ich poglądy. Każda bohaterka zostaje tu całkowicie indywidualnie scharakteryzowana i każda chce być zupełnie inna niż matka. Autorka doskonale dopasowuje do czasów o których pisała.

„- W razie gdybym nie doczekała… - Nie skończyła i zmieniła temat. – Czy możesz mi powiedzieć, co to za sznureczki wiszą w łazience? – spytała.
- Moje stringi. Takie współczesne majtki – roześmiała się Agnieszka.
- To mają być majtki? I pomyśleć, że sto lat musiało minąć, żeby kobiety znowu zaczęły biegać z gołymi tyłkami! – westchnęła babcia.”

„Przeklęte, zaklętne” to niesamowicie wzruszająca powieść, bardzo mądra i niekiedy zabawna. Daje wiele do myślenia. Polecam ją każdemu, bez względu na wiek, a sama muszę pomyśleć o takim albumie rodzinnym.

Ocena 5/6

czwartek, 13 stycznia 2011

Ukryte lata - Penny Jordan



Wydawnictwo : Harlequin
Rok wydania: ?
Liczba stron: 606
Źródło: Biblioteczka koleżanki


Książkę polecała mi bardzo koleżanka z pracy, twierdząc, że nie będę mogła się od niej oderwać. No i miała rację. Nigdy nie czytałam żadnej innej książki tej autorki, wiedziałam tylko, że to romans. Ale okazało się że oprócz romansu jest to wspaniała opowieść o losach rodziny Danvers.
Sage ma nienajlepsze stosunki z matką, wcześnie wyprowadziła się z domu rodzinnego, w którym czuła się niekochana. Jedynie jej starszy brat Dawid okazywał jej uczucia. Ale kiedy on umarł nie został jej nikt bliski, kto by dawał jej do zrozumienia że jest kochana. Pewno dnia matka Sage ma wypadek i chce się widzieć z córką. Liz wymusza na niej obietnicę, że przeczyta ona jej pamiętniki. I tak poznajemy losy rodziny, które nie były usłane różami. Sage odkrywa wiele tajemnic rodzinnych, zaczyna rozumieć stosunek ojca do niej i jej brata a także zaczyna widzieć, że jest bardzo podobna do matki i wiele je łączy.
Książkę świetnie mi się czytało, może to nie jest jakieś wzniosłe czytadło, ale za to bardzo prawdziwe, ukazujące, że w najlepszych rodzinach wcale życie nie jest takie proste. Autorka bardzo dobrze wykreowała postacie, nie tylko te pierwszoplanowe, przez co razem z nimi przeżywamy smutki ale też cieszymy się z ich sukcesów. Kobiety w tej rodzinie są bardzo silne i to one tak naprawdę decydują i kierują wszystkim, ale też bardzo dużo poświęcają, nie tylko swój czas ale same siebie w imię złożonych obietnic.
Lubię takie książki, gdy akcja toczy się dwutorowo, z jednej strony poznajemy Sage i jej kłopoty, jej walkę o życie matki, do której nic tak naprawdę nie czuje a z drugiej strony historię, jak to wszystko się zaczęło i co wpłynęło na takie a nie inne decyzje. Taka prawdziwa saga rodzinna i choć z pewnymi niedociągnięciami (trochę na koniec za szybko się wszystko dzieje i jakby trochę ucięto jeden z wątków, no i przewidywalność) to i tak dobrze się czytało. 

Ocena 4,5/6

sobota, 8 stycznia 2011

Pierwszy stosik w nowym roczku 2011

Większość osób już zdążyła się pochwalić nowymi zdobyczami, więc i ja w końcu też, a co tam. Niestety w grudniu krucho było z książkami, gwiazdor w tym roku też się nie bardzo spisał, więc sama dziś napadłam na parę księgarni i oto efekt:


Od góry:
  1. "Życie po (życiu z facetem)" Linda Curnyn - taka ot lekka literatura w spódnicy za niecałe 5 zł
  2. "Niebezpieczna zabawa" Hilary Norman - kolejna udana wyprzedażowa pozycja  
  3. "Kości w proch" Kathy Reichs - po czterech już własnych przeczytanych nie mogłam sobie odpuścić kolejnego zagłębienia się w makabryczny świat Dr Tempe
  4. "Dziewczynki ze świata maskotek" Anja Snellman - książka przedstawia dość trudny temat jakim jest seksbiznes z udziałem nieletnich i jestem bardzo ciekawa podejścia do tego tematu przez skandynawską feministkę jaką jest autorka
  5. "Cukiernia pod Amorem. Zajezierscy" Małgorzata Gutowska - Adamczyk - tyle pozytywnych opinii, że nie mogłam się jej oprzeć
  6. "Rosyjska zima" Daphne Kalotay - bo lubię powieści, tajemnice rodzinne i Rosję
No i od czego by tu zacząć??

czwartek, 6 stycznia 2011

Gorączka w Hawanie – Leonardo Padura



Wydawnictwo: Znak
Rok wydania: 2009
Liczba stron: 216
Źródło: Biblioteczka własna


To moja pierwsza książka (kryminał) tego autora a miałam przyjemność jej przeczytania dzięki Kalio u której to tę książkę wygrałam. Leonardo Padura to jeden z najsłynniejszych pisarzy kubańskich. W Polsce ukazała się część detektywistycznego cyklu Las cuatro estaciones (Cztery pory roku).
Bardzo byłam ciekawa tej książki, zwłaszcza po wielu pozytywnych opiniach, choć zdarzyło się też parę negatywnych. Ciekawiła mnie egzotyczność tego kraju, kraju komunistycznej dyktatury, biedy czy uprzywilejowanej władzy. Ale nie jest to typowy kryminał, jest to też powieść obyczajowa i psychologiczna.
Tym razem trup nie ściele się gęsto, jest za to jeden zaginiony, który nie wiadomo czy uciekł czy został zamordowany. To Rafael Morín Rodríguez – ważny dyrektor z kubańskiego Ministerstwa Przemysłu. Przepadł bez wieści w noc sylwestrową z 1988 na 1989 roku. Sprawę ma rozwiązać trzydziestoczteroletni, rozczarowany życiem, porucznik Mario Conde. Sprawę prowadzi dość niechętnie, ponieważ Rafaela zna jeszcze ze szkoły i który to ożenił się z prześliczna Tamarą, w której to Conde zakochany był od zawsze.
Akcja książki dzieje się na dwóch płaszczyznach – współczesnej (dotyczącej prowadzonego śledztwa) i przeszłej (wspomnienia a wręcz sentymentalna podróż do czasów licealnych, wielkich planów i marzeń). Mario Conde to wielki samotnik, nie stroniący od rumu i cygara, oraz pięknych kobiet. Jest też niespełnionym pisarzem, który nie do końca pasuje do policyjnego środowiska, ze swoja wrażliwością. Ale oprócz głównego bohatera poznajemy wiele innych osób, jego przyjaciela Chudego, policjantów, a każdy z nich mimo, że opisany dość zwięźle, to z  bardzo dużą dawką realizmu.
Jedyny minus książki to samo śledztwo, które jest dość przewidywalne i tak naprawdę za dużo się nie dzieje. Zresztą na dobrą sprawę nawet za dużo czasu w książce nie jest mu poświęcone.
Książka ogólnie podobała mi się, była inna od kryminałów, które do tej pory czytałam. I jeśli ktoś ma ochotę na książkę o zupełnie obcym a wręcz owianym legendą świecie, to polecam! A ja się pokuszę na drugą cześć ”Wichurę w Hawanie” bo zapowiada się bardzo interesująco. 
Ocena 4/6

sobota, 1 stycznia 2011

Podsumowanie 2010

W tym roku udało mi się przeczytać 41 książek. Może to nie jest zbyt duże osiągnięcie ale w porównaniu z 2008 rokiem (36 książek) i 2009 (26 książek) widać pewną poprawę. W tym roku mam nadzieję, że uda mi się jeszcze więcej czasu poświęcić na czytanie :)

Najlepszą książką przeczytaną w tym roku była, zdecydowanie na pierwszym miejscu : "Mężczyźni którzy nienawidzą kobiet", drugie miejsce to "Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki" no i trzecie miejsce przypada książce -  "Kobieta na krańcu świata" . Jeśli chodzi o najgorszą to była to pozycja "Czerwone i czarne" chociaż może kiedyś dam jeszcze szansę tej książce i doczytam ją do końca.